Ostateczne rozstrzygnięcia – 10. kolejka EHF CL

Piłka ręczna

Zakończyła się faza grupowa Ligi Mistrzów. Vive Targi Kielce zwyciężyło po raz dziesiąty, dzięki czemu jest drugą drużyną w historii obecnej formuły rozgrywek (tj. od sezonu 2009/2010), która zdobyła w fazie grupowej komplet punktów. Pierwszą było Ciudad Real, czyli dzisiejsze Atletico Madryt. Które tym razem zajęło trzecie miejsce w grupie, co daje szanse na bardzo ciekawą parę w 1/8 finału – wśród potencjalnych rywali Madrytczyków znajdują się Flensburg i Fuchse Berlin. Losowanie już we wtorek, ale na razie spójrzmy na wydarzenia ostatniej kolejki fazy grupowej Velux EHF Ligi Mistrzów 2012/2013.

Grupa C

Vive Targi Kielce grało na trudnym terenie w Velenje. Rywale wciąż mieli szanse na drugie miejsce w grupie. Dodatkowym niepokojem dla polskich kibiców mógł być brak w składzie Mateusza Jachlewskiego. Pojawił się za to Denis Buntić, ale chyba tylko w roli straszaka – nie pojawił się on na boisku. Mieliśmy więc tylko dwóch klasowych skrzydłowych – z jednej strony Olafsson, z drugiej zaś Tomczaka. Ci dwaj panowie rzucili 5 pierwszych bramek dla Kielczan, dzięki czemu objęli oni prowadzenie, jednak gospodarze szybko odrobili straty i wyszli na dwie bramki przewagi. Po 14 minutach o czas poprosił Bogdan Wenta. Po nim nastąpiło sześc minut zdecydowanie lepszej gry Mistrzów Polski, jednak wówczas zareagował trener Velenje. Przerwa ponownie zmieniła obraz gry. Po trzydziestu minutach wicemistrzowie Słowenii prowadzili 14:13. W drugiej połowie na boisku na dobre zadomowił się Michał Jurecki (wcześniej wchodził tylko do obrony), co natychmiast zrobiło różnicę. Po 15 minutach drugiej części gry było już 22:17 i pozostawało dociągnąć korzystny wynik do końca. Zadanie to zostało wykonane bez zarzutu. Vive-Gorenje 29:25. 7 bramek zdobył dla Kielczan Thorir Olafsson, Jurecki 6, Tomczak 5.

Pozostałe spotkania w grupie C nie przyniosły emocji. Odbyły się one dzień po starciu Vive-Gorenje, którego wynik ustalił już kolejność na pierwszych czterech miejscach w grupie. Chambery pożegnało się z Ligą Mistrzów rozbijając również kończącą udział w rozgrywkach Newę Sankt Petersburg 33:19. Rezultatem 32:18 zakończyło się zaś starcie Metalurga Skopje z Bjerringbro-Silkeborgiem. Spora w tym zasługa fenomenalnego serbskiego bramkarza Darko Stanicia, który w drugiej połowie był zaporą niemal nie do przejścia – po przerwie Duńczycy zdobyli zaledwie 4 bramki.

Wyniki, tabele i terminarze wszystkich grup można znaleźć tutaj.

