Ołówek do psychologa marsz! Piękne otwarcie Klaudii i Ali!

Puchar Hopmana, czyli rozgrywki wybitnie towarzyskie, cierpiąca Dinara Safina, polskie deblistki Klaudia Jans i Alicja Rosolska w finale i lepsze od najlepszych deblistek świata oraz Michał Przysiężny przegrywa kolejny niemal wygrany mecz – oto jeszcze kilka ważnych wydarzeń początku sezonu 2011.

Czy Puchar Hopmana to poważne rozgrywki? Nie chcę umniejszać triumfu Amerykanów Bethanie Mattek-Sands i Johna Isnera, ale coś z tym turniejem jest nie tak. Otwarcie sezonu przed Australian Open, a tutaj gra się w hali na jakiejś dziwnej nawierzchni. Kontuzje Jarosławy Szwiedowej, Francesci Schiavone i Laury Robson oraz Any Ivanović. Nawet udział Justine Henin, Ivanović i Novaka Đokovicia nie przysporzył splendoru mistrzostwom świata par mieszanych. Szwendający się w szatni reporterzy na 10 minut przed spotkaniem. „Jak tam samopoczucie? – zapytano Rubena Bemelmansa przed decydującą o tytule grą mikstową. „Czuję się dobrze, jestem zrelaksowany” – tak jasne po 0:2 z Isnerem i takie tam pierdoły. Dziwny to był turniej, naprawdę dziwny. Jeżeli był jakiś mecz godny uwagi to starcie Mattek z Henin, naprawdę przednie widowisko. I nastolatki Robson i Kristina Mladenovic pokazały również niezły tenis. Poza tym nuda. „To był wspaniały, niezapomniany turniej” – tak, ale który organizator powie, że impreza była nudna jak flaki z olejem? Jedyny plus to oprócz nielicznych dobrych singli atrakcyjne miksty nie tylko wizualnie. To m.in. dzięki Pucharowi Hopmana w programie igrzysk w Londynie 2012 zadebiutuje gra mieszana i za to władzom ITF należą się pochwały.

Dinara Safina w Auckland przegrała z Yaniną Wickmayer, a w Hobart z Marion Bartoli. W obu zaprezentowała się z naprawdę niezłej strony (wynik 0:6, 1:6 z Bartoli nie odzwierciedla przebiegu gry, walczyły przez 1,5 godziny), ale brakuje u niej pozytywnego nastawienia. I tak było zawsze, czy była zdrowa czy coś jej tam dokuczało zawsze kreowała się na cierpiętnicę, której ktoś porządnie nadepnął na odcisk, jakby była ofiarą losu. Płacząca, sztywna, drewniana w wielkoszlemowych finałach Rosjanka to symbol jej rozpaczliwej natury, tenisowej, bo przecież nie wiem jaka jest prywatnie. Dinara trochę więcej radości na korcie! Naprawdę nie jest aż tak tragicznie, choć to piąta porażka z rzędu licząc poprzedni sezon. Uśmiechnij się, nie warto płakać nad rozlanym mlekiem tylko pracuj, a w końcu przyjdzie przełamanie!

Misiek Przysiężny dał kolejny „popis”. Z Chrisem Guccione prowadził 4:2 w III secie, by przegrać szansę na udział w turnieju w Sydney w tie breaku. To nie pierwszy, nie drugi, nie trzeci, nie piąty, nie dziesiąty i nie dwudziesty przegrany przez Ołówka mecz, w którym był z przodu, często były to przewagi wyraźne. Jak to powiedział mój redakcyjny kolega: „On powinien z taką psychiką ręczniki robić” i „Przysiężny by przegrał nawet z reprezentantem Kenii w Nairobi”. Coś w tym jest. Ołówek zbyt często okazuje się za miękki, łamie się i zapomina się na nowo naostrzyć. Psycholog jest tu jak najbardziej wskazany. Przez kwalki nie przebił się też Łukasz Kubot przegrywając z niesfornym dzieckiem australijskiego tenisa Bernardem Tomiciem, ale jemu dopisało szczęście i zagra w Sydney jako szczęśliwy przegrany po wycofaniu się obrońcy tytułu Marcosa Baghdatisa i to od razu w II rundzie, bo Cypryjczyk miałby w I wolny los. Belgrad 2009, Kubot dochodzi do swojego pierwszego finału przegrywając po bardzo dobrym meczu z Novakiem Đokoviciem. Tam też grał jako szczęśliwy przegrany. Będzie powtórka? Łukasz na początek zagra z włoskim „ziemniakiem” Potito Starace, który jest absolutnie w jego zasięgu.

Piękne panie pięknie wygrywają – można powiedzieć o Klaudii Jans i Alicji Rosolskiej. Polskie deblistki, które stawiają sobie za cel awans do Top 10 rankingu deblowego, najpierw doszły do finału w Brisbane, a w Sydney w I rundzie wyeliminowały liderki rankingu, mistrzynie Masters 2010 Flavię Pennettę i Giselę Dulko. Jeżeli w Sydney pokonają jeszcze Wikę Azarenkę i Marię Kirilenko, to da im to awans do półfinału turnieju i fotel liderek rankingu za ten sezon! Będzie dziki szał?!

SMS o treści H00018 (0 to cyfra zero) na numer 7122 (koszt 1,23 brutto). Oddaj swój głos na Sportową Publicystykę w konkursie Blog Roku 2010. Głosowanie rozpoczęło się 11 stycznia o godz. 15:00 i potrwa do 20 stycznia do godz. 12:00. Dziękuję.


pubsport.pl
Łukasz Iwanek
Lubartów, w 2009 roku ukończył studia na kierunku Ekonomia. Od 2009 roku pracuje w portalu SportoweFakty.pl, najczęściej cytowanym serwisie internetowym. Pisze tam o tenisie, ale interesuje się też piłką nożną i wieloma innymi dyscyplinami, jak lekkoatletyka, siatkówka, pływanie czy sporty zimowe. Od 2007 roku prowadzi bloga Sportowa Publicystyka.
http://sportowapublicystyka.blox.pl