Panowie, nie zmarnujcie tego!

Na awans polskiego klubu do Ligi Mistrzów czekamy już od dwóch dekad. Drogę do najważniejszych rozgrywek klubowych w Europie zamykały nam w zarówno potęgi, jak i drużyny, z którymi porażki przynosiły ogromny wstyd. Tym razem szansa na awans jest bardzo duża. Legia Warszawa zagra z irlandzkim Dundalk FC.

Przez dwadzieścia lat żaden polski klub nie potrafił wyważyć drzwi z napisem „Liga Mistrzów”. Zdarzały się porażki po zaciętej walce do samego końca, kiedy od awansu dzieliły nas minuty, jak w przypadku meczów Wisły Kraków w Atenach i Nikozji. Były wpadki kompromitujące, kiedy krakowianie zostali wyeliminowani przez Leviadię Tallin. Nie zabrakło walk z mocarzami z Madrytu i Barcelony. Czasem przegrane eliminacje kończyliśmy z dumą, kiedy Cleber kierował piłkę do katalońskiej bramki. Walczyło kilka naszych zespołów. Jednak od czasu heroicznego boju Widzewa Łódź w Danii, nie mieliśmy okazji cieszyć się grą mistrza naszego kraju w Champions League.

Po piątkowym losowaniu wydaje się, że tym razem musi się udać. Po dwóch dekadach rozczarowań wreszcie jest szansa, jakiej chyba jeszcze nie było. Legia Warszawa trafiła na teoretycznie najsłabszego rywala w stawce. Nie musi walczyć o przepustkę do piłkarskiego raju w Kopenhadze, czy Zagrzebiu. Jej rywalem będzie Dundalk FC.

Mistrzowie Irlandii w poprzedniej rundzie eliminacji sprawili dużą niespodziankę. Wyeliminowali BATE Borysow. Białoruski zespół przyzwyczaił nas do częstych występów w fazie grupowej. Tym razem musieli uznać wyższość skazywanych na porażkę rywali. Wyeliminowanie tak doświadczonego zespołu świadczy o tym, że Legia w żadnym wypadku nie może lekceważyć przeciwnika. Jednak, jeśli nie teraz, to kiedy? Taki prezent od losu trzeba wykorzystać. Odpadnięcie będzie teraz szczególnie bolesne.

Na pewno jednak nie wolno przedwcześnie gratulować mistrzom Polski. Ostatni krok, mimo że wydaje się najłatwiejszy, trzeba wykonać i uważać, by się przy nim nie potknąć. W przypadku awansu Legii daleki będę od mówienia, że awans był wyłącznie wynikiem szczęścia w losowaniu. Po pierwsze – szczęście jest nieodłączną częścią sportu. A przede wszystkim Legia na tak udane losowanie zapracowała. Zbierała w europejskich pucharach punkty przez kilka lat, dzięki czemu przy korzystnych wynikach w trzeciej rundzie eliminacji zasłużyła na rozstawienie. Gdyby stołeczna drużyna nie odnosiła w poprzednich sezonach przyzwoitych wyników, o tak udanym losowaniu nie moglibyśmy mówić, a Legia przygotowywałaby się do meczów z mocniejszym rywalem.

Nie ma wątpliwości, że po takim losowaniu apetyty na upragniony, wyczekiwany od lat awans są rozbudzone. Z jednej strony należy wstrzymać się z radością, bo piłka jest nieprzewidywalna, a skoro Irlandczycy doszli do tego etapu rozgrywek, nie powinni być chłopcami do bicia. Jednak teraz należy wykorzystać szanse. Panowie, nie przegrajcie tego. Mamy dość czekania na Ligę Mistrzów w Polsce. Awans jest bardzo blisko. Trzeba tylko pokonać ostatnią przeszkodę.


pubsport.pl