„O Polonia mówi: coś jest nie tak” – Zieliński na wylocie?

Sobota w lidze zaczęła się od sporych emocji, a potem – wraz z przystępowaniem do gry, teoretycznie lepszych drużyn, było już tylko gorzej. Lechia Gdańsk i sędzia Borski zadbali o to, by debiut Michała Probierza jako trenera Wisły, minął bezproblemowo. 

GKS Bełchatów – Polonia Warszawa 2:1 (0:0)

Mecz który określiłbym określeniem „sanszajn” lub ewentualnie „kokodżambo i do przodu”. W zapowiedzi pisałem, że gdybym miał wybór to dałbym 10 złotych za bilet na to spotkanie zamiast na ćwiartkę gorzałki. Błędu bym raczej nie popełnił, bo było to jedno z ciekawszych widowisk na polskich stadionach w tym roku. Szkoda, że jego oglądanie było takim wysiłkiem – lubię słońce, ale żeby przez nie siedzieć przed telewizorem w słonecznych okularach? Poważnie, zastanawiałem się nad tym – raz że murawa była tak oświetlona, że ciężko było czasem dostrzec piłkę, albo piłkarzy, dwa – słoneczko nie oszczędziło też mojego pokoju  z oknem na południe. Polonia przegrała w Bełchatowie i pozostaje tylko czekać na komunikaty co do przyszłości Jacka Zielińskiego. Polonia była słabsza i zasłużenie przegrała. Bełchatów się cieszy, wiosną ma już 7 punktów i widmo spadku zdecydowanie się od niego oddaliło.

Kto bohaterem? Dla mnie Kosowski. Średnio przepadam za tym piłkarzem, ale trzeba mu oddać, że jest motorem napędowym GKS-u. Strzelił gola otwierającego wynik, do tego brał udział w ogromnej ilości akcji gospodarzy. Spędził na murawie niespełna 50 minut, ale odcisnął na meczu mocne piętno. Kto więcej? Sapela, Bożok, Wróbel etc. Jak co tydzień – regularność i równość podopiecznych Kamila Kieresia robi wrażenie. Dobrze grał Dawid „Dawidek” Nowak, ale to co zrobił w 45. minucie to skandal. Taki snajper, w takim meczu, nie może mylić się w sytuacji jaką sprezentowała mu fatalna defensywa gości. W przerwie, debiutant z GKS-u – Wacławczyk, z uporem maniaka nazywał Nowaka Dawidkiem. Fajne, naprawdę fajne określenie.

Jeżeli chodzi o Polonię, to mimo porażki przypadła mi do gustu postawa Edgara Caniego, w szczególności w pierwszej połowie. „Popisał” się za to Daniel Sikorski, który w 89. minucie nie trafił do bramki z 60 centymetrów. Niektórzy mówią o pudle kolejki, ja zastanawiam się już nad pudłem całych rozgrywkach. Z taką grą, to jedyne pudło na jakie może w tym sezonie liczyć Polonia. Autorem cytowanych w tytule słów jest Remigiusz Jezierski, komentujący dzisiejsze spotkanie. Trzeba jeszcze coś dodawać?

UPDATE: o pudle Sikorskiego wiedzą już nawet aborygeni:

Gole zdobyli: dla GKS-u: Kosowski (48′) M. Mak (59′) dla Polonii: Bruno (66′)

Legia Warszawa – ŁKS Łódź 2:0 (1:0)

Jak patrzyłem na sposób, w jaki przyszły mistrz Polski męczy się z ŁKS-em, jak Saganowski obija poprzeczkę bramki Kuciaka, to włos na głowie mi się jeżył. Ja rozumiem, że takiego „groteskowego” rywala można zlekceważyć, że ŁKS może zagrać przyzwoity mecz, ale grać w ten sposób przeciw takiemu przeciwnikowi, Legii nie przystoi. Na szczęście dla Skorży piłka wpadała dziś tylko do bramki strzeżonej przez Bodzia W., ale legioniści chyba muszą po meczu mocno się spić – byle jak najszybciej zapomnieć o tym kiepskim spotkaniu.

