Nowa generacja

Rosjanie od samego początku wydawali się być faworytami turnieju. I trzeba im oddać, że zagrali przewspaniały turniej. Właściwie tylko dzisiaj można było mieć wątpliwości czy nasi wschodni sąsiedzi są w stanie podołać Canarinhos. Ale wątpliwości te były rozwiewane z prędkością serwisu Muserskija, czy też ataku Michajłowa.

Rosjanie pokazali nową jakość własnej gry. Niby taką jak zwykle w założeniach taktycznych, ale jednak jak inną pod względem mentalności. Ale nie musi bardzo dziwić zmiana mentalności, gdy zmieniają się personalia. Ten zespól nie opiera się już na Abramowie i Poltavskim. Ba, w porównaniu do naszego ukochanego meczu z Rosją na mundialu w Japonii tylko Grankin ostał się w pierwszej szóstce. I został dziś zmieniony przez niesamowitego Butkę. Ponadto w tamtym meczu z ławki wchodził Wołkow. Oprócz Grankina i Wołkowa cała reszta z dzisiejszej dwunastki Rosji oglądała ów czempionat w telewizji. Muserskij ma 23 lata. Michajłow 22. Butko, którego nazwiska, przyznam się, przed tym turniejem nie znałem – 25. Wołkow też jeszcze młody – ma 26 lat. Średnia wieku dzisiejszej pierwszej siódemki: 25,3. A Polacy? Abstrahując od przyczyn dla których nie ma kilku zawodników – nie dociekam też skąd tyle nowych twarzy w innych ekipach. Patrząc na dzisiejszą dwunastkę i dwunastkę wspomnianego już meczu Polska-Rosja w 2006 roku mamy trzy powtarzające się nazwiska. Żygadło, Bąkiewicz, Gruszka. Średnia wieku naszej dzisiejszej wyjściowej siódemki: 26,4. Teraz, gdy kilku starszych będzie chciało wrócić do kadry i rozgościć się w wyjściowym ustawieniu może być problem. Z resztą średnio podoba mi się takie odpuszczanie części sezonu reprezentacyjnego, szczególnie że pojawia się nowy szkoleniowiec. Buduje on nowy zespół. Teraz odnosi z tym zespołem sukces. I zaraz ma przemeblowywać kadrę? Kilku zawodników może się nieźle na tym przejechać. Dobra, idziemy dalej: spójrzmy na Argentynę. Tych nawet nie ma co porównywać do składu z japońskiego mundialu. Po prostu sama liczba: 23,1. Idziemy dalej! Spójrzmy może jeszcze na kadrę Włochów. Wprawdzie nie odnieśli oni sukcesu, ale też zauważmy. Gdzie jest Fei? A Vermiglio? Nie ma!

A teraz popatrzmy na skład Brazylii. Najmłodsi, Bruno i Lucas, mają po 25 lat. A dalej: Murilo 30, Theo 27, Sidao 29, Giba 34, Sergio 35. Ewentualnie z ławki na podwójną zmianę Visotto 28 oraz Marlon 33. Bez formy tym razem Dante, który trzy krzyżyki na karku też już ma. Zdaję sobie sprawę, że nie jest tak łatwo dostać się do kadry Brazylii, że ci starzy wciąż są jarzy. Ale. Giba debiutował w kadrze jako nastolatek. Murilo, czy Dante także, choćby z ławki, pojawiali się w kadrze około dwudziestki. Dziś najmłodszy w całej kadrze na LŚ zawodnik ma 24 lata. Brazylijczycy przez tę dekadę dominacji bardzo mocno przywiązali się do niektórych nazwisk. Owszem, Giba przeżywa trzecią, czy piąta młodość, a Sergio wciąż wyciąga niesamowite piłki w obronie. Ci zawodnicy mogą jeszcze zdobyć nawet medal olimpijski w Londynie. Ale to już będą ostatnie podrygi tego pokolenia. Czas by i wśród Brazylijczyków pojawiali się młodzi zawodnicy, którzy mogą w niej zagościć na długie lata. Dziś zawodnikiem nowym w kadrze jest 27-letni Theo, rok temu wszedł do niej Visotto – także w wieku 27 lat. Lucas – dobra zadebiutował już jako 21-latek. Ale jednak dziś wygrała młodość i nowe twarze. Brazylijczycy także zagrali znakomite spotkanie – gra była jak najbardziej godna wielkiego finału. Ale w ostatniej chwili ci, którzy pięć lat temu oglądali Gibę i Murilo tylko w telewizji okazali się lepsi.

Może trochę staram się tutaj trochę dorobić teorię do osobistej nadziei, że skończą się czasy dominacji. Że wraz z odejściem tej przewspaniałej generacji nadejdzie generacja tylko wspaniała. A wspaniałych ekip na świecie może być kilka. Mogą to być Rosjanie, Argentyńczycy, Kubańczycy, no i mogą być przecież Polacy. No i Brazylijczycy też.

Piękny turniej nam się zakończył. Piękna atmosfera, piękny wynik Polaków, piękny finał, nic tylko chwalić. To było tak piękne, że aż jeszcze wrócę do tego turnieju w kolejnym wpisie. W nim będzie o najlepszych indywidualnościach. Wszak trzeba zrobić jakąś alternatywę i przeciwwagę dla tych nagród opartych li tylko na statystykach.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk
Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl. Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.
http://pawelkazimierczyk.natemat.pl