Ostatnia prosta, czyli na finiszu el. ME. Grupa B.

Bardzo zacięcie przebiega rywalizacja o przepustki na euro 2012 w grupie B, która pod względem poziomu sportowego walczących w niej drużyn uchodzi powszechnie za jedną z najsłabszych spośród wszystkich dziewięciu grup eliminacyjnych.

Sytuacja w tabeli po ośmiu kolejkach z pewnością stanowi spore zaskoczenie, ponieważ zaciętą walkę o bezpośredni awans z pierwszego miejsca, a tym samym o miejsce drugie dające możliwość walki w barażach toczą pomiędzy sobą, aż cztery zespoły.

Na dwa mecze jakie pozostały do zakończenia kwalifikacji, liderem tabeli w grupie B jest reprezentacja Rosji z dorobkiem 17. punktów.
O dwa oczka mniej mają natomiast zajmujący drugie miejsce Irlandczycy prowadzeni przez Włocha Giovanniego Trapattoniego.
Pozycje numer trzy i cztery zajmują dziś reprezentacje Armenii i Słowacji z jednakowym dorobkiem 14. punktów.
Stawkę walczących w tej grupie ekip uzupełniają dwie drużyny, które nie liczą się w walce o czołowe lokaty. Pierwszą jest drużyna Macedonii, a więc taki typowy średniak z niższej półki, a cały dorobek w kwalifikacjach zamyka się w skromnych 7. punktach. Tą drugą drużyną jest maleńka Andora sprawiedliwi biorąca baty od wszystkich bez wyjątku, a więc i bez chociaż jednego punktu.

Teoretycznie najbardziej korzystny rozkład gier w tych dwóch ostatnich kolejkach mają chyba Irlandczycy. Najpierw u siebie przyjmą niespodziewanie bardzo groźną Armenię, która w tych eliminacjach dobitnie pokazała, że czasy dostarczania punktów rywalom w jej wydaniu właśnie minęły i dziś już nie wolno jej lekceważyć w sposób bezkarny.
W ostatnim spotkaniu natomiast podopiecznych słynnego Giovanniego Trapattoniego czeka wyjazdowa formalność w Andorze. Do pełni szczęścia brakowałoby im wówczas tylko potknięcia Rosjan, ale wygląda to mało prawdopodobnie.

Tymczasem Sborna najpierw u siebie przyjmie Andorę i nie powinna mieć najmniejszych problemów z łatwym zyskiem w postaci trzech punktów.
Będzie mieć za to trochę pod górkę w ostatniej kolejce, w której czeka ją nieprzyjemny wyjazd na Słowację.
Komplet punktów w dwóch wymienionych spotkaniach oznaczać będzie jedno – bezpośredni awans do finałów euro. Szanse na przebieg wydarzeń według takiego scenariusza są na pewno największe ze wszystkich potencjalnych i możliwych do wyboru.

Ciężko będzie natomiast wspomnianej już Słowacji. Za sukces w jej przypadku należałoby uznać już nawet zwycięstwo w walce o drugą pozycję.
W październiku podopieczni Vladimira Weissa zagrają na wyjeździe z niewygodną i nieobliczalną Macedonią. Na zakończenie eliminacji, jak już wspomniałem podejmą u siebie liderujących Rosjan.
Realnie oceniając sytuację naszych południowych sąsiadów w tabeli grupy B, trzeba szczerze powiedzieć, że szanse na awans mają znikome. Zresztą sami są sobie winni takiego stany rzeczy, zwłaszcza po sromotnej klęsce z Armenią u siebie w ostatnim meczu rozegranym we wrześniu.

Najtrudniej chyba jest dziś powiedzieć jaka przyszłość rysuje się przed największą niespodzianką in plus tych eliminacji, za jaką uważam nieobliczalną i silną jak nigdy dotąd reprezentację Armenii.
Już sam fakt, że na dwie kolejki przed końcem kwalifikacji mają oni wciąż realne szanse na awans, a nawet i matematyczne na wygranie swojej grupy, jest ogromną sensacją.
Podopieczni dosyć młodego szkoleniowca, bo zaledwie 37-letniego, Vardana Minasyana dokonali wielkiego przejścia na „jasną stronę mocy”. Z chłopców do bicia, którzy do tej pory uważani byli co najwyżej za zespół nieprzyjemny, ale tylko wtedy gdy gra u siebie, przeistoczyli się w bardzo solidnego średniaka z aspiracjami, grającego na coraz wyższym i równiejszym poziomie.
Były europejski słabeusz doskonale się odnalazł w grupie pozbawionej zdecydowanego faworyta i fantastycznie wykorzystuje fakt, że poziom walczących w grupie B teamów okazał się nadspodziewanie wyrównany (w dół).
Armenia w przedostatniej kolejce ma wyjazd do Irlandii, a na koniec zagra u siebie z Macedonią. Nie będzie więc zbyt łatwo o komplet punktów, a żeby realnie myśleć chociaż o barażach drużyna Minasyana musi zgarnąć w tych meczach całą pulę.
Jest to jednak bardziej realne niż się może wydawać, a niech za dowód ich siły posłuży ostatni rezultat uzyskany we wspomnianym wrześniowym spotkaniu wyjazdowym ze Słowakami, których wręcz rozjechali wygrywając ostatecznie aż 4:0.


pubsport.pl