Grupa A

Emocje w grupie A rozpoczęły się już w czwartek. Czechowskie Niedźwiedzie podejmowały SG Flensburg-Handewitt. Niemiecka ekipa, z powodu strajku na lotnisku w Hamburgu, miała problemy z dotarciem do Rosji, co mogło mieć niemały wpływ na to bardzo ważne spotkanie. Obie ekipy wciąż miały szanse na zajęcie pierwszego miejsca w tabeli. Zaczęło się od prowadzenie Flensburga 5:2, ale gospodarze szybko odrobili straty. Do końca pierwszej połowy trwała walka gol za gol zakończona prowadzeniem Mistrzów Rosji 14:13. Mogło ono być jednak okazalsze – gospodarze nie potrafili wykorzystać dużej liczby strat przyjezdnych. Początek drugiej połowy sugerował, że Niedźwiedzie w końcu się przełamały. Po nieco ponad dziesięciu minutach na tablicy widniał rezultat 23:18, zaś Flensburczycy wyglądali jakby mieli już dość. Dość nie miał jednak trener gości Ljubomir Vranjes, który w czasie 60 sekund przerwy na żądanie tchnął nowego ducha w swoich graczy. 7 minut przed końcem różnica stopniała do jednej bramki (26:25), lecz sił w końcu zabrakło. Niedźwiedzie zdobyły dwie kolejne bramki z rzędu i zdobycie choć punktu przez gości wydawało się niemal niemożliwe. A jednak – zespół Vranjesa jeszcze raz przycisnął i na 15 sekund przed końcem po raz pierwszy od przeszło pół godziny wyrównał stan meczu. I to ostatecznie. 29:29. Mistrzowie Rosji zremisowali trzeci raz rzędu i po raz trzeci z rzędu mogą pluć sobie w brodę, że nie utrzymali przewagi, jaką mieli na przestrzeni większości spotkania.

Wobec powyższego rezultatu sobotnie spotkania miały prosty do przewidzenia scenariusz – Hamburg musiał pokonać Montpellier, aby wygrać grupę, zaś Adamar Leon potrzebował zwycięstwa z Partizanem i porażki Francuzów, by wypchnąć ich z czwórki. Hiszpanie spisali się bez zarzutu. Po 10 bramkach Carlosa Ruesgi pokonali na własnym parkiecie Mistrzów Serbii 35:33. Rywalizacja Hamburga z Montpellier była bardziej emocjonująca. Wprawdzie w pierwszych minutach świetnie bronił Bitter, co dało prowadzenie HSV 12:6, ale do przerwy było już tylko 18:15, a chwilę po rozpoczęciu drugiej połówki było po 18. Od tej chwili prowadzenie zmieniało się wielokrotnie, a wraz z nim być albo nie być Mistrzów Francji w kolejnej rundzie LM. Kluczowe wydarzenia miały miejsce około 10 minut przed końcem. HSV wyszło z 28:29 na 32:29, po czym utrzymało przewagę do końca. HSV-Montpellier 35:33. 6 bramek dla zwycięzców zdobył Marcin Lijewski.

Grupa B

Dinamo Konstanta pożegnało się z Ligą Mistrzów w niezłym stylu. Wprawdzie przegrali we własnej hali z THW Kiel, ale rezultat 25:28 nie może być powodem do wstydu. Dużo ciekawiej zapowiadało się spotkanie Savenhofu z Celje – grający u siebie Szwedzi potrzebowali siedmiobramkowego zwycięstwa, aby wyprzedzić w tabeli Słoweńców i awansować do szesnastki. Jednak będący na fali sukcesu kadry narodowej goście ani myśleli o porażce. Już do przerwy prowadzili czterema bramkami, zaś cały mecz zakończył się wynikiem 29:24. 9 bramek zdobył 23-letni skrzydłowy Gasper Marguc, który goni prowadzącego Hansa Lindberga w klasyfikacji najlepszych strzelców.

Na zakończenie kolejki w grupie B przyszedł czas na stracie tytanów: MKB Veszprem versus Atletico Madryt. Węgrzy potrzebowali tylko punktu, aby wygrać grupę, jednak od samego początku pokazali, że plany minimum ich nie interesują. Grali doskonale w obronie, co zaowocowało wynikiem 7:3 po kwadransie gry. 10 minut później wynik wciąż wyglądał nieciekawie, a na dodatek kontuzji doznał Adrian Sabanović – bośniacki bramkarz Atletico. Nominalnie drugi, za Hombradosem, który jest niedysponowany już od kilku miesięcy. Wobec tego w bramce stanął niespełna 19-letni (choć wyglądający na jeszcze młodszego) Antonio Diaz. Debiutant na tym poziomie kilka razy popisał się skutecznymi interwencjami, ale niemoc strzelecka jego znacznie bardziej doświadczonych kolegów uniemożliwiła walkę o jakiekolwiek punkty. Wprawdzie po kilku minutach drugiej różnica spadła do dwóch oczek (12:14), ale to był szczyt możliwości Madrytczyków. Veszprem wygrał 26:19 i zapewnił sobie zwycięstwo w grupie B.

