O fazie grupowej LE jeszcze słów kilka

Pewnie zaraz mi będziesz wypominać, że odgrzewam kotlety, ale przez Święta Bożego Narodzenia niewiele się dało, więc wracać będę jeszcze tylko do dwóch wydarzeń – poczynań Wisły i Legii w Lidze Europy oraz Formuły 1 w 2011 roku. Ten wpis będzie o piłkarskiej jesieni w wykonaniu polskich klubów w Europie.

Wisła Kraków w tym sezonie w europejskich pucharach doznała już wszystkiego – awansu (do 1/16 finału LE), odpadnięcia (z el. LM), kompromitującej porażki (z Odense u siebie), niesamowitego zwycięstwa (powiedzmy, że takie było w skutkach to nad Twente w Krakowie), sporego pecha (była kilka minut od Champions League) i „szczęścia” (w losowaniu fazy pucharowej trafiając na – teoretycznie – jednego z najłatwiejszych rywali, Standard Liege). Ciężko jest więc ocenić postawę krakowian w grupie K.

Z początku było bardzo źle. Co prawda można było się tego spodziewać, bo trener Maaskant mówił, że liczy się dla niego tylko Liga Mistrzów, ale chyba porażki (i to w takim stylu) z Mistrzem Danii się nie spodziewaliśmy. Później Mistrzowie Polski dostali lanie od Twente Enschede na wyjeździe i odnieśli na Reymonta zwycięstwo, zdaniem wielu, po niesprawiedliwym obrocie spraw. Jednak to był moment przełamania dla tego zespołu. Fakt, że znów dostali „czwórkę”, tym razem na Craven Cottage, ale już nie było we mnie uczucia, które by nakazywało wyłączyć telewizor, bo „szkoda było czasu na oglądanie tak grających Wiślaków” (również nie dlatego, że prowadziłem relację na żywo).

Patrząc jednak na samą fazę grupową, twierdzenie, że Wisła awansowała zasłużenie rozwieje spekulacje, lecz jeśli powiemy, że piłkarze Kazimierza Moskala nie powinni znaleźć się w najlepszej 32 LE, to też rozwiejemy dyskusję. Jednak w moim odczuciu wygrane z Fulham i Twente równie dobrze mogłyby nie mieć miejsca. Przy tej pierwszej pomógł sędzia oraz pech drużyny z Londynu. Z kolei zwycięstwo w ostatnim meczu grupowym mogło być spowodowane tym, iż Wicemistrz Holandii przyjechał w rezerwowym skladzie, gdyż awans miał zapewniony…

Możemy tak sobie teraz dywagować. Mnie, przyznam szczerze, się to nieco znudziło, dlatego czekam na ten poważny sprawdzian dla Moskala i jego drużyny ze Standardem. Może i nie jest to zespół z najwyższej półki, ale przecież wygrał grupę (B), więc to nie byle jaka drużyna. Znów w naszym kraju pojawiły się głosy, że piłkarze z Krakowa łatwo przejdą tę przeszkodę, ale ja przestrzegam przed tym, bo to zwykłe lekceważenie przeciwnika. Poza tym, pamiętajmy, że w Belgii pewnie też się ucieszyli z takiego wyniku losowania…

Z kolei Legia Warszawa miała odwrotną tendencję w grupie Ligi Europy – te dobre, ładne mecze były pierwsze cztery. Pozostałe dwa (pewnie jednym z powodów było zapewnienie sobie awansu przed ich rozegraniem) oglądało się niefajnie. Prawdopodobnie i tak meczem jesieni, a może i nawet całego roku było starcie w 4. rundzie eliminacji ze Spartakiem w Moskwie, aczkolwiek podopieczni Macieja Skorży potrafili zaprezentować podobny poziom przez 2/3 fazy grupowej. To bardzo cieszyło moje oczy!

Warto zauważyć, że większość akcji bramkowych ekipy z Łazienkowskiej to zasługa duetu Radović-Ljuboja. Mało kto przejmuje się tym, że nie są to zawodnicy z Polski. Z jednej strony to źle. Wiadomo – „patriotyzm”. Jednakże z drugiej strony pewnie gdyby nie Serbscy piłkarze, to Legii nie byłoby tu, gdzie jest obecnie. Wiem, że na wynik składa się mnóstwo czynników, nie tylko atak, ale coś w tym jest. Na przykład wsparcie Michała Żewłakowa w obronie jest bezcenne. Ale chyba nie powinienem poruszać kwestii obcokrajowców w składzie, gdyż tak w Warszawie jest z tym lepiej niż w Krakowie…

Czy Legioniści zawojują Europę? Nie wiadomo. Jakby nie było, nie zdobyli ani jednego punktu w meczach z PSV, czyli najsilniejszej na papierze ekipy grupy C. Jednak wciąż można powiedzieć, że drużyna z Pepsi Arena zaprezentowała się bardzo dobrze i teraz ma przed sobą kolejne wyzwanie, któremu trudno będzie podołać – przejść Sporting Lizbona.

Ile razy już wieszano psy na Macieju Skorży? A ilekroć spodziewaliśmy się, że warszawianie odpadną z rozgrywek przed rozpoczęciem meczów (przyznaję się – na awans do fazy grupowej nie dawałem szans Legii)? Jeśli do tej pory się udawało, to czemu miałoby się nie udać i następnym razem? Zwłaszcza, że chyba piłkarze załapali, jak prezentować się w Europie i wiedzą, jak z trzecią drużyną ligi portugalskiej ubiegłego sezonu można zrobić piękne widowisko, powalczyć i moźe nawet ją pokonać.Dobrze, że do Sportingu podchodzimy z większym respektem, gdyż dzięki temu nie obciążamy Legionisów zbędną presją.

Nawet jeśli coś się nie uda, to i tak powinniśmy być zadowoleni z występu Wisły i Legii w Lidze Europy 2011/2012, bo kto za kilka lat będzie pamiętał okoliczności? Liczyć się będzie sam fakt, iż mieliśmy pierwszy raz od czterdziestu lat dwie drużyny w 1/16 finału europejskich pucharów! Pozwólmy się naszym zespołom wykazać w tej fazie rozgrywek i cieszmy się tymi przynajmniej czterema pięknymi (bo historycznymi) meczami!

Drużyny na plusy i minusy w fazie grupowej Ligi Europy:

Na plus: PAOK, Stoke, Salzburg, Anderlecht

Na minus: Tottenham, Dynamo Kijów, PSG, Celtic, Fulham

PS. Niektóre wyniki w LE mogą być troszkę zakłamane, ponieważ niektórzy traktują ją jako „zło konieczne”, a nie jak „wielką szansę”. Trudno, przynajmniej ci, którym zależy będą mieli radość – na przykład Polacy 🙂  


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki

Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż.
Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta… Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał!
Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem – komentatorem sportowym.
Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach – na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam „za kulisami”.

http://sedzik.blox.pl