Inna sprawa, to pułapki jakie czają się na każdą drużynę, przy okazji pojedynku z łodzianami. ŁKS jest to bowiem paczka dobrych piłkarzy – trochę zapuszczonych, ale wciąż dobrych. Trzeba liczyć się z tym, że od czasu do czasu, nie co tydzień, mecz im po prostu wyjdzie. Nie chciałbym natomiast być w skórach trenerów, którzy motywują swoich piłkarzy do potyczki z klubem z Łodzi. Co dzień praktycznie, słyszymy jakieś historie, na przykład o tym, że ŁKS nie miał trzech tysięcy złotych aby opłacić hotel zawodnikom w Warszawie, weź tu na starcie nie dopisuj sobie trzech punktów.

Gole zdobyli: R. Wolski (24′), M. Kucharczyk (73′)

Lechia Gdańsk – Wisła Kraków 0:2 (0:2)

Debiut Michała Probierza na stanowisku trenera Wisły przypadł na najłatwiejszy z możliwych meczów. Z Lechia Gdańsk jest moim zdaniem teraz najpoważniejszym kandydatem do spadku, obok Cracovii rzecz jasna. Wyśmiewany przez wszystkich ŁKS Łódź, zrobił dziś sto razy lepsze wrażenie przeciw Legii niż Lechia grająca z Wisłą. Może dojść do kuriozalnej sytuacji – w I lidze znajdą się drużyny dysponujące najładniejszymi, według wielu, stadionami w kraju. Do marnego poziomu widowiska dostosował się sędzia, który podyktował idiotycznego karnego po rzekomym faulu Deleu na Ilievie. Przecież obrońca Lechii ewidentnie trafił w piłkę, a potem zahaczył rywala. Jak można takie coś odgwizdać? Chyba Borskiemu dawno nikt nie „gwiznął”. Oficjalnie stwierdzam, że był to najbardziej beznadziejny mecz ligowy w 2012 roku. Będzie to miało swoje odbicie w „Kontaktach Świra” gdzie, na znak protestu przeciw poziomowi widowiska, żaden uczestnik meczu nie dostanie ode mnie zaszczytnego wyróżnienia. Wybieram osoby, które miały duży wpływ na mecz. Więc kogo miałbym wskazać po tym czymś? Sędziego Borskiego? A może Pawła Janasa, za kapitalnie przygotowaną drużynę, która przez 90 minut zagrała jedną dobrą akcję?

Gole zdobyli: Jaliens (7′), Biton (40′-k)

Kontakty Świra za piątkowe i sobotnie mecze:

2 kontakty:

** Paweł Golański (Korona Kielce) Od  czasu swojego trzeciego przyjścia do Korony Golański prezentuje się naprawdę dobrze. Pewnie gra w obronie i podłącza się do akcji ofensywnych, jak za swoich najlepszych czasów. Właśnie tym imponował wczoraj przeciw Podbeskidziu, zaliczył asystę i stworzył jeszcze kilka groźnych akcji.
** Kamil Kosowski (GKS Bełchatów) motor napędowy Bełchatowa, wszędzie go pełno, zdobył dziś gola, który otworzył wynik spotkania. Potem musiał opuścić boisko, ale pozostawił po sobie świetne wrażenie.
** Łukasz Sapela (GKS Bełchatów) kolejny dobry mecz. Pod koniec (tuż przed pudłem Brzyskiego) obronił fantastycznie główkę Caniego. Ciężko mieć do niego jakiekolwiek zastrzeżenia.