Grupa D

Zaczęło się czwartek meczem Dynama Mińsk z Barceloną. Goście z Katalonii nie wzbili się na wyżyny swoich umiejętności, jednak zwycięstwo odnieśli raczej pewnie, choć zaledwie dwiema bramkami: 30:28. Zawodnikiem robiącym wyraźną różnicę w szeregach Blaugrany był Białorusin Siarhei Rutenka, który zdobył 10 bramek. Dla obu zespołów stawką spotkania był tylko prestiż. Inaczej sprawa się miała w sobotę, kiedy to Croatia podjęła wciąż walczące o awans Kadetten Schafhausen. Szwajcarzy walczyli jak równy z równym przez pierwsze 20 minut, ale przez resztę pierwszej połowy dominowali Chorwaci windując przewagę aż do 7 bramek. Druga część gry była dopełnieniem formalności. Goście potrafili zmniejszyć różnicę do 5 bramek (po przegrywaniu w międzyczasie 10-oma), ale przerwa na żądanie szkoleniowca Croatii przywróciła dawny ład. Kadetten przegrało 30:38 i pożegnało się z Ligą Mistrzów. 1 bramkę zdobył Leszek Starczan. W sumie, w dziesięciu spotkaniach tegorocznej Ligi Mistrzów, zdobył ich 28.

Fuchse Berlin i Pick Szeged, które kończyły rozgrywki w grupie D miały już klarowną sytuację. Dzięki temu mogły sprezentować publiczności szybkie i przyjemne dla oka widowisko. W całym meczu sędziowie zaledwie dwukrotnie wykluczali graczy z gry. Z ciekawostek można też dodać, że aż 5 bramek zdobył zaledwie 18-letni rozgrywający Fuchse Paul Drux. Tylko raz udała się ta sztuka Bartkowi Jaszce. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem berlińskich Lisów 29:24.

Przed losowaniem

koszyk 1.: Vive Targi Kielce,  HSV Hamburg, MKB Veszprem, FC Barcelona
koszyk 2.: Metalurg Skopje, SG Flensburg-Handewitt, THW Kiel, Fuchse Berlin
koszyk 3.: Gorenje Velenje, Czechowskie Niedźwiedzie, Atletico Madryt, Dynamo Mińsk
koszyk 4.: Bjerringbro-Silkeborg, Adamar Leon, Celje Pivovarna Lasko, Pick Szeged

Dla drużyn z koszyka 1. wylosowani zostaną rywale z 4., dla 2. z 3. Gospodarzem rewanżów będą wyżej rozstawieni. Nie mogą się spotkać ze sobą ekipy, które walczyły ze sobą w fazie grupowej, zatem z grona potencjalnych przeciwników Mistrzów Polski wypadają Duńczycy z Silkeborga. Nie ma za to żadnych ograniczeń związanych z parami z jednego kraju, tak więc mogą się zdarzyć derby Węgier, bądź Hiszpanii. Najapetyczniej zapowiadają się pary z drugiego i trzeciego koszyka – starcie Niedźwiedzi, bądź Atletico z którąś z niemieckich drużyn z koszyka drugiego będzie z pewnością hitem 1/8 finału.

Trudno oceniać który rywal byłby najkorzystniejszy dla Mistrzów Polski. Wszystkie trzy drużyny to solidne marki, ale nie będące częścią kontynentalnej śmietanki, o przynależność do której starają się Kielczanie. Jedyny trop, jaki można wyróżnić, to motyw Słoweński – rok temu ekipa Bogdana Wenty właśnie w tym kraju pożegnała się z Ligą Mistrzów ulegając Cimosowi Koper. Choć z drugiej strony w sobotę pokazała, że nie taka Słowenia straszna (coś innego mogą powiedzieć szczypiorniści Wisły Płock, którzy w niedzielę polegli w Mariborze w meczu pucharu EHF). Niezależnie od losowania Kielczanie będą zdecydowanym faworytem rywalizacji. Awans do ćwierćfinału jest obowiązkiem.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk
Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl. Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.
http://pawelkazimierczyk.natemat.pl