Niezłe mistrzostwa dla nas

Choć całe MŚ w Oslo zdominowała informacja o końcu przygody ze skokami Adama Małysza, to trzeba powracać na ziemię i podsumować tą imprezę (pod kątem skoków narciarskich, bo tym się głównie zajmuję).

Na pierwszy ogień poszły panie. Austriaczka Daniela Iraschko, liderka Pucharu Kontynentalnego, zdecydowanie wygrała zawody o Mistrzostwo Świata kobiet. Dla mnie powodem do rozważań jest fakt, że brąz zdobyła moja rówieśniczka, Francuzka Coline Mattel. Jeszcze młodszy talent skoków z Japonii – Sara Takanashi po fenomenalnych skokach na treningach, w zawodach chyba nieco się spięła i skończyła na szóstym miejscu. Największą sensacją jest brak awansu do II serii Mistrzyni Świata z Liberca – Lindsey Van. Nie wiem, czym to można wytłumaczyć. Pasuje mi tu jedno powiedzenie – „kobieta zmienną jest”, ale nie chcę ubliżać płci pięknej… Wśród pań, roztrzygnięcia odrobinkę sensacyjne, lecz pierwsze miejsce jak najbardziej zasłużone.

Dzień później, na Midstubakken rywalizowali indywidualnie panowie. Ten występ naszej reprezentacji należy uznać za udany. Pomińmy Tomasza Byrta, który debiutował i mógł się nieco zestresować. Piotr Żyła zajął 19. miejsce i pokonał takie sławy, jak Janne Ahonen, Martin Koch, czy Noriaki Kasai. Kamil Stoch oddał jeden dobry i jeden znakomity skok, co dało my szóstą lokatę. Adam Małysz miał trochę szczęścia zdobywając brąz, bo bardzo pomogły mu punkty za wiatr. W sumie odległości z dwóch skoków, wygrałby z Ammanem o pół metra (1 pkt), a pobił Szwajcara o 4.6 pkt. Mimo wszystko jestem z niego dumny, bo dał z siebie wszystko, a Kofler i Morgenstern to inna bajka. Wprawdzie robiliśmy sobie nadzieję na coś więcej, ale 105 m Andreasa i 107 Thomasa w II serii szybko je rozwiały. Jak dla mnie wyjątkowo słabo zaprezentował się Gregor Schlierenzauer. W dodatku jego lądowania pozostawiały wiele do rzeczenia… Norwegowie za to wypadli blado. Hilde i Bardal załapali się do pierwszej dziesiątki, ale do podium dużo im brakowało. Nie wspomnę o Evensenie, który nie załapał się do trzydziestki…

Dobry występ naszych w sobotę, dawał nadzieję na medal w niedzielę. I trzeba przyznać, że Polacy zaprezentowali się znakomicie, a 4. miejsce to efekt tego, że inni skakali… jeszcze lepiej. Musielibyśmy mieć jeszcze ze dwa rezultaty powyżej 100 metrów. Skok Stefana Huli pogrzebał nasze szanse na medal. Szkoda, bo bylibyśmy jeszcze bardziej zadowoleni. Gospodarze skakali świetnie, bywało, że prowadzili, ale 8 kapitalnych skoków potrafią oddać tylko ci fantastyczni Austriacy. Ich przewaga nad resztą nie była aż tak duża, ale i tak zdobyli złoto, czego wszyscy się spodziewaliśmy. Z oddaniem czterech dobrych skoków problem mieli Finowie. Pierwsze próby Koivuranty i Muotki, druga Ahonena… to nie da medalu. A Hautamaeki mógł równie dobrze skoczyć tak, jak w piątek i byłaby już katastrofa totalna…

Jednakże, nie biorę rezultatów ze średniej skoczni na poważnie, bo już się na takich obiektach praktycznie nie skacze. Raz, czy dwa na rok na wielkiej imprezie organizuje się tam zawody, ale jeśli w kalendarzu Pucharu Świata nie ma czegoś takiego, to nie wiem czy organizacja konkursów na K90 czy K95 ma sens… Z drugiej strony, gdyby nie normalna skocznia, to zawody byłyby tylko na dużej… Takie błędne koło…

