O punkt od nocnego świętowania…

…drugiego z rzędu tytułu Mistrza Świata był Sebastian Vettel. Ma w tej chwili 124 punkty przewagi nad drugim w klasyfikacji generalnej (a także w dzisiejszym wyścigu) Jensonem Buttonem. A zatem, by zapewnić sobie wygraną w generalce, Niemiec musi zdobyć w teorii 1, a w praktyce 2 punkty.

Analizując dzisiejsze zmagania w Singapusze, przede wszystkim należy wspomnieć o Lewisie Hamiltonie, który przez cały czas trwania wyścigu miał pecha. Na starcie został przyblokowany przez bodajże Marka Webbera, przez co inni kierowcy zdołali go wyprzedzić i kierowca McLarena znalazł się na ósmej pozycji. Gdy poprawił się o parę pozycji, trafił na Felipę Massę. Brazylijczyk zjechał w tym samym czasie do alei serwisowej, co Lewis, a po chwili Mistrz Świata z 2008 roku najechał na oponę kierowcy Ferrari. I znów obaj musieli robić pit stop. Dodatkowo Hamiltonowi dano karę przejazdu przez boksy, więc w przeciągu kilku okrążeń aż trzykrotnie mijał swój garaż. Od tej chwili miał zadanie bardzo trudne i uciążliwe – wyprzedzanie rywali począwszy od 20. miejsca. Z pomocą przyszedł samochód bezpieczeństwa, który wszyscy przepowiadali.

Sebastian Vettel znajdował się na czele stawki od początku do końca. Przed wypadkiem Schumachera miał już ponad 20 sekund przewagi nad drugim Buttonem. Już się wydawało, że nikt i nic mu nie zagrozi, o ile nie popełni błędu. Aż tu nagle mocne tempo na końcu wyścigu narzucił Jenson Button. Ciekawi mnie, dlaczego dopiero w ostatnich kilku okrążeniach Brytyjczyk dostał polecenie, aby nacisnąć jakiś magiczny guzik i jego strata do prowadzącego Vettela zaczęła maleć w oczach. Na przeszkodzie stanęli zdublowani kierowcy. Zwłaszcza na torach ulicznych są oni dużym problemem dla zawodników z pierwszych miejsc. Prawdopodobnie gdyby nie oni, to doszłoby do sytuacji podobnej z Kanady, kiedy to na ostatnim kółku Mistrz Świata 2009 dopadł Vettela i ten popełnił błąd, w efekcie którego stracił prowadzenie. Pomijam już to, iż trzy auta z okrążeniem mniej znajdowały się przed autem nr 4 podczas neutralizacji… Naprawdę Jenson może być wściekły na zdublowanych, bo pozbawili go oni szans na zwycięstwo. Ale powinien być też zadowolony ze swojej postawy dziś na Marina Bay. Znakomity start pozwolił mu zająć pewne drugie miejsce, które mógł nawet poprawić.

Pogdybać można też sobie w kontekście startów Marka Webbera. Pewnie jakby nie tracił tyle po wygaśnięciu czerwonych świateł, to liczyłby się jeszcze w walce o tytuł Mistrza Świata. A tak pozostaje mu pojedynek o wicemistrzostwo…

Bardzo cieszyć się z rezultatów dzisiejszej rywalizacji mogą też wszyscy w teamie Force India. Po pierwsze świetna taktyka  – miękkie opony na starcie Di Resty, a po drugie brak błędów – to bardzo ważne na ulicznym torze. Na takich obiektach ważniejsza od szybkości jest technika jazdy. I to właśnie pokazali Paul di Resta i Adrian Sutil.

Fatalny występ, żeby nie powiedzieć kompromitację zaliczył Lotus-Renault. Petrov odpadł w Q1, komentarza nie trzeba… W wyścigu ciągle gdzieś tam mieszali się ze słabeuszami z HRT, Virgina i Lotusa. Pora chyba puszczać ten sezon w niepamięć i już zacząć skupiać się na następnym (Robert, wracaj!).

W tym roku walka toczy się jedynie o Wicemistrzostwo Świata zawodników i o Mistrzostwo Świata kierowców, choć i tu Red Bull jest bardzo blisko triumfu. Już dziś Sebastian Vettel mógł zacząć nocną imprezę z okazji obrony tytułu. Nie udało się, koronacja odłożona o dwa tygodnie. Może to zniechęcić fanów F1 do wcześniejszego wstawania na najbliższe Grand Prix (Japonii na Suzuce), bo najważniejsze roztrzygnięcia raczej już zapadły. A ja przyznam szczerze, że stęskniłem się za porankami z królową sportów motorowych, więc za dwa i trzy tygodnie wstanę z przyjemnością.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl