O fazie grupowej LM jeszcze słów kilka [od E do H]

Gianni Infantino podczas losowań fazy pucharowej LM i LE mówił: „zaraz upłynie pierwsza połowa […] zaczynamy drugą”. Ten cytat chyba dobrze nadaje się na wstęp do podsumowania grup od E do H w tegorocznej fazie grupowej Champions League.

Skład grupy E także był całkiem silny. Mieliśmy tutaj bowiem drużyny, które w tym wieku grały w finale tych rozgrywek. Dolosowano im jeszcze Genk, które musiało mocno walczyć, aby dostać się do tej elity. Nie miało jednak wielkich szans, choć zaliczyło trzy remisy i nie jest najgorszą ekipą w LM. Dużą szansę na awans miała Valencia, ale w ostatnim meczu poległa z Chelsea i wyprzedził ją Bayer Leverkusen.

Wicemistrzowie Niemiec powrócili do Champions League po długiej przerwie i od razu rozpoczęli od wyjścia z grupy. Wiemy, że Aptekarze na swoim stadionie mogą wiele dokonać, więc Barcelona [na którą trafili w 1/8] może się obawiać pierwszego meczu. W takich sytuacjach mówi się: „pożyjemy – zobaczymy”. Zwycięzca grupy, Chelsea zaliczyła kilka potknięć w tej edycji, więc nie byłbym pewien, że łatwo awansują do ćwierćfinału. Zwłaszcza, że na ich drodze stoją piłkarze Napoli, którzy na pewno zostawią serce na boisku.

Kolejna „polska” grupa, nosząca literę F, zwana była także drugą (albo pierwszą) grupą śmierci. Ciężko było się tutaj spodziewać jakiegokolwiek wyniku, bo drużyny, którym przypadło w niej rywalizować, osiągały naprawdę przeróżne wyniki w okresie gry w fazie grupowej. Okazało się, że najsłabiej wyszedł powrót do Ligi Mistrzów Borussii Dortmund, która co prawda w pięknym stylu zdobyła Mistrzostwo Niemiec, ale widocznie jej zawodnicy są za mało ograni w LM i zgromadzili tylko cztery oczka, które nie pozwoliły im nawet wejść do Ligi Europy. Ta sztuka udała się Olympiakosowi, ale chyba nie na to liczono w Pireusie po wygraniu ligi greckiej.

Po raz kolejny zobaczymy w 1/8 finału Arsenal i Marsylię, które sezon temu zakończyły rywalizację na tym właśnie szczeblu. Kanonierzy wygrali grupę, lecz nie wierzę, żeby osiągnęli coś wielkiego w tym sezonie, ponieważ nawet u siebie mają problemy z utrzymaniem wysokiego poziomu gry. Wygrana na Stade Velodrome to zasługa szczęścia. W lutym i marcu zmierzą się w dwumeczu z Milanem i według mnie nie są faworytami. Z kolei zawodnikom Olympique nie poszczęściło się w meczach przeciwko londyńczykom i dlatego wychodzą z drugiej pozycji, ale moim zdaniem zrobili lepsze wrażenie od nich. Marsylczycy także wybiorą się na San Siro, gdyż trafił im się Inter w 1/8 i nie stoją na straconej pozycji. Z pewnością miło będzie oglądać mecze z udziałem ekip z grupy F, bo zapowiadają się one najciekawiej.

Co się stało w grupie G, że mamy takie rozstrzygnięcia? Ciężko mi powiedzieć, bo żadnego ze spotkań tej grupy na żywo nie widziałem. Gdybym chciał być złośliwy, to powiedziałbym, że powinniśmy być dumni z tego, że APOEL okazał się tam najlepszy, bo przecież bardzo niewiele brakowało, żeby Wisła zagrała kosztem Mistrza Cypru w LM! Mogłoby to świadczyć o wysokim poziomie polskiej piłki itd. Podopiecznym Ivana Jovanovicia trafił się Lyon w walce o 1/4 finału i w moim odczuciu, jeśli będą grać tak, jak do tej pory, to mogą nawiązać równą walkę z francuskim klubem. Obok ekipy z Nikozji, z grupy wyszedł też Zenit, którego atutem jest gra u siebie. Tak więc będą faworytem pierwszego meczu z Benficą, ale rewanżu już nie (tak mi przynajmniej podpowiada serce).

Ligą Europy zadowolić się musi triumfator z ubiegłego sezonu, FC Porto. Być może gdyby nie odejście Radamela Falcao i trenera Andre Villasa Boasa, Mistrz Portugalii byłby zdolny do namieszania w fazie pucharowej Ligi Mistrzów, ale teraz możemy sobie tak „gdybać”… Na pewno niespodzianką jest też odpadnięcie z rozgrywek UEFA Szachtara Donieck, który sezon temu dotarł do ćwierćfinału. Nie jestem w stanie powiedzieć, co tam się stało. Przecież kadra nie zmieniła się bardzo od tamtego czasu, a cele były te same. Jedynym wytłumaczeniem zdają się być słowa: „to jest futbol, tu wszystko się może zmienić”.

O grupie H nie mam za dużo pisania, bo obyło się bez sensacji. No, może malutką było pokonanie BATE Borysów przez europejskiego żółtodzioba (aczkolwiek Mistrza Czech) Viktorię Pilzno. Do tej pory z zazdrością jednak spoglądałem na klub z Białorusi, który był losowany z trzeciego koszyka. Dlatego właśnie sądziłem, że zagrają w Lidze Europy i to będzie koniec opowiadania o nich. Stało się jednak inaczej.

Trwała zacięta walka o prymat w grupie Barcelony z Milanem, ale tylko w bezpośrednich pojedynkach. Rossoneri stracili bowiem punkty w Czechach i na Białorusi, więc nie mogli patrzeć wyżej niż na drugą lokatę. Blaugrana oczywiście pierwsza i za komentarz wystarczy ich bilans bramkowy. Lecz zarówno dla niej, jak i dla zespołu z Mediolanu Champions League rozpoczyna się dopiero teraz.

Tak więc mieliśmy już trochę niespodzianek oraz ciekawych spotkań. Jeśli miałbym wybrać największą sensację tej edycji, to wahałbym się pomiędzy rozstrzygnięciami w grupie G i odpadnięciem Manchesterów. Pierwszy raz od bardzo dawna nie spędziłem wszystkich dni meczowych przed ekranem, bo chwilami zmuszała mnie do tego nauka. Za najbardziej emocjonujące starcie uważam mecz piątej kolejki grupy A Napoli – Manchester City. Tam poczułem taką dawkę ekscytacji, jak w żadnym innym meczu tej fazy grupowej. Było ofensywnie, nerwowo i nieco niespodziewanie, czyli tak, jak uwielbiam. Życzyłbym więc nam wszystkim jak najwięcej takich meczów w kolejnej fazie.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl