Oby tylko wiatr nie wypaczył

O medale na średnim obiekcie powalczą dziś skoczkowie. Spróbuję sklecić jakąś zapowiedź, ale boję się, że będzie można ją rozbić o kant wiadomo czego, jeśli na Trampolino dal Ben będzie wiało. Nawiasem mówiąc, bardzo podoba mi się nazwa obiektu której użył Paweł Wilkowicz:


Zacznijmy od tego, że na skoczni normalnej wszystko zdarzyć się może. Na takowej w Pucharze Świata rywalizuje się rzadko. Podejrzewam, że w programie MŚ widnieje ta konkurencja tylko dlatego, by zawody w skokach narciarskich nie kończyły się po dwóch-trzech dniach, jak ma to miejsce przy MŚ w lotach.

Jeśli chodzi o szanse Polaków, to wydaje mi się, iż indywidualnie są one większe niż na skoczni dużej. Dalekie skoki w kwalifikacjach dobrze rokują na konkurs główny. Konkretnych miejsc wolę nie wskazywać, bo musi się na to złożyć mnóstwo czynników. Myślę, że czołowa dziesiątka to realny cel dla każdego z naszych reprezentantów.

Murowanym faworytem dla mnie jest Gregor Schlierenzauer. Austriak jest aktualnie w wybornej formie i złoto zabrać mu może tylko i wyłącznie… wiatr. Jeśli będzie mocno wiało, bądź kręciło na skoczni, to skoczkowie otrzymywać będą przeróżne bonifikaty punktowe i być może komuś niespodziewanie uda się wskoczyć na szczyt.

Nie chcę sytuacji, by znów Bogdan Chruścicki na antenie Eurosportu (choć teraz przy skokach słyszymy go rzadko) mówił o kimś „przypadkowy Mistrz Świata”, jak czynił to przez dwa lata wspominając o Andreasie Kuettelu i jego sukcesie w szalonym, jednoseryjnym konkursie w Libercu.

Silni powinni być Norwegowie (Stjernen, Jacobsen, Bardal), Niemcy (Freund, Freitag, Wank), a także Japończycy (w zasadzie wszyscy), którzy choć dotychczas w Pucharze Świata nie prezentowali się jakoś wybitnie, to po wynikach treningów oraz kwalifikacji widać, że wyraźnym celem nr 1 dla reprezentacji Tomoharo Yokokawy są Mistrzostwa Świata w Predazzo.

Zagadką dla mnie będzie występ reprezentacji Austrii. Mój redakcyjny kolega, Szymon Kastelik stawiając tezę, że Schlierenzauer nie jest najlepszy, przypuszczał również, że trener Pointner skupił się na nim, jako liderze, a „zaniedbał resztę kadry”. Cóż, może coś w tym jest, ale ostatecznie o wszystkim zaczniemy się przekonywać od 17:00, wraz ze startem pierwszego zawodnika.

Znak zapytania postawiłbym również przy rerpezentacji Słowenii. W zapowiedzi Pubsport.pl znalazłem wymowny nagłówek pt. „Mamut zjadł Słoweńców?”. Dlatego w roli faworytów postawię ich dopiero, gdy zawody przeniosą się na HS 134. No, chyba, że się kryją przed konkurencją, ale chyba ani Goran Janus ani jego podopieczni aż takimi hazardzistami nie są.

Ciekaw jestem, jak zaprezentuje się reprezentant… Grecji, Nico Polychronidis, który przebrnął kwalifikacje na przedostatnim miejscu. Presja w postaci załapania się do pięćdziesiątki już chyba zeszła, teraz już każde osiągnięcie będzie dla niego sukcesem. Czy będzie to punkt K, awans do II serii? Zobaczymy. Życzę mu jak najlepiej z całego serca.

I na koniec raz jeszcze zaklinam wiatr, żeby nam dziś nie popsuł rywalizacji. Parafrazując II część „Dziadów” Mickiewicza: „Zostawże nas w pokoju; A kysz, a kysz!


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl