Paramonowo ma miejsce w historii, Gough przerwała 13-letnią niemiecką serię zwycięstw

Najzagorzalsi fani saneczkarstwa nie będący Niemcami na ten moment czekali ponad 13 lat. I wreszcie 12 lutego 2011 roku na torze w Paramonowie, na którym zawody Pucharu Świata są rozgrywane po raz pierwszy, niemiecka hegemonia została zakończona. Bohaterką dnia, a nawet tygodnia została Kanadyjka Alex Gough.

Dziś miał powstać artykuł o Kim Clijsters w związku z powrotem wspaniałej Belgijki na czoło rankingu WTA. Powstanie, ale za dzień albo dwa. W sobotę 12 lutego 2011 roku miała miejsca wielce historyczna chwila Może to się wam wydać głupie, ale saneczkarstwo zrewidowało moje dzisiejsze zamierzenia. To co się dziś wydarzyło na torze w Paramonowie to sportowe wydarzenie nie tylko weekendu, ale całego tygodnia.

Oddany do użytku tor w rosyjskim Paramonowie już w swoim debiucie w Pucharze Świata zapewnił sobie miejsce w historii. Oto właśnie w tym mieście położonym 60 km od Moskwy seria kolejno wygranych przez Niemki pucharowych zawodów dobiegła końca. 105 kolejnych wiktorii, ponad 13 lat i passa została przerwana.

29 listopada 1997 roku w kolebce sanek, na torze w Königssee triumfowała Austriaczka Andrea Tagwerker. 6 grudnia 1997 roku w austriackim Igls na najwyższym stopniu podium stanęła Barbara Niedernhuber i właśnie wtedy rozpoczęła się trwająca 158 miesięcy niemiecka dominacja w Pucharze Świata. W Paramonowie miejsce w historii światowych sanek zapewniła sobie Alex Gough, która pod koniec stycznia podczas mistrzostw świata w Cesanie wywalczyła brązowy medal jako pierwsza Kanadyjka (wśród mężczyzn w 1983 roku Miroslav Zajonc wywalczył jedyne złoto dla Kanady). Ledwie 23-letnia Gough w tym sezonie też jako pierwsza Kanadyjka stanęła na podium pucharowych zawodów (trzykrotnie trzecia w Winterbergu, Park City i Königssee).

Po pierwszy ślizgu prowadziła mistrzyni olimpijska z Whistler i trzykrotna mistrzyni świata Tatjana Hüfner, która jednak zawaliła drugi ślizg i spadła poza podium. Wyprzedziły ją jeszcze dwie rodaczki Carina Schwab, która po raz pierwszy w karierze pucharowe zawody ukończyła na drugim miejscu oraz Natalie Geisenberger.

Godne odnotowania jest to, że mimo słabszego wyniku Hüfner zapewniła sobie czwarty z rzędu triumf w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata (od początku sezonu wygrała sześć zawodów i raz zajęła drugie miejsce) i także jest to historyczny wyczyn. Tatjana została ona pierwszą saneczkarką, która wywalczyła cztery z rzędu Kryształowe Kule. Trzykrotnie z rzędu klasyfikację generalną Pucharu Świata wygrywała Austriaczka Angelika Schafferer (1978/79, 1979/80, 1980/81).

W 2009 roku na torze w Lake Placid Amerykanka Erin Hamlin zakończyła rozpoczętą w 1995 roku serię niemieckich triumfów na mistrzostwach świata. Dwa lata później w Paramonowie 13-letnią serię niemieckich zwycięstw w Pucharze Świata przerwała Kanadyjka Gough. Pojawia się pytanie czy poziom w światowych sankach zaczyna się wyrównywać czy po prostu od czasu do czasu takie przypadki będą się zdarzały? Patrząc na dwie ostatnie edycje mistrzostw świata wydaje się, że coś tu zaczyna się zmieniać, bo zarówno w Lake Placid, jak i Cesanie nie zostało zajęte przez Niemki całe podium.

Z igrzysk olimpijskich Niemki po raz ostatni wróciły bez złotego medalu w 1994 roku (Lillehammer, triumfowała Włoszka Gerda Weissensteiner). Od sezonu 1998/99 tylko Niemki zdobywają Kryształową Kulę za triumf w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. I dopiero wtedy, gdy zawodniczka z innego kraju wygra łączną klasyfikację Pucharu Świata będzie można obwieścić koniec niemieckiej potęgi i całkowite odwrócenie sytuacji w światowych sankach. Fajnie jest widzieć, że inne nacje zaczynają zagrażać Niemkom w pojedynczych zawodach i zmuszać je do jeszcze większego wysiłku, przez co rywalizacja w lodowych rynnach staje się jeszcze bardziej gorąca i emocjonująca. Niemek jest jednak tak wiele, że zagrozić ich prymatowi w całosezonowej klasyfikacji przez najbliższe lata będzie komukolwiek bardzo ciężko i musiał by się zdarzyć jakiś cud, by to mogło nastąpić w ciągu najbliższy lat. A może ten cud nazywa się Alex Gough?


pubsport.pl
Łukasz Iwanek
Lubartów, w 2009 roku ukończył studia na kierunku Ekonomia. Od 2009 roku pracuje w portalu SportoweFakty.pl, najczęściej cytowanym serwisie internetowym. Pisze tam o tenisie, ale interesuje się też piłką nożną i wieloma innymi dyscyplinami, jak lekkoatletyka, siatkówka, pływanie czy sporty zimowe. Od 2007 roku prowadzi bloga Sportowa Publicystyka.
http://sportowapublicystyka.blox.pl