Nowy lider, a mogło być inaczej…

W Łodzi mieliśmy bardzo emocjonujący mecz, a oto co udało mi się z niego wychwycić i opisać.

Atmosfera na trybunach:
Widzew w tym meczu miał mocne wsparcie. Nie dość, że przed meczem kibice przygotowali oprawę, a mianowicie konfetti i serpentyny to jeszcze przez cały mecz kibicowali bardzo mocno swojemu ulubionemu zespołowi, co przyczyniło się do zdobycia wyrównującej bramki w doliczonym czasie gry przez Przemysława Oziębałę.

Najlepszy gracz Widzewa:
Dudu Paraiba – zaczął bardzo mocno ten mecz. Już w ósmej minucie mógł dać prowadzenie Widzewowi. Świetnie strzelił z rzutu wolnego, ale Gikiewicz uratował swój zespół wybijając ten strzał nad poprzeczką. Równie żwawy był pod koniec pierwszej połowy i przyczynił się do bramki na 1:1. Osłabł trochę w drugiej połowie, jednak miano najlepszego gracza Widzewa w tym meczu mu się należy.

Najlepszy gracz Śląska:
Waldemar Sobota – Przez cały mecz zagrażał bramce Mielcarza. Jak nie dośrodkował to strzelił, czy podał. Szczególnie pierwszy kwadrans mu wyszedł. Praktycznie nie dał sobie odebrać piłki, osłabł później, ale pod koniec meczu znowu o sobie przypomniał świetnie dośrodkowując do Madeja.

Bramka meczu:
Bramką meczu według mnie było trafienie Łukasza Madeja, po którym nie mieliśmy wątpliwości, że Madej jest stworzony do tego, aby strzelać bramki Widzewowi.

Praca arbitra:
Praktycznie nie można mieć zastrzeżeń do pracy Roberta Małka. Co prawda trochę pogubił się w końcówce z autami i przyznawał je nie tym co trzeba. Wprawdzie nie wiem czy to był błąd sędziego Małka, ale Widzew miał do niego pretensje, a chodzi mi o strzał Voskampa po gwizdku sędziego, po którym gospodarze „rzucili” się na arbitra „sugerując” mu przyznanie kartki Voskampowi. Napastnik gości otrzymał „tylko” ostrzeżenie.

Na koniec zacytuję jednego z komentatorów komentujących ten mecz, a mianowicie porównał on statystykę z kobietą, dosyć barwnie, trzeba przyznać:
„Ze statystyką jest jak z kobietą, pokazuje to co chce i ile chce”. 🙂


pubsport.pl