Orlen Liga: Budowlani Łódź – Impel Wrocław [WYPOWIEDZI]

Po transmisji na żywo natychmiast udałem się do mixed zone, by porozmawiać z kilkoma siatkarkami. Poza udziałem w konferencji prasowej (trenerzy i kapitanowie), zebrałem wypowiedzi od Eweliny Sieczki oraz Katarzyny Koniecznej z Impelu Wrocław.

Ewelina Sieczka, przyjmująca Impelu:

Czego się spodziewałyście po łodziankach? Przyjechałyście przecież do Atlas Areny jako faworytki tego spotkania.

Byłyśmy dobrze przygotowane do tego spotkania, choć można było się nieco obawiać zagrywki zespołu z Łodzi, a także ich gry kombinacyjnej, bo mają bardzo doświadczone rozgrywające. One potrafią wykorzystać potencjał atakujących. Wiem, że dopadł je dziś pech, bo musiały radzić sobie bez Sylwii (Pyci – red.) i Doroty (Ściurki – red.), więc to musiała być dla nich duża strata. Jesteśmy zadowolone z siebie, z wyniku i z tego, że idziemy krok po kroku dalej.

Mówisz „krok po kroku”, a na końcu tej drogi może być przecież Mistrzostwo Polski. Na pewno macie ku temu predyspozycje, ale czy Twoim zdaniem jesteście już wystarczająco zgrane? Z pewnością niełatwo jest stworzyć silny kolektyw z tak wielu nowych zawodniczek w tak krótkim czasie.

Oczywiście nie wszystko jeszcze funkcjonuje jak należy, ale każdy mały sukces, zwycięstwo są dla nas budujące. Część z nas nie miała prawie w ogóle odpoczynku, bo dziewczyny z kadry od razu przyjechały na zgrupowania klubowe i nie da się ukryć, że przyszedł mały dołek. Cieszymy się jednak, że z niego wychodzimy. Fajne jest to, że trener (Tore Aleksandersen – red.) może każdą z nas wypróbować na boisku, rotować i na nas liczyć.”

No właśnie, w tym sezonie macie kadrę silną i wyrównaną. Tak naprawdę każda z was mogłaby zająć miejsce w pierwszej szóstce. Czujecie konkurnecję na treningach?

Na pewno tak, szczególnie na mojej pozycji czyli przyjmującej. Jest nas aż pięć, a to się rzadko zdarza, ponieważ zwykle są cztery zawodniczki i wszystkie mieszczą się w meczowej dwunastce. Teraz musimy dodatkowo walczyć, żeby się w niej znaleźć. Póki co jest bardzo zdrowa rywalizacja, dobrze się dogadujemy z każdą z dziewczyn. To nie są przechwałki, nie koloryzuję, naprawdę tak jest! Mam nadzieję, że to się nie zmieni. Odbija się to nawet z korzyścią dla zespołu, bo trener daje szansę gry wszystkim, a każda z nas może wnieść do gry coś dobrego.

Widać na Twojej twarzy piękny uśmiech, więc wnioskuję, że jesteś zadowolona i szczęśliwa, czego Ci zatem życzyć?

Tego, żebyśmy cały czas czerpały właśnie taką radość z siatkówki, abyśmy się docierały na treningach i aby nasza gra szła do przodu. W ostateczności – jak to wszystko zostanie spełnione – żeby wyniki przyszły same.

To ja jeszcze dodam od siebie, żebyś przyjechała tutaj w styczniu i świętowała wraz z reprezentacją awans na Mistrzostwa Świata

Mam nadzieję, że będzie mi dane, bardzo dziękuję.

Ja też dziękuję. Za rozmowę.

Katarzyna Konieczna – atakująca Impelu:

Nie jest tajemnicą, iż przyjechałyście tutaj w roli faworytek, ale na pewno jest coś, czego się obawiałyście ze stony gospodyń dzisiejszego meczu.

Tydzień temu Budowlanym uciekł tie-break w Bielsku i sądziłyśmy, że dziś będą one chciały sobie to odbić na nas i zagrać o punkty. Cieszę się, że temu zapobiegłyśmy i wywozimy świetny wynik, choć w trzecim secie, trzeba przyznać, było gorąco.

