Orły nie wzleciały

Pierwsza bramka strzelona przez Balotellego wyraźnie podcięła skrzydła Orłom. Włosi odegrali się za porażkę z 2003r., kiedy przegrali 1:3 w Warszawie. Polacy po raz pierwszy przegrali z reprezentacją Italii na swoim boisku, pierwszy raz bez orzełka jak na ironię w 93 rocznicę podpisania aktu kapitulacji przez Niemcy i odzyskania niepodległości przez Polskę (Panie Matuszczyku ta data jest istotna także dla Niemiec wbrew pozorom).

Biało-czerwoni grali statycznie, zbyt asekuracyjnie po stracie bramki,  nadal nie potrafimy grać atakiem pozycyjnym i zagrozić przeciwnikowi przez pełne 90 minut, brakowało dynamiki, koncentracji, siły. Włosi po blamażu na mundialu w RPA próbują poskładać kadrę od nowa, opierając ją na doświadczonych zawodnikach (Pirlo, Buffon, De Rossi), jednocześnie wprowadzając do składu młodych perspektywicznych graczy (Balotelli, Abate, Ranocchia, Matri, Ogbonna)

Po meczu selekcjoner Biało – Czerwonych powiedział: To tylko przygotowania do Euro. Myślę, że na Euro takie wpadki nam się nie przydarzą. ?La Gazetta? odbiła piłeczkę: – Na siedem miesięcy przed Euro polska reprezentacja nie wygląda najlepiej, do tego stopnia, że sądząc po tym, co widzieliśmy wczoraj, jej sukcesem byłoby już wyjście z pierwszej fazy.

W meczu ze Squadra Azurra  Szwankowała gra skrzydłami i rozgrywanie.  Nie mamy w kadrze klasycznego rozgrywającego, zawodnika z dużą inteligencją taktyczną i przeglądem pola, który odpowiadałby za tempo gry. Wiedział kiedy zwolnić akcje i przyspieszyć, harowałby w środku pola, uruchamiałby akcję  długim lub krótkim podaniem bez sygnalizacji. Na dziś, gramy zbyt czytelnie dla przeciwnika. Gramy otwartą piłkę, przy mającej wieczne problemy linii defensywnej.

Po dwóch latach budowania kadry mamy jej trzon, ale nie nastawiajmy się na wyjście z grupy Orląt. Postawmy na zaskoczenie. Na Mistrzostwach Europy zespoły będą grały asekuracyjnie na tyłach, skoncentrują się na zadaniach defensywnych,  nie odkryją się tak jak Włosi w meczu we Wrocławiu.

Reprezentacja pod wodzą Smudy zanotowała bilans bramkowy 38-38. Bilans spotkań 10-10-8.
Orły nie wzleciały, zagrały słabo.  Dariusz Szpakowski mówił ,że to dobrze że Polacy dochodzą do sytuacji strzeleckich. Panie Darku zmarnowaniem kilku dobrych akcji meczu się nie wygrywa. Wynik idzie w świat, a punkty do rankingu FIFA.

W pierwszej połowie utrzymywaliśmy się przy piłce, graliśmy agresywnie, wyprowadzaliśmy kontrataki i dochodziliśmy do sytuacji strzeleckich.  Zamykaliśmy Włochów na ich połowie, ale Peszko i Lewandowski zmarnowali kilka dobrych sytuacji.  Ustawienie Squadra Azurra z dwoma napastnikami nie funkcjonowało dobrze. Balotelli musiał cofać się po piłkę do środka pola, Pazzini był niewidoczny. Przy każdym kontakcie z futbolówką przeciwnika trybuny buczały. Posiadanie piłki obrazowało przewagę Polaków. Przewaga była widoczna, ale brakowało przysłowiowej kropki nad ?i?. Tylko co z tego, jeśli Włosi wyszli na jednobramkowe prowadzenie po stracie piłki przez Obraniaka.

Balotelli wrzucił futbolówkę za kołnierz Szczęsnemu. Bramkarz Arsenalu Londyn, popełnił przy wyjściu do piłki błąd. Golkiper był źle ustawiony. Jeśli stałby metr bliżej, piłka wylądowałaby nad poprzeczką.  Nie kryty napastnik uderzył zza pola karnego, przy golu swój udział mieli Głowacki  i Perquis, którzy mieli dużo czasu by do straty bramki nie dopuścić.   Przysłowiowe niewykorzystane sytuacje się mszczą, w najmniej oczekiwanych momentach. Zawodnik na co dzień Manchesteru City strzelił swoją pierwszą bramkę w szóstym występie z Białą gwiazdą na koszulce.

