No i co, że sprawiedliwość?

Fakt, APOEL był zdecydowanie lepszy. Fakt, to Cypryjczycy zasłużyli na awans. Fakt, końcowy rezultat był sprawiedliwy. Ale czy oczekujemy od piłki nożnej sprawiedliwości?

Gdzie była sprawiedliwość, gdy sędzia nie zaliczył prawidłowej bramki Penksy w rewanżu z Panathinaikosem? Gdzie była sprawiedliwość, kiedy Wiślacy dostawali w losowaniach Barcelony i Reale? Na pewno nie na stadionie. Może jest to teoria mało optymistyczna dla polskiej piłki klubowej, ale w końcu musi nam się po prostu fartnąć. Tak jak nieomal udało się wczoraj, gdy jedno błyskotliwe zagranie Iliewa mogło przełamać sprawiedliwość. Michel Platini sypie nam płatki róż pod stopy na drodze do Ligi Mistrzów, ale i tak nie możemy tego wykorzystać. Reprezentuje nas zespół w którym gra dwóch Polaków na krzyż, cały sztab jest zagraniczny, ale i ta ścieżka też okazuje się ślepa. Może Wisełka, śladem Lecha, jakoś się rozkręci i da nam trochę radości tej jesieni. A propos Lecha – niektórzy twierdzą, że lepiej by było gdyby to on grał w pucharach, bo ma teraz taką świetną formę. A czy miałby ją również gdyby grał w pucharach? Gdyby po zakończonym sezonie trener mógł tylko puścić zawodników na weekend do domów, bo zaraz trzeba by było zacząć przygotowania do meczów eliminacyjnych w połowie lipca? Wprawdzie wczoraj już o tym wspominałem, ale powtórzę. Wisła, gdy grała z Panathinaikosem zaczęła udział w pucharach właśnie od tego dwumeczu. Czytaj: 9. sierpnia. Nie lipca, sierpnia. I to może być klucz. I może racje mają ci, którzy mówią, że występ Wisełki w Lidze Europejskiej może przynieść nam większą korzyść w rankingu UEFA niż w Lidze Mistrzów. Wisła choćby sama dla siebie musi odbudować ranking po Levadii i Karabachu. Gdyby nie tamte kompromitacje to już teraz Wiśle mógłby przypaść łatwiejszy rywal. Ale umówmy się, gdyby Wisła awansowała, to może byśmy się bali kompromitacji w dalszej fazie i tak dalej, ale i tak każdy kibic na końcu tego wywodu stwierdziłby zapewne: no, ale w końcu mamy nasz zespół w Lidze Mistrzów! I uczyniłby to z najszczerszym z możliwych uśmiechem.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk
Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl. Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.
http://pawelkazimierczyk.natemat.pl