Oczywiście nie wykorzystaliśmy – kilka refleksji po meczu

Franciszek Smuda z rozbrajającą szczerością, stwierdził po meczu z Portugalią, że mieliśmy sytuacje, ale „oczywiście nie wykorzystaliśmy”. Powiedział to jakby to było w naszym wypadku regułą, a co gorsza – jakby nie widział w tym nic złego. W ten sposób podsumował bezbramkowy meczu, w którym jedna drużyna bawiła się piłką i przyglądała nowemu stadionowi, a druga cisnęła i wypruwała żyły jakby to był finał. 

Wypadałoby się teraz zastanowić jakie to były sytuacje… dużo czasu to nie zajmie, bo wbrew temu co mówi Smuda, wcale nie było ich tak wiele. Najlepszą stworzyli nam sami Portugalczycy, podając piłkę do Jelenia tuż prze końcem połowy. Zgaduję, że to było zaplanowane przez naszych rywali, przecież od czasu potyczki z Niemcami, wiadomo, że polski piłkarz w sytuacji sam na sam jest jak eunuch w haremie.  Niby widzi cel, coś tam by chciał zrobić, ale nie ma jaj jak. Kapitalnie podsumował pierwszą połowę Szpakowski, stwierdzając, że  w dobrych sytuacjach jest 1:1. Zapomniał tylko dodać, że miał na myśli samą tylko 45. minutę gry. Pierwsza połowa bowiem, to był jeszcze ten czas kiedy rywale starali się pokazać nam swoją wyższość. Nani bawił się z naszymi obrońcami jak z dziećmi, wszystkim ogólnie jakoś bardziej się chciało. Podziękujmy im za to – przynajmniej podbudowali trochę Wojtka Szczęsnego, który nie miał łatwych dni w Arsenalu, a dziś sobie trochę pobronił.

Po przerwie Portugalczycy chyba postanowili przećwiczyć sytuację, gdy trzeba bronić wyniku i tylko sporadycznie atakowali bramkę Szczęsnego. Powiedzmy sobie jednak szczerze – rywala do takich zabaw to nie wybrali sobie najlepszego. Może i mieliśmy optyczną przewagę, pod koniec nawet Rui Patricio musiał sobie pobrudzić kolana i rzucić się do piłki, ale ogólnie wyglądało to marnie. Najbardziej podobała mi się akcja w 79. minucie, kiedy Obraniak ładnie uwolnił się spod opieki obrońców, przebiegł kilkanaście metrów i posłał prostopadłą piłkę w kierunku rezerwowego Peszki. Na posterunku był jednak jeden z portugalskich stoperów, który uratował Sławka, przed kolejną zmarnowaną sytuacją sam na sam i łaskawie przeciął to podanie. Na miejscu Peszki wymieniłbym się z nim po meczu koszulką.

Tak na prawdę ten sparing nie dał nam żadnej odpowiedzi. Możemy z grupy wyjść, ale też możemy nie wyjść. W czerwcu zagramy, przeciw zespołom trochę z niższej półki niż dziś, więc jakąś nadzieję można mieć. Oczywiście mógłbym się cieszyć z tego remisu i kilku momentów ładnej gry, ale wiem, że dla Portugalczyków to był tylko sparing w ładnym opakowaniu.

Smuda, w cytowanym już przeze mnie wywiadzie, coś tam napomknął o sprawdzaniu rezerwowych. No faktycznie najwięcej dziś posprawdzał – robiąc cztery zmiany w ciągu ostatnich dziesięciu minut meczu. Chyba chciał, żeby jego piłkarze przećwiczyli powolne schodzenie z boiska, gdyby jakimś sposobem udało się na Euro dowieść 0:0 do ostatnich minut. Niestety, nawet to się średnio udało,  musiał się chyba przed spotkaniem naradzać z ministrą Muchą i zapomniała mu powiedzieć, że w turnieju będzie mógł zrobić tylko trzy zmiany.

Ta sytuacja pokazuje mi jedno – cisnęliśmy w tym meczu na wynik, to 0:0 było dość atrakcyjne, więc Franek grał na czas. Jaki sens ma wpuszczanie Boenischa w 84. i 87. minucie? Tylko i wyłącznie taki.

Na koniec słów kilka o stadionie. Owszem – bardzo ładny, ale wśród tego słodkiego pierdzenia na jego temat chciałem zwrócić uwagę, że im ładniejsze mamy stadiony, tym gorszą atmosferę. Panie Dariuszu, zwracam się tu Szpakowskiego, zanim znów się Pan podnieci, gdy 57 tysięcy ludzi zacznie śpiewać trochę głośniej niż wierni na popołudniowej mszy w kościele parafialnym w Bodzentynie, niech pan sobie odtworzy z archiwum jeden z dawniejszych meczów reprezentacji. Przykładowo – 10:0 z San Marino w Kielcach. Wtedy możemy zacząć rozmawiać o atmosferze na kadrze.


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/