Odliczanie do Gran Derbi

Już dziś na Estadio Santiago Bernabeu będzie miało miejsce widowisko, teatr aktorów najlepszych w Europie. O godz. 22 spotkają się FC Barcelona prowadzona przez Josepa Guardiole i Real Madryt Mourinho. 80 tys. kibiców, 11 na 11 na murawie(przynajmniej od pierwszego gwizdka, potem skład może się zmniejszyć), sędzia główny i dwóch trenerów o odmiennych wizjach futbolu.

Na pytanie jak zagra Barcelona, odpowiedź od lat jest taka sama. Styl tiki-taka każdemu kibicowi jest znany. Duma Katalonii wymieni kilkaset celnych podań, będzie posiadała piłkę w granicach 60-70% czasu. Real jest zagadką, to generacja 2.0, ulepszona wersja z sezonu 2010/11. Zespół może zagrać trivote w środku pola, zarówno z kontry jak i atakiem pozycyjnym. Wyjściowa jedenastka ma pracować w defensywie i walczyć o każdą piłkę. Jeśli rok temu Blancos grali żelazną jedenastką, w tym sezonie Mourinho stosuje rotację.  Higuain czy Benzema? Obaj są w świetnej formie i strzelają gole, wchodząc z ławki, grając razem.

Derby rządza się swoimi prawami. Coraz częściej za tym hasłem przemawia atmosfera i wsparcie kibiców. Termin ten ma coraz mniej wspólnego z wydarzeniami na boisku. Znakomicie sytuację obrazuje oprawa przedmeczowa Ultrasów – Stawiamy wszystko na Białe. Tuż przed końcem spotkania Real – Atletico fani za bramką podnieśli w górę kartony z napisem – Poszukujemy godnego rywala na derby. Prowokacja?

W obliczu porażki Barcelony z Getafe na wyjeździe (0:1) Real powiększył przewagę nad bezpośrednim rywalem do 6pkt., co w obliczu zbliżających się Gran Derbi jest dobrym prognostykiem. Blancos na swoim boisku będą mieli komfort punktowy i psychiczny nad rywalami. Barcelona zagra na 110%, bowiem nie może sobie pozwolić na jakąkolwiek stratę do rywala. Margines błędów Katalończyków został wyczerpany, każdy stracony punkt oddali ekipę Guardioli od mistrzostwa. Wprawdzie mistrzostwa nie wygrywa się w grudniu, ale można je przegrać.

Coraz mniej zespołów wychodzi otwartych i usposobionych ofensywnie do meczu z Barcą. Przykład Realu i wygranie Copa del Rey pokazuje dobitnie, że coraz więcej zespołów nie zamierza pozwalać sobie na zaaplikowanie kilku bramek. Ten sezon jest przeciwieństwem poprzedniego, gdy każdy, czy mały, czy większy wychodził na mecz z Barcą pewny przegranej i przed pierwszym gwizdkiem chciał by męka skończyła się jak najszybciej.

Azulgrana rozegrała awansem spotkanie z Rayo Vallecan0, wygrane 4:0. Barcelona nie zagrała wybitnie. Madrytczycy nie zamknęli się w polu karnym. Otwarli się na rywala. Odważnie atakowali od pierwszej minuty. Co nie zadziwia, gdyż beniaminek gra otwartą, radosną i przyjemną dla oka piłkę.  Mimo tego poległo na Camp Nou, gdzie Barca ma znakomity bilans bramkowy 34-0. Na wyjazdach nie jest już tak kolorowo.  Osiem strzelonych bramek i siedem straconych, trzy remisy, dwie wygrane i jedna porażka z Getafe, gdzie gospodarze postawili autobus w polu karnym uniemożliwiając przeciwnikowi  znalezienie choćby jednej luki i oddanie strzału. Ten mecz był jednym z najgorszych w wykonaniu Dumy Katalonii. W tym sezonie Sevilla, Valencia i Getafe wzięły przykład z ubiegłorocznych starć Królewskich z Blaugraną. Przez 90 minut nie pozwalały na przedarcie się w pole karne triumfatorowi LM. Zawodnicy Barcy urażeni tym, że nie pozwala im się grać w swoim stylu przewracali się i próbowali wymuszać rzuty wolne i karne. Chyba większość z nas się przyzwyczaiła do tego, iż jeśli potrzebują korzystnego dla siebie rezultatu podbiegają do sędziego całą ławą.

