Nur Suryani – do Londynu w ósmym miesiącu ciąży

Nie od dziś wiadomo, że udział w igrzyskach olimpijskich jest marzeniem każdego sportowca. By je zrealizować, są w stanie zrobić niemal wszystko. Historia, którą za chwilę poznacie, może na pierwszy rzut oka wydawać się małym skandalem – ale nim jest. Bohaterka tego tekstu – Malezyjka Nur Suryani w chwili swojego występu na strzelnicy w Londynie będzie w ósmym miesiącu ciąży.

Rozpatrując ten przypadek, musimy mieć na uwadze specyfikę strzelectwa. Gdyby Suryani zamierzała wystartować w judo, pewnie pół świata próbowałoby ją powstrzymać. I słusznie. Rywalizując w strzelectwie, zawodniczka powinna być nośnikiem pozytywnego przesłania. To ważne w czasach, gdy kobiety w ciąży mają z samego faktu bycia brzemienną różnorakie problemy, szczególnie na rynku pracy.

Nie ma na ten temat oficjalnych danych, ale występy ciężarnych na igrzyskach można pewnie policzyć na palcach jednej ręki. Jeżeli Nur zdoła wystartować (w końcu nie jest powiedziane, że poród nie zacznie się za wcześnie) zostanie rekordzistką w osobliwej kategorii. Zapewne nikt przed nią i nikt po niej nie będzie w chwili swego olimpijskiego występu w tak bardzo zaawansowanej ciąży.

Zawodniczka jest pełna optymizmu przed londyńskimi zawodami. Jak sama podkreśla – nie obawia się presji związanej z byciem pierwszą w historii Malezji reprezentantką w strzelectwie. Bardziej boi się, że w trakcie którejś z prób jej pociecha zacznie wiercić się w brzuchu, utrudniając oddanie precyzyjnego strzału. Ale jak na wiele kwestii, także na tą znalazła rozwiązanie.

Po prostu z nią porozmawiam… powiem: mama idzie chwilę postrzelać, możesz być przez moment spokojna? – zapowiada z uśmiechem na twarzy Nur.

Jak to bywa, na początku nie wszystko było tak kolorowo jak teraz. Ciąża stanowiła oczywiście pewne utrudnienie w treningu, ale cięższym zadaniem było uzyskanie zgody działaczy na start w stanie błogosławionym. Początkowo sugerowali oni, że jej miejsce mogłaby zająć inna zawodniczka. Suryani sprzeciwiła się jednak, twierdząc, że ma kwalifikację i może zrobić co chce. Przepustkę do Londynu zagwarantowały jej, rozegrane w styczniu, azjatyckie kwalifikacje w Katarze. Dwa dni przed nimi dowiedziała się, że jest w ciąży.

Początkowo oporni działacze, z czasem ulegli odważnej sporsmence, jednocześnie gwarantując jej możliwie najlepszą opiekę. Przeważył fakt, że doskonale radziła sobie ze zmianami jakie zachodzą w jej organizmie. Nie trudno też zgadnąć, że w pewnym sensie wykorzystują ją do celów marketingowych.  W sprawę zaangażował się nawet premier kraju, zapewniając, że nad zdrowiem matki i dziecka w Londynie będą czuwać wykwalifikowane służby medyczne. Podobno zapewnił też przelot mężowi Nur.

Suryani nie ma wielkich oczekiwań sportowych, chce po prostu strzelać jak najlepiej w dniu zawodów. Dość dobrze odnalazła się też pośród wzmożonego zainteresowania mediów. Twierdzi, że jej brzuch jest bardziej popularny od niej.

Gdy córka będzie już na tyle duża, by zrozumieć, Nur zamierza powiedzieć jej:

Jesteś szczęściarą, zanim się urodziłaś, już byłaś na igrzyskach olimpijskich!

W artykule wykorzystałem informacje z artykułu „Pregnancy No Barrier to Malaysian’s Olympic Journey” z the International Herald Tribune.


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/