Nowa definicja kapitana

Odebranie opaski kapitańskiej Thiago Silvie było czymś skandalicznym. Charyzmatyczny zawodnik PSG stracił ten honor na rzecz pewnego rozkapryszonego gwiazdora z Barcelony, który lubi się złościć i jest coraz bardziej buńczuczny. Jego impulsywność nie pomaga narodowej drużynie Brazylii, ale kto wpadł na pomysł, by tę najważniejszą funkcję w zespole pełnił nie tylko piłkarz mało doświadczony, ale przede wszystkim bardzo kontrowersyjny. Kapitan ma tonować nastroje i zagrzewać do boju, kiedy zespół jest w opałach, Neymar natomiast podgrzewa atmosferę i wywołuje karczemne awantury na boisku.

Abstrahuję od jego umiejętności stricte piłkarskich, bo te są niepodważalnie wielkie, tym niemniej pospolite maniery i gorszące zachowanie, to raczej domena lekkoduchów spod budki z piwem, a nie człowieka, który jest ulubieńcem młodych kibiców, w tym momencie niestety staje się idolem prowincjonalnym.

Neymar w lidze hiszpańskiej zdążył już sobie nagrabić, zapracował na status prowokatora. Rywalom się nie podoba, że ośmiesza ich swoją brylantową techniką, owszem, czasami nadużywa dryblingu i staje się efekciarski, ale obiektywnie trzeba przyznać, że jego sztuczki są bardziej wymyślne od trików proponowanych przez Leo Messiego. Argentyńczyka można nazwać umiarkowanym pragmatykiem, który dzięki znakomitej koordynacji ruchów i równie niesamowitemu balansowi ciała potrafi kapitalnie zwieść przeciwnika. Oczywiście nie czynię wyrzutów Neymarowi za to, że robi użytek ze swoich umiejętności, ale nie może posuwać się za daleko, bo wtedy ktoś w końcu zrobi mu krzywdę. 21 dryblingów w meczu z Peru to nie lada wyczyn, jednak finezja i fantazja to nie wszystko, nieodpowiedzialne zachowanie lidera Brazylijczyków w starciu z Kolumbią może drogo kosztować Canarinhos, teraz cała Brazylia wzdycha do podobizn gracza Barcelony, a pielgrzymki na Corcovado pewnie się namnożą.

Neymar starł się z Carlosem Baccą i sędzia słusznie ukarał go czerwoną kartką. Już wcześniej prowokował Kolumbijczyków, czy tak wygląda idealny kapitan drużyny piłkarskiej? Bynajmniej, ponad wszelką wątpliwość należy skonstatować, że to antywzór kapitana.

Kiedy Neymar przychodził do Barcelony, miał w sobie sporo pokory, a także czołobitność wobec Leo Messiego, traktował go jak swojego piłkarskiego guru, wcześniej bowiem Messi był idolem Brazylijczyka. Pierwszy sezon Neymara w Barcelonie był pasmem nieustannych nieszczęść, stan dekadencji się pogłębił, a Brazylijczyk nie potrafił wziąć na siebie odpowiedzialności za drużynę, w drugim sezonie już istotnie poprawił jakość swojej gry, poczyna sobie teraz w sposób brawurowy, bezkompromisowo, wcześniej unikał zagrań indywidualnych, nie chciał wyrastać na tuza pośród graczy, którzy pod wodzą Pepa Guardioli osiągnęli futbolowy Olimp. Co prawda w tym debiutanckim sezonie także nie był lubiany. Swoimi nieraz teatralnymi upadkami wyprowadzał z równowagi obrońców rywali, dziś też symuluje z lubością. Z punktu widzenia moralnego mianowanie kogoś uciekającego się do takiej futbolowej perfidii na kapitana jest jakimś horrendalnym nieporozumieniem.

Dziwne miny, pyszczenie rywalom, prowokowanie ich jakimiś podszeptami. Tak może postępować junior, nie zaś piłkarz urastający do rangi bohatera narodowego i nadziei Brazylii na lepszą przyszłość w futbolu. Niech Neymar bierze przykład z Leo Messiego, on nie szuka zwady, dzięki jego ogładzie na boisku nie wybuchają żadne afery i awantury. Neymar niestety mimowolnie wszczyna owe chryje. Trener Barcelony Luis Enrique nawet trochę się go boi, kiedy Neymar był oburzony, że został zmieniony w jednym z meczów, szkoleniowcowi zapaliła się lampka. Do końca rozgrywek Neymar grał w pełnym wymiarze czasowym. Wymowne, prawda?

We wcześniejszym tekście pokusiłem się o tezę, że dzisiejsza Brazylia jest najsłabsza w historii, natomiast Kolumbia może być rewelacją tegorocznego Copa America. Moje prognozy na razie się sprawdzają…tako rzecze ekspert.

Wracając do Neymara, oczywiście nie tylko on czasami robi z siebie błazna. Innym graczem, który ma takie skłonności, jest Cristiano Ronaldo. Notoryczne symulowanie, obsceniczne gesty, głęboka frustracja spowodowana wyższością Leo Messiego, a także arogancja i buta bijące z każdej wypowiedzi burzą wizerunek człowieka nieskazitelnego. Jak widać, wielu piłkarzy ma naprawdę jaskrawe wady, szkoda że tylko nieliczni dostrzegają te swoje przywary, reszta ma się za chodzące ideały.

Legendarny Mane Garrincha ponoć był wzorem idioty i kwintesencją debilizmu, ale nigdy nie chciał robić komuś na złość. Chwalebny gest Gerrinchy przeszedł nawet do legendy. Neymar jest niby trochę bardziej rozważny, ale chyba nie do końca, bo dziś można go stawiać na równi z rozwydrzonym dzieciuchem.


pubsport.pl