Orły są wszędzie…

Za chwilę w Białymstoku rozpocznie się pierwsze spotkanie drugiej kolejki Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego. W weekend jeszcze cztery miasta będą arenami tych rozgrywek. Oczywiście zachęcamy do zasiadania na trybunach. Niezbędnik kibica TUTAJ.

Ten tydzień może być nieco słabszy pod względem frekwencji na stadionach. Pogoda jest dużo gorsza niż ostatnio, mam nadzieję, że wielu fanów to nie odstraszy. Po zanotowaniu pięciotysięcznej widowni w pierwszej kolejce środowisko futbolowe ogarnęła euforia. To naprawdę świetny wynik, ale nie wziął się on z kosmosu. Niektórzy twierdzą, że to przez chuligańskie wybryki fanów piłkarskich, ludzie zaczynają szukać alternatywy i trafiają na futbol. Nie wysuwałbym tak odważnych hipotez. Kto ma iść na piłkę w Warszawie, Poznaniu, Kielcach czy gdziekolwiek indziej to pójdzie. Ewentualnie odstraszyć może go fatalna forma kopaczy (taka jaką prezentuje ostatnio na przykład Korona Kielce), a nie kilka wulgarnych przyśpiewek na trybunach. Nie łudźmy się, że nagle stadiony PLFA zaleje fala wystraszonych odpalanymi na Ekstraklasie racami. No, ale jak to się mówi, nie samą piłką Polak żyje. Wydaje mi się, że częściej niż rozczarowani soccerem, na futbol przychodzą ci, co soccera po prostu nie lubią. Na meczu w Warszawie było podobno 2 tysiące osób. Liczba imponująca, choć budząca u mnie sporo wątpliwości. PZFA informuje, że mecz FA to rodzinny piknik itd. Fajnie tylko uważajmy, by te wszystkie dodatki nie przesłoniły gwoździa programu. Tematem na inną dyskusję jest to czemu na skrócie spotkania widać, że trybuny liczące 1008 krzesełek nie są przez owe 2000 osób zapełnione w całości. Klub zorganizował na meczu tyle atrakcji, że niektórzy chyba woleli je od samego widowiska sportowego. Widać, że marketing działa, udało się przyciągnąć na event bardzo dużo osób. Teraz zadanie jest trudniejsze – zainteresować ich futbolem jako takim, podnieść ich wiedzę o tej dyscyplinie, wyjaśnić zasady.

Nie zmienia to faktu, że to co dzieje się w Warszawie bardzo dobrze rokuje na przyszłość. W zeszłym roku jeden ze znajomych sędziów powiedział mi ciekawą rzecz. ,,Po małych rzeczach widać czy w klubie dobrze się dzieje”. Byliśmy wtedy w Krakowie, gdzie przed meczem Tigers wszystko było dopięte na ostatni guzik i działało jak w zegarku. Asystenci sędziów przyszli nawet wcześniej niż musieli. W opozycji postawił wtedy właśnie Eagles. Dziś ten etap jest już za najstarszym klubem w Polsce. Eagles są wszędzie i to dosłownie – wystąpili nawet w TVP 1. Dostrzegli także potęgę facebooka, od wczoraj na ich profilu można oglądać ,,relację” z wyjazdu na mecz do Krakowa. Przed 20 wyruszyli, przed 22 byli w Radomiu, o 1.00 zameldowali się w hotelu. Rano zjedli śniadanie, teraz pewnie są już na stadionie. Mam nadzieję, że osoba odpowiedzialna za internetowy marketing w razie ewentualnej porażki nie zamknie nagle buzi na kłódkę i pokaże nam też reakcje zawodników po meczu. To na pozór mała rzecz, nawet mniejsza od tych o których mówił mój znajomy, a jednak świadczy o tym, że dobrze się dzieje w klubie warszawskim. Już nie tylko Wrocław i Bielawa świetnie promują futbol.  Eagles dołączają do tej stawki, kto wie czy nawet w niej prowadzą. Inne kluby powinny brać z nich przykład, tak byśmy mogli mówić że orły są wszędzie… orły futbolowej promocji oczywiście.

Zapraszam na bloga http://plfa-pubsport.blogspot.com/ gdzie na bieżąco informujemy o tym co dzieję się w PLFA.


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/