Czy widzisz już ducha zespołu w – jakby nie patrzeć – nowym zespole Impelu? Duża część z was przyszła do klubu właśnie w przerwie międzysezonowej.

Nie lubię porównywania zawodniczek na zasadzie nazwisk, bo one nie grają. To, co dzieje się na boisku nigdy nie jest adekwatne do tego, o czym się mówi. Mentalnie jesteśmy już zgrane, na placu gry jeszcze rzeczywiście musimy się dotrzeć. Jeszcze nie do końca czujemy się tak, jak powinnyśmy się czuć, ale z każdym dniem i każdym meczem jest coraz lepiej. Sądzę, że właśnie na tym polega budowanie solidnego zespołu.

To spójrzmy odrobinę głębiej w taktykę. Dało się zaobserwować, że zdecydowanie wygrywałyście dziś pojedynki na siatce. Właściwie zanim łódzka rozgrywająca miała kontakt z piłką, wiedziałyście, gdzie ustawić blok. Czy gra rywalek była aż tak czytelna?

Taktycznie byłyśmy na pewno przygotowane bardzo dobrze. Jeśli tak to wyglądało, to bardzo się cieszę, gdyż to oznacza, że dobrze wykonałyśmy założony plan. Nigdy nie jest tak, że na 100% wiemy, gdzie zostanie rozegrana piłka, ale coś zawsze trzeba założyć – trener mówi, że za każdym razem musi być w takiej sytuacji odrobina hazardu.

Czego można wam życzyć na nowy sezon?

Przede wszystkim zdrowia, bo z resztą sobie poradzimy.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

Tore Aleksandersen – trener Impelu Wrocław:

Z meczu, jego przebiegu i wyniku mamy prawo być bardzo zadowoleni. Z każdym kolejnym meczem prezentujemy się coraz lepiej i to nas bardzo cieszy. Dziś zagraliśmy nawet lepiej niż się spodziewałem. W takim zestawieniu pracujemy ze sobą dopiero od 3-4 tygodni, ale jeśli dalej będziemy czynić takie postępy, to będzie bardzo dobrze.”

Adam Grabowski – trener Beef Master Budowlanych Łódź:

Na kwadrans przed rozpoczęciem spotkania musieliśmy kompletnie zmienić na nie plany ze względu na kontuzję Doroty Ściurki. Nie jestem lekarzem i nie jestem w stanie stwierdzić, co dokładnie jej dolega. To nas jednak nie usprawiedliwia, bo w dwóch pierwszych setach w ogóle nie „wyglądaliśmy”. Po dłuższej przerwie zespół się podniósł i podjął walkę, ale tylko do stanu po 16. Potem drużyna „pękła” i przegraliśmy.”

Makare Wilson – kapitan Impelu Wrocław:

Spodziewałyśmy się ciężkiego meczu, tymczasem był on taki tylko w trzeciej partii. To właśnie wtedy pokazałyśmy, że jesteśmy prawdziwym zespołem i dzięki solidnej pracy wygrałyśmy zarówno tego seta, jak i całe spotkanie. Chciałyśmy przede wszystkim utrudnić życie rywalkom poprzez zagrywkę, co dziś się udawało. Byłyśmy bardzo skoncentrowane, grałyśmy bardzo zespołowo. Zatrzymałyśmy Noris Cabrerę i Tabi Love, co pozwoliło triumfować nam na tej hali.”

Magdalena Śliwa – kapitan Beef Master Budowlanych Łódź:

Naprawdę jest nam bardzo przykro, że tak to się wszystko skończyło, ponieważ byłyśmy naprawdę fajnie przygotowane do tego meczu pod kątem zarówno fizycznym, jak i taktycznym. Kibice na pewno spodziewali się czegoś innego, lepszego w naszym wykonaniu. Liczyłyśmy na dużo walki, bo gdy nie jest się faworytem, takie mecze wyzwalają dodatkowe pokłady energii. Niestety, nie wiem dlaczego nam to nie wyszło, na pewno to nie był nasz dzień. Bardzo przepraszam, myślę, iż takie spotkanie już się nie powtórzy.”


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl