O dwóch takich, co się w Enklawie zabawili

Minimalizm polskiego futbolu odnosi się do bardzo wielu aspektów. W mediach cały czas przewija się krytyka wobec tego zjawiska, wyplenić go naprędce nie można.  Dziś rano, gdy sięgnąłem po Super Express, od razu wziąłem się za lekturę o wybryku Ljuboi i Radovicia. Dla tabloida to ulubiony temat, więc garść informacji można znaleźć. Jest i oczywiście tłumaczenie Radovicia. Serb mówi mniej więcej o tym, że „zasiedzieli się w klubie” i „naprawdę warto było uczcić zdobycie Pucharu Polski”. To właśnie ta druga wypowiedź wywołała we mnie niemały ferment. Pozorny sukces jest, bo Legia trofeum wywalczyła, przed rozpoczęciem rudny rewanżowej dublet zapowiadała, więc pierwszy krok wykonali. Tej wiktorii nie omieszkali opić Legioniści. Na pierwszy rzut oka nic szokującego w tym nie ma.

Jednak Puchar Polskie wielkiej renomy nie ma, może dopiero na nią pracuje. Na dodatek warszawski klub wygrał trofeum w sposób nie przynoszący chluby. Choć na wyjeździe zagrali całkiem dobrze, to  w drugim meczu zaprezentowali się miernie i cudem uniknęli dogrywki. No i co tu świętować ?

To tak jakbym ja dostał trójkę z fizyki i zaczął ją hucznie świętować, wiedząc, że przede mną jeszcze najważniejsza klasówka. I takie przejaskrawienie pomoże zrozumieć nam pewien mechanizm- jak prymitywni są nasi ligowi kopacze. Zamiast skupić się na walce o mistrzostwo, na pięciu decydujących meczach o mistrzostwo, to wola iść do Enklawy i robić tam Bóg wie co. To raczej nie jest pomocne w odnoszeniu zwycięstw. Piłkarz Legii ma pewnie świadomość jakie plecie głupoty, ale i tak podaje takie informacje do opinii publicznej, by się jakoś usprawiedliwić. I tu kolejny dylemat, nawet moralny – czy lepiej głupio tłumaczyć się i jakoś wybrnąć z tej sytuacji, czy powiedzieć prawdę, nie robiąc wszystkich w bambuko. Ale po szczerych słowach dostałby ostrzejsze, nieprzyjemne gromy po głowie, więc woli enigmatycznie i dyplomatycznie wypowiadać się o całym zajściu.

Jak było naprawdę nie wiem ani ja, ani wielu dziennikarzy. Z doświadczenia jednak każdy wysuwa wniosek, iż piłkarze byli na zakrapianej alkoholem imprezie. I to wszystko – po co pleść trzy po trzy? Wszak przywykliśmy do takich występków piłkarzy i trudna nam uciec od miana mielizny piłkarskiej, jaką niestety stanowimy.


pubsport.pl
Bartosz Śliwicki
Uczeń gimnazjum, mieszkaniec Sompolna, fanatyk sportu. Lubi futbol w najwyższym wydaniu, ale nie gardzi biegami i skokami w zimę. Często ślęczy nad tenisem, namiętnie śledzi poczynania Radwańskiej i Janowicza. Pseudo-erudyta, nieokrzesany humanista, ministrant, ironista, leń i naczelny krytyk wszystkiego. Gustujący w refleksyjnych filmach oraz Depeche Mode. Żarliwy entuzjasta reportaży i Jerzego Pilcha.