Czwartkowy konkurs, pomimo naszych nastrojów po nim, był naprawdę emocjonujący! Mieliśmy duży ścisk punktowy w czołówce i tabela miała prawo się bardzo zmienić. Po I serii tylko Morgenstern i Jacobsen mieli nieco większą przewagę (ale i tak ją później stracili). Piotr Żyła znów oddał dwa poprawne skoki i był na granicy drugiej i trzeciej dziesiątki. Adamowi Małyszowi te zawody po prostu nie wyszły. Kamil Stoch niestety zawiódł. Powinien wytrzymać nerwowo to ciśnienie, chyba, że Małysz poinformował go wcześniej, że skończy karierę… Kamil mógł skoczyć na medal, ale zestresował się. Oby to doświadczenie pomogło mu zapobiec podobnym wydarzeniom w przyszłości… Zwycięstwo Gregora Schlierenzauera uważam za zasłużone. Był bardzo spragniony skakania po kontuzji i dawał tego znaki przed Mistrzostwami. Gdyby nie ta przerwa, jestem przekonany, że zdobyłby Puchar Świata. Thomas Morgenstern przegrał z nim o 0.3 pkt, to może boleć… Mimo wszystko dla Morgiego to i tak bardzo udane mistrzostwa. Przywiózł 3 złota i srebro. Kapitalny wynik! Simon Amman wskoczył na najniższy stopień podium dzięki warunkom wietrznym oraz bardzo dobrej drugiej próbie. Podkreślić też warto 5. miejsce Mattiego Hautamekiego, który zmobilizował się i uniknął wpadek. Co więcej, osiągał najlepsze rezultaty ze swoich rodaków i otarł się o podium. Ma prawo ten sezon zaliczyć do udanych. I jeszcze słówko o Norwegach w czwartek. Wystąpili jeszcze gorzej niż na HS 106. Jacobsen i Hilde zamykali dziesiątkę, Evensen piętnastkę…

Na koniec zmagań odbył się konkurs drużynowy na nowej skoczni Holmenkollen. Warunki były bardzo loteryjne, ale przecież po to jest nowy system punktacji, by można było w ogóle zaczynać zawody przy takim wietrze. Te wszystkie okoliczności spowodowały, że znów tliła się w nas nadzieja na krążek, choćby brązowy. Niestety, tym razem Kamil Stoch i Stefan Hula skoczyli za krótko. Co ciekawe, by załapać się do czwórki, można było pozwolić sobie raz na skok poniżej punktu K. Nawet 109 metrów Petera Prevca dało Słoweńcom w ostatecznym rozrachunku 3. miejsce! U nas, niestety było takich skoczków dwóch, więc byliśmy najlepszymi z tych, którzy popsuli co najmniej dwie próby. Za nami przecież była Japonia, (gdzie za blisko wylądowali Takeuchi i Yumoto), Finlandia (Muotka i Ahonen), a dalej to już same słabe osiągnięcia. Zdecydowanie kontrowersyjną decyzją jury było anulowanie drugiej serii. I tak była to wielka loteria, więc układ tabeli pomieszałby się tak, czy inaczej, zatem niczym nie ryzykowano. Czasu jeszcze by wystarczyło, chęci skoczków (takich jak Adam Małysz, czy Michael Uhrmann, którzy kończą przygodę ze skokami) na pewno nie brakowało. Niestety, jury już przyzwyczaiło nas do tego, że wydaje różne dziwne i nie do końca sprawiedliwe decyzje, ale tym razem przesadzili. Wkurzyli Niemców, którzy przegrali ze Słowenią o 0.7 pkt. Skócili kariery niektórym zawodnikom o jeden skok, a kibicom (oprócz tych z krajów, które zdobyły medale) pozostał niedosyt i niesmak.

Podsumowując, były to niezłe Mistrzostwa Świata w wykonaniu naszej reprezentacji. Fakt, że po dobrych występach indywidualnych nadchodziły gorsze drużynowe, ale styl, w jakim zdobyliśmy miejsca 4. i 5. może napawać optymizmem. Może się okazać, że przez najbliższe lata nie będziemy mieli takiej drużyny, więc szkoda, że nie udało się zdobyć medalu. Trzeba przyznać, że Austriacy byli bezkonkurencyjni. Świetnie się prezentują od dłuższego czasu i dobrze przygotowali się też na MŚ w Oslo. Nienasyceni mogą być Norwegowie, ale nie po występach drużynowych. W każdym konkursie byli tylko za Austriakami.

Co zapamiętam z tych mistrzostw? Dominację Austrii? Może. Na pewno pozostanie mi w pamięci to, że były to moje pierwsze MŚ, które relacjonowałem na żywo dla Pubsport.pl. Było miło i mam nadzieję, że tak będzie dalej!


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki

Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż.
Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta… Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał!
Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem – komentatorem sportowym.
Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach – na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam „za kulisami”.

http://sedzik.blox.pl