Doświadczenie w takich akcjach to podstawa.

W jaki sposób należy rozumieć postawę selekcjonera reprezentacji narodowej państwa, które już za rok wraz z Ukrainą będzie pełnić zaszczytną funkcję gospodarza jednego z najważniejszych i najbardziej prestiżowych turniejów piłkarskich na świecie, jakim są mistrzostwa Starego Kontynentu oraz jego stosunek do bezczelnego oszustwa w jakim ubabrali się w sezonie 2005/2006 między innymi popularni i znani na naszym ligowym podwórku ludzie (nie będę w ich przypadku używał słów typu piłkarze czy futboliści – dla mnie to są oszuści, złodzieje i zwykli przestępcy z wyrokami za wały) wśród, których znalazło się kilka ciekawych pączków rodzynków?

Jak mam interpretować reakcje człowieka, który pełni w kraju najbardziej pożądaną w sportowym świecie funkcję szefa najpopularniejszej drużyny, który z racji piastowania tego zaszczytnego stanowiska jest przecież niejako „z urzędu” zobligowany do piętnowania sytuacji niemoralnych i nieetycznych, a stać powinien w pierwszym szeregu tych, którzy głośno powinni potępić skruszonych przestępców skazanych na kary więzienia w zawieszeniu za to czego się dopuścili i przyznali przed Sądem?

Czy Franciszek Smuda jest człowiekiem poważnym i czy poważnie traktuje kibiców, piłkarzy, trenerów, sponsorów, dziennikarzy, czyli nas wszystkich? Czy dorosły, rozsądny człowiek, który rozmówców i odbiorców swych komentarzy oraz opinii głoszonych publicznie i oficjalnie traktuje w sposób poważny byłby zdolny do tak bezczelnego i aroganckiego ataku skierowanego w stronę jedynego chyba jak na razie człowieka związanego z PZPN, którego wypowiedzi w sprawie reprezentantów polski wśród skazanych przestępców, m.in. Macieja Iwańskiego, Wojciecha Łobodzińskiego, Michała Stasiaka, Łukasza Mierzejewskiego no i Łukasza Piszczka, były odważne, ale przede wszystkim miały właściwy stosunek do ujawnionej patologii?

Jak bardzo trzeba się uwielbiać, ubóstwiać i podziwiać, żeby z taką upartą miną na twarzy, bez najmniejszego zawahania i ze śmiertelnym przekonaniem odnośnie swojej „racji” w każdej sprawie zabierać publicznie głos i z pozycji „mędrca” pouczać cały świat i bronić publicznie jednego z przestępców, człowieka z wyrokiem?

Franciszek Smuda siedział cichutko do dzisiaj. Ja nie wiem dlaczego, ale nie mam już po prostu do tego faceta nawet grama szacunku jakim go darzyłem jeszcze do niedawna, a już po jego świeżej wypowiedzi, w której odniósł się do medialnych „pohukiwań” w kierunku skazanych złodziei jakie zaczął (słusznie) wypuszczać do mediów Wojciech Petkowicz (Prokurator PZPN), jest on dla mnie kandydatem nr 1 na największą kompromitację i pierwszego obciachowca roku, dekady a nawet 1oo-lecia, bo mecze na EURO to przecież też i konferencje z udziałem trenerów i to na jednej z nich wróżę (nie życzę!) Smudzie „szoł”, które nie pozostawi złudzeń już nikomu i … albo wypad na dobrowolną terapię, albo jeb w kaftan i na leczenie farmakologiczne.

Wojciech Petkowicz to jest człowiek, który autentycznie chce wyciągnąć wszystkie możliwe działa i wytoczyć je w kierunku wspomnianej patologii, w celu chyba prędzej prewencyjnego postraszenia pozostałych ludzi splamionych korupcją, niż faktycznego forsowania proponowanych form walki i karania takich przestępstw. Uważam, że jego „głośne myślenie” w licznych mediach na temat różnych sposobów karania tego typu przestępców, grają zawodowo w piłkę było świetną, inteligentną prowokacją połączoną ze swego rodzaju zwyczajnym straszakiem słownym.

Petkowicz jak wiadomo „zastanawiał się publicznie” na przykład nad karą zakazu gry w reprezentacji narodowej dla złodziei z wyrokami skazującymi. Oczywiście jest to temat na dłuższą debatę, ale jak to się mówi „uderz w stół a nożyce się odezwą”. Zgodnie z przysłowiem „nożyce” faktycznie się odezwały. Czyim głosem już też wiadomo – głosem „mędrca” i nauczyciela tajemnic piłki nożnej, treningu, taktyki no i już nie mamy wątpliwości, że do tych specjalizacji można już dorzucić kolejną – szatnia piłkarska. Smuda przede wszystkim jako selekcjoner (selekcjoner = najmądrzejszy, najlepszy, najważniejszy, naj… naj… – dotyczy tylko F. Smudy, a na pewno nie dotyczy pewnego Holendra o imieniu Leo …) ale również jako lojalny i troskliwy trener, jako charyzmatyczny autorytet i człowiek przemądry dał więc polewkę wszystkim swoim krytykom taką oto wypowiedzią:

Nie wyobrażam sobie, aby Petkowicz mógł wystąpić z wnioskiem o niepowoływanie Łukasza do kadry. (…) Kiedy doszło do tej sytuacji, piłkarz miał 19 lat i nie mógł odezwać się w szatni. Gdyby nie zrobił tak, jak mu kazano, toby go starsi i doświadczeni w takich akcjach koledzy wyrzucili z drużyny.)

