Okurayama do nas należy – Niedzielny konkurs dla Stocha!

Kamil Stoch wygrał drugi tegoroczny konkurs na skoczni Okurayama w Sapporo, zaliczany do Pucharu Świata w skokach narciarskich. Czwarte miejsce przypadło sobotniemu triumfatorowi, Maciejowi Kotowi.

Zmagania w Sapporo kolejny raz mocno utrudniał silny i zmienny wiatr. Szczęścia do warunków nie miało wielu zawodników, w tym m.in. Dawid Kubacki i Jan Ziobro, którzy nie zdobyli tego dnia punktów do PŚ, choć godzinę wcześniej błyszczeli w kwalifikacjach.

Za faworyta zawodów uchodził Kot, a złożyły się na to sobotnia wygrana i świetny skok treningowy – 144 metry, przekraczający rekord skoczni. W konkursie tak kolorowo już jednak nie było, choć Maciej nadal może być zadowolony – po pierwszej serii był trzeci (133 m), a ostatecznie zakończył zmagania na czwartym miejscu. 138 metrów to było za mało, by odeprzeć atak Stefana Krafta, który chwilę wcześniej ustanowił rekord Okurayamy, powtarzając treningową odległość Polaka.

Kamil Stoch po kiepskim występie w pierwszych zawodach, był głodny rewanżu i tę żądzę udało mu się zaspokoić. Na półmetku rywalizacji był drugi (137,5 m), ale z minimalną stratą do Andreasa Wellingera (140,5 m). Po swoich drugich skokach panowie zamienili się miejscami, bo nasz mistrz odleciał w pięknym stylu na 140 m, a Niemiec miał problem przy lądowaniu na 132 metrze i musiał zadowolić się drugim miejscem.

Dwunastą lokatę w Sapporo zajął Piotr Żyła (121 m, 125,5 m). Popularny „Wiewiór” utrzymał dziesiąte miejsce w klasyfikacji PŚ, ale jeśli chce być zwolniony z udziału w kwalifikacjach podczas MŚ w Lahti, będzie musiał obronić niewielką przewagę nad Peterem Prevcem w najbliższych konkursach w Pjongczang. Nie będzie to łatwe, bo Słoweniec wyraźnie wraca do dobrego skakania i do wygranej w sobotę, dorzucił szóste miejsce w niedzielę.

Damian Ślusarczyk
Założyciel PubSport.pl. 25 lat, mieszkaniec Kielc. Piłką nożną i sportem fanatycznie interesował się zanim przystąpił do pierwszej komunii. Pewnie dlatego teraz woli niedzielę spędzać na stadionie, a nie w kościele. Potrafi godzinami oglądać T-Mobile Ekstraklasę i jeszcze żyje. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/