1 kontakt:

* Mirosław Bożok (GKS Bełchatów) bardzo pewny punkt swojego zespołu. Cała druga linia tej drużyny funkcjonuje wiosną świetnie.
* Grzegorz Baran (GKS Bełchatów) patrz wyżej.
* Tomasz Wróbel (GKS Bełchatów) to samo.
* Grzegorz Fonfara (GKS Bełchatów) jw. pod uwagę weźmy też, że dziś grał na prawej obronie, co nie przeszkodziło mu udzielać się w konstrukcji, także w akcjach bramkowych.
* Edgar Cani (Polonia Warszawa) zdecydowanie najlepszy zawodnik swojej drużyny. Silny i przebiegły, gdyby nie ten Sapela…
* Michał Gliwa (Polonia Warszawa) długo się wahałem, ale jednak przyznam Gliwie wyróżnienie. Mógł wybronić chyba strzał Kosowskiego, ale w pozostałych sytuacjach – a było ich sporo, nie zawinił.
* Dariusz Łatka (Podbeskidzie Bielsko – Biała) najlepszy zawodnik bezbarwnego wczoraj Podbeskidzia. Najbliżej było mu do poziomu Korony, w której kiedyś występował.
* Jacek Kiełb (Korona Kielce) bardzo dobra forma Kiełba, piękny gol zdobyty piętą, dwa kolejne wisiały w powietrzu – raz zabrakło centymetrów, by znów trafić piętą w piłkę, a w kolejnej sytuacji jego strzał głową obronił Zajac. Żółta kartka eliminuje go z gry w następnym meczu we Wrocławiu.
* Vlastimir Jovanović (Korona Kielce) Bardzo dobry występ – oprócz tradycyjnej dużej liczby odbiorów (których wiele osób nie zauważa), bardzo aktywny również w ofensywie. Zabrakło mu trochę szczęścia, by zdobyć bramkę na 3:0.
* Paweł Sobolewski (Korona Kielce) Ojrzyński przesunął go do środkowej pomocy i pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Sobolewski bardzo dużo widzi, dobrze rozdziela piłki na boki no i zaliczył świetne dośrodkowanie z rogu, które zamienił na gola Maciej Korzym.
* Kamil Kuzera (Korona Kielce)  W pierwszej połowie, razem z Pawłem Golańskim na prawej stronie siali popłoch wśród obrońców Podbeskidzia. Bardzo uniwersalny – po przerwie z konieczności zagrał na obronie.
* Rafał Wolski (Legia Warszawa) Pewnie wykorzystał sytuację sam na sam z Wyparłą, czym otworzył wynik trudnego meczu z ŁKS-em. Zimnej krwi zabrakło mu w drugiej doskonałej okazji do zdobycia gola, więc tylko jeden Kontakt. Z grzeczności nie porównuję jego gry do postawy takiego Ismaela Blanco. Pisze się sporo, że młodzi Polacy z Legii mają grać mniej, na skutek przyjścia dwóch Hiszpanów, póki co wydaje się, że było by to dużą niesprawiedliwością. Przynajmniej w przypadku Wolskiego.
* Marek Saganowski (ŁKS Łódź) Sagan znów pokazał serce do gry – zabrakło tylko gola. Raz zatrzymał go Kucjak, drugi raz, też po ręce bramkarza Legii, trafił w poprzeczkę.
* Dusan Kuciak (Legia Warszawa) Sensacyjnie, miał dziś sporo roboty i wykonał ją bardzo solidnie. Sprzyjało mu też szczęście i zachował czyste konto.
* Lira (Zagłębie Lubin) Zdobył, być może najważniejszego gola w sezonie dla Zagłębia. Zaimponował spokojem pod bramką Cracovii.
* Adam Banaś (Zagłębie Lubin) Dostęp do bramki Zagłębia, głównie za jego sprawą został wczoraj niemal całkowicie zablokowany.


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk

29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć „coś” ciekawego w każdej dyscyplinie sportu.
Obserwuj mnie na Twitterze

http://www.pubsport.pl/