Ten biedny 19-letni wówczas Łukasz to oczywiście nie kto inny jak Łukasz Piszczek, ale to nie istotne. Istotne jest moim zdaniem to, że „(…) piłkarz (…) nie mógł odezwać się w szatni. Gdyby nie zrobił tak, jak mu kazano, toby go starsi i doświadczeni w takich akcjach koledzy wyrzucili z drużyny.”
Weź teraz podważ taki argument, bez ironii, szydery czy kpiny – no nie da się. To, że w Zagłębiu mogło dojść do zastraszania młodych chłpaków, do wyłudzania od nich pieniędzy albo do nakłaniania zmuszania młodych do łamania prawa – to pierwsza sprawa, ale nie istotna tak jak to, że taki młody w przypadku sprzeciwu czyli postawienia się „starszym” miał świadomość konsekwencji jakie wobec takich gnojków były nieuniknione – koledzy wyrzucali tego typu kolesi z drużyny – mówi publicznie Franciszek Smuda, człowiek przemądry i trener przewspaniały.
Wie co mówi, czy gada kolejne głupoty? Stasiak, Iwański albo Jackiewicz mieli „narzędzia” do wypieprzania z drużyny takich chłopaków jak Piszczek, gdy ci nie chcieli łamać prawa? Czyli, że co? Podbijali do małolata po składkę i co gadali …, jak gadali…?

– Młody 10 koła na jutro – zbieramy na wyjazd do Krakowa!!
– Nie, dzięki chłopaki, ale nie chcę… dzięki, ale ja nie…

– Zrzucamy się wszyscy, ty też! Na jutro weź kasę, bo zostaniesz na zawsze wyperd…lony z Zagłebia!! Jutro kasa albo klub zrywa z tobą umowę!!

Brzmi kretyńsko – nie wierzę w takie dialogi i prędzej uwierzę, że łamali jakąś nogę czy coś tym, którzy nie chcieli handlować meczami, niż w to, że starsi byli w stanie załatwić małolatowi „out”.

No, ale Smuda jasno powiedział o konsekwencjach czekających na uczciwych piłkarzy, którzy się upierali, że oni nie będą się składać jednak – takich wyrzucano po prostu wtedy z drużyny i już!
Tutaj się wyjątkowo chyba jednak zgodzę z panem trenerem i nie będę podważał słów człowieka, który przecież najlepiej wie dzisiaj jakie zasady panowały wtedy w lubińskim klubie. Nikt nie ma takiej wiedzy na temat praw jakimi rządziła się szatnia Zagłębia w sezonie 2005/2006. Któż przecież byłby o tych niuansach lepiej poinformowany niż on sam, czyli ówczesny … trener tej dziwnej drużyny. Drużyny, która prawo do gry w europejskich pucharach sobie po prostu kupiła, a on oczywiście nie miał nawet zielonego pojęcia o całej akcji.

Sam się wjebał Franciszek Smuda moim zdaniem. Sam się prosi o wezwanie do złożenia oficjalnych zeznań w tej sprawie. A tak a propo, to aż niewiarygodne, że Smuda do tej pory ani razu nie zeznawał w tej sprawie, ani nawet nie składał wyjaśnień, nawet nie był świadkiem w sprawie!!! O co tu kurwa chodzi? Trener drużyny, której cały niemalże skład się zrzuca i kupuje mecz w ostatniej kolejce (tyle przynajmniej się wydało) nie jest w ogóle z tą sprawą łączony! Jak to? No, a dodając do tego dzisiejsze informacje Smudy o konsekwencjach jakie groziły Piszczkowi ze strony starszych kolegów, o realnym zagrożeniu stratą pracy w efekcie uczciwej postawy? Nie macie czasem wrażenia, że Smuda coś kręci? Smuda jako trener Zagłębia, czy innej drużyny, miał mniej do gadania na temat przydatności piłkarzy dla klubu od kilku miejscowych grajków?

– Gdzie jest Piszczek? Trening trwa już 20 minut, a jego jeszcze nie ma?
– Trenerze, nie przyjdzie już. Wczoraj wieczorem go wyjeb…śmy z zespołu, bo nie chciał się dorzucić do takiej jednej rzeczy.
– Aha, no chyba, że tak. No dobra, ok. Rozumiem, tak, tak. Nie wnikam zresztą chłopacy, znacie mnie przecież.

Bez jaj, tak to mogło się dziać w jakiejś pipidówie w drużynie lokalnego masarza, którego syn grałby w ataku z 10 na plecach, ale nie w tej klasie rozgrywkowej, nie przy Smudzie, nie wobec Piszczka itd.

Kończąc jeszcze tylko wspomnę o jednym ciekawym szczególe, którego nikt chyba nie wyłapał z tej całej wypowiedzi Smudy o sytuacji Łukasza Piszczka.
Chlap, chlap jęzorem, chlap i … o kilka słów chyba się chlapnęło za dużo Franiowi, bo ciekawe co miał na myśli mówiąc o namawiaczach Piszczka do udziału w wale z Cracovią tak: „(…) starsi i doświadczeni w takich akcjach koledzy (…)”?

No, panie kochany, w jakich akcjach oni byli tak super doświadczeni, bo obawiam się, że ewidentnie pan ich podpierdolił chyba w tym momencie? Czy nie? Czy tak?
No raczej tak, cholera. A tak na marginesie, to skąd pan o tym wie? Z gazet czy z telewizora?


pubsport.pl