Po stracie bramki w 30 minucie Polaków stać było tylko na kilka spontanicznych zrywów, w ich grze widoczny był chaos. Ciężar gry zamiast spoczywać na skrzydłach był na barkach środka naszej formacji, która została zdominowana przez nie grających fantastycznego futbolu Włochów. Nawet Kuba nie wykorzystał rzutu karnego podyktowanego za faul na Lewandowskim w końcówce meczu. Strzelił płasko, po ziemi, a raczej podał do golkipera. Buffon nie miał żadnych problemów ze złapaniem piłki.

Po regulaminowej przerwie Cesare Prandelli  zdecydował się na kilka ofensywnych zmian.
Andrea Pirlo został zastąpiony przez Simone Pepe, mającym zająć miejsce za dwójką napastników. Co warte odnotowania gracz Juventusu pojawił się na murawie po roku nieobecności w kadrze.  Za De Rossiego pojawił się defensywny pomocnik Interu Mediolan Thiago Motta, dla którego był to dopiero szósty mecz w kadrze seniorskiej.

O drugich 45 minutach lepiej zapomnieć.  Franz nie przeprowadził żadnych zmian i chyba nie porozmawiał z zawodnikami w szatni, gdyż weszli oni w mecz dość sennie i za spokojnie, pozwalając zamknąć się gościom na własnej połowie.  Polacy oddali inicjatywę gościom i grali pasywnie. Zmiany przeprowadzone przez Franciszka Smudę w 60 minucie nic nie wniosły do gry Polaków.
Na boisku pojawił się Paweł Brożek w miejsce słabego Obraniaka, ale czy tak naprawdę na nim był – to już pytanie dla tych, którzy wypatrzyli go na murawie Wrocławskiego stadionu. Zmiana widmo.

Graliśmy bez zaangażowania w drugich 45 minutach. Arkadiusz Głowacki potwierdził nie po raz pierwszy, że spala się psychicznie w meczach międzynarodowych, gdy ciąży na nim presja. W wyniku braku koncentracji Orlęta straciły drugiego gola. Pazzini strzelił między nogami Szczęsnego na 2:0. Głowacki i Wawrzyniak popełnili kolejny błąd w kryciu.  Tylko szczęściu i postawie Włochów, którzy nie grali na 100% swoich możliwości mogą zawdzięczać, że nie padło więcej goli. Wojtek Szczęsny musiał wyciągać piłkę z siatki po raz drugi. Golkiper ponosi winę tylko za utratę pierwszego gola, gdyby nie jego parada w sytuacji sam na sam z  Matrim wynik mógłby być dużo wyższy.

Bramka Pazziniego otworzyła możliwości C.Prandellemu, który przy bezpiecznym prowadzeniu mógł przetestować nowe ustawienie wprowadzając na boisko Nocerino,  Aquilaniego,  Matriego i Angelo Ogbonna, grającego na co dzień w Serie B. Zawodnik o nigeryjskich korzeniach, zajął pozycję na lewej flance zaliczając debiut w seniorskiej kadrze Squadra Azurra.
W 68 minucie Damien Perquis schodził z boiska z grymasem na twarzy. Prawdopodobnie naciągnął mięsień pachwiny, lecz pozostał z kadrą do wtorkowego meczu z Węgrami.

Przed meczem atmosfera wokół kadry wywołana afera koszulkową nie była zbyt ciepła.
Dużo mówiło się też o stylu gry Włochów ? szczypaniu, faulowaniu, zaczepianiu gdy arbiter nie widzi, a nawet jeśli jest blisko, to nie może się zorientować.  Arbiter L. Duhamel  nie odgwizdał kilku ewidentnych fauli na Robercie Lewandowskim czy Kubie Błaszczykowskim, ale nie popełnił też rażących błędów. Nie przerywał gry, nie rzucał kartkami. Ze względu na  formułę spotkania towarzyskiego i jego poziom  szczególnie w drugiej połowie, sędzia nie miał do wykonania wiele pracy.  Statystyka strzałów 1:7 mówi sama za siebie.


pubsport.pl
Kasia Bącalska
Dziennikarstwem zainteresowałam się paradoksalnie w klasie dziennikarskiej. Zaczynałam od organizacji wydarzeń kulturalnych w Katowicach m.in (Tydzień Teatrów Lalkowych), reportaży z "dzielnicy", felietonów sportowych dla gazetki szkolnej i tekstów "do szuflady". Przestało mi to wystarczać i zaczęłam publikować na pubsport.pl (znaleźć mnie też możecie na blogu - jedenastunamurawie.blox.pl) oraz na portalu transfery.info. W marcu tego roku poprowadziłam prezentację zawodników GKS Katowice wespół z Radosławem Bryłką - rzecznikiem klubu. Od października studentka.....choć jeszcze nie wie jaki kierunek i lokalizację weźmie na ster.
http://jedenastunamurawie.blox.pl/html