Klub z przedmieść Madrytu znalazł sposób na zatrzymanie lokomotywy Guardioli, co ważne skuteczny.  Jedyną okazję na zdobycie gola wykorzystał Valera, strzelając główką po rzucie rożnym. Bezradny Valdes nawet się nie poruszył. Obserwował z bliskiej odległości tor lotu piłki wpadającej do bramki.

Styl Barcelony może się szybko znudzić. Gra jest schematyczna, trzon drużyny od lat tworzą Valdes, Puyol, Pique, Xavi, Iniesta i Messi. Są przewidywalni dla rywali. Mimo tego są nieugięci wobec słabszych przeciwników, aplikując im grad goli. Dla przykładu Osassuna straciła w świątyni cules aż 8 bramek. Jej podania miały uśpić wiele defensyw, podziałało raz, drugi, ale po kilku porażkach trenerzy otworzyli szerzej oczy i zaczęli  przygotowywać swój zespól do mentalnej i psychicznej walki na wyniszczenie na pełnych obrotach przez 90 minut.

Dziś przeciwnicy zamykają się w swoim polu karnym, zagęszczają środek pola i czekają na jedną kontrę.  Atletic Bilbao pod wodzą Marcelo Bielsy prezentuje futbol skuteczny. Grają wysoko pressingiem, stosują podwójne krycie, jeśli jeden zawodnik zawiedzie, drugi go asekuruje. Prezentują się podobnie do stylu reprezentacji Chile na mundialu w RPA. Zawodnicy z Ameryki Południowej polegli, ale pokazali jak przetrwać w meczu z reprezentacją Hiszpanii, której trzon tworzą gracze FC Barcelony i Realu Madryt.

Skąd brać motywację jeśli wygrało się już wszystko? Jak przekonać zawodników do większego wysiłku jeśli są spełnionymi graczami.  Pepteam dwa razy cieszył się ze zdobycia pucharu LM, trzykrotnie z triumfu w lidze.

Dziś Real Killer dyktuje warunki. Ma przewagę punktową i mentalną nad przeciwnikiem. Jest faworytem Derbów. Jose Mourinho ma wszystko. Czas, szeroką ławkę, a  na niej zmienników w formie, którzy w każdej chwili mogą wejść na boisko i wprowadzić do gry potrzebne wartości.
Na ławce ma Coentrao, Kake, Sahina, Higuaina czy Lassa. W każdym europejskim klubie graliby w pierwszym składzie. W Madrycie muszą ciężko pracować, by zagrać.

W drużynach Mourinho zawodnicy gotowi są umierać za siebie i trenera na murawie i poza nią. The Special One nie zna granic, zmotywuje Blancos do walki na śmierć i życie, jak to robił zawsze.  Motto? Na boisku masz grać tak, jakby była to ostatnia chwila w twoim życiu. Każdy mecz jest ważny, żadnym z nich nie wygrywa się mistrzostwa, ale każdy z nich do niego przybliża. Kolejne są meczami na szczycie czy to z zespołem znajdującym się w strefie spadkowej czy z bezpośrednimi przeciwnikami do zdobycia tytułu.

Kto wygra? Postawię na Real Madryt. Jedna bramka, jedna akcja zadecyduje. Przygotujmy się na mecz na wyniszczenie, kartki, pretensje i  faule.


pubsport.pl
Kasia Bącalska

Dziennikarstwem zainteresowałam się paradoksalnie w klasie dziennikarskiej. Zaczynałam od organizacji wydarzeń kulturalnych w Katowicach m.in (Tydzień Teatrów Lalkowych), reportaży z „dzielnicy”, felietonów sportowych dla gazetki szkolnej i tekstów „do szuflady”. Przestało mi to wystarczać i zaczęłam publikować na pubsport.pl (znaleźć mnie też możecie na blogu – jedenastunamurawie.blox.pl) oraz na portalu transfery.info. W marcu tego roku poprowadziłam prezentację zawodników GKS Katowice wespół z Radosławem Bryłką – rzecznikiem klubu. Od października studentka…..choć jeszcze nie wie jaki kierunek i lokalizację weźmie na ster.

http://jedenastunamurawie.blox.pl/html