Passa Vive trwa, krok od sensacji w Barcelonie, rzucający bramkarze

Piłka ręczna

Vive Targi Kielce pokonało w Hali Legionów słoweńskie Gorenje Velenje 30:24 i utrzymało pozycję lidera w grupie C. Komplet punktów wciąż ma także Metalurg Skopje, który wygrał w Silkeborgu. Niespodziewane pierwsze zwycięstwa odniosły grające w tej kolejce we „własnych” halach zespoły z Sankt Petersburga i Belgradu. W hicie kolejki Veszprem pokonał na wyjeździe Atletico Madryd 27:26. Zaledwie jedną bramką różnicy zakończył się także drugi rozgrywany w Hiszpanii mecz tej kolejki – Barcelona pokonała Dynamo Mińsk 25:24. Niestety w obu przypadkach ostatnich sekundach nie popisali się sędziowie.

Mecz Vive Kielce z Gorenje Velenje wzbudzał emocje tylko w pierwszej połowie zakończonej rezultatem 13:12 dla Mistrzów Polski. W drugich 30 minutach zespół Bogdana Wenty zrobił już to, co do niego należało, czyli szybko odjechał i spokojnie utrzymywał przewagę aż do końcowej syreny. Głównym aktorem widowiska został Michał Jurecki, który zdobył 8 bramek. Kolejni strzelcy Kielczan to Stojković, Rosiński oraz chorwacki kwartet Musa-Buntić-Cupić-Strlek. Wszyscy zgodnie zdobyli po 3 bramki. W zespole gości wynik ciągnął Czarnogórzec Fahrudin Melić zaliczając w całym spotkaniu 9 trafień. Vive – Gorenje 30:24.

Trzecie zwycięstwo z rzędu odniósł Metalurg Skopje, który odrobił trzybramkową stratę, jaką miał po pierwszych 30 minutach i wygrał z Bjeringbro Silkeborg 26:23. W ostatnim spotkaniu grupy C HC Sankt Petersburg wygrał z Chambery Savoie 31:27 prowadząc właściwie od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziów. Nie należy jednak sądzić, by Rosjanie mieli wejść do gry o awans. Chambery, które wciąż nie zdobyło punktu, także jest w bardzo trudnej sytuacji. Do końca jeszcze siedem kolejek, ale te dwie ekipy dość wyraźnie wysunęły się na czoło w „walce” o brak awansu do fazy pucharowej. Zaś liderujące w grupie Kielce i Skopje mogą czuć już spory komfort.

W najbliższej kolejce Kielczanie pojadą do Francji, aby sprawdzić, czy to Chambery faktycznie jest takie słabe w tym sezonie. Gorenje Velenje podejmie Silberorg, a Metalurg Skopje HC Sankt Petersburg.

Tabele i terminarze wszystkich grup można znaleźć tutaj.

Grupa A rozpoczęła zmagania w sobotę w Nisu, gdzie swoje domowe mecze rozgrywa Partizan Belgrad. Gospodarze niespodziewanie pokonali 33:31 z Adamarem Leon. Bohaterami dnia zostali Nemanja Ilić (8 bramek), Uros Mitrović (7) oraz bramkarz Dejan Vasić. Po stronie Hiszpanów formą błysnął Brazylijczyk Campos zdobywając aż 11 bramek.  Mniej emocji, co pewnie zawiodło wielu kibiców, dostarczyło spotkanie Flensburga z Czechowskimi Niedźwiedziami. Niemcy nie dali szans gościom spod Moskwy zwyciężając 36:26. Po 9 bramek zaliczyli Glandorf i Svan Hansen. W zespole Niedźwiedzi lidera zabrakło. I na koniec Montpellier – HSV Hamburg. Z powodu urazu w składzie gości zabrakło Marcina Lijewskiego.  Pozostawiony bez gwiazd zespół Mistrza Francji  radzi sobie nadspodziewanie dobrze, ale nie przekłada to się na razie na punkty. Goście z Niemiec zwyciężyli 33:29. Aż 10 bramek zdobył Hans Lindberg, jednak strzelcem dnia okazał się z 11 oczkami Mathieu Grebille – fenomenalny 21-letni skrzydłowy, któremu trudno nie wróżyć wielkiej kariery. Warto dodać, że Grebille po aresztowaniach i zawieszeniach gwiazd został mianowany kapitanem Montpellier.  Grupie, z pięcioma punktami, przewodzą Flensburg i Hamburg. Mistrz Francji spadł na ostatnie miejsce, jednak na pewno nie można przekreślać tego zespołu. Choć trzeba też pamiętać, że grupa jest najtrudniejsza ze wszystkich.

Już w czwartek do Czechowa zawitają Francuzi. W niedzielę Hamburg podejmie Partizana, a do Leon zawita Flensburg.

Grupę B otworzył popis THW Kiel. Zmiażdżyli oni Dinamo Konstantę 35:14. Przy czym żaden z graczy Mistrza Niemiec nie zdobył więcej niż 5 bramek. Wypada za to wymienić nazwiska Thierry Omeyera i Andreasa Palicki – obaj bramkarze Kiel grali po 30 minut i wpuścili po siedem bramek. Zaciętej końcówki zabrakło także w Celje: miejscowa Pivovarna pokonała Savenhof 31:25. 9 bramek dla zwycięzców zdobył Gasper Marguc. I na koniec szlagier. Atletico – Veszprem. Czy raczej Atletico – Laszlo Nagy. Węgierski rozgrywający zagrał fenomenalne spotkanie zdobywając 10 bramek, w tym tę ostatnią, ustalającą rezultat na 27:26. Chwilę po tym, gdy rzut z siedmiu metrów Kiryla Lazarowa fenomenalnie obronił inny bohater Mirko Alilović. W ostatniej akcji piłkę mieli gospodarze. Osiem sekund przed końcem sędziowie nie zauważyli niewątpliwego faulu na wprowadzonemu jako siódmy gracz w pole Mariuszowi Jurkiewiczowi. Chwilę potem Polak zatrzymał kontratak faulem, za co został ukarany wykluczeniem. Po wznowieniu gry Veszprem spokojnie utrzymał piłkę do syreny końcowej. Jurkiewicz, oprócz dwuminutowej kary w samej końcówce, wpisał się do protokołu zdobywając jedną bramkę. Tym samym mistrzowie Węgier, wraz THW Kiel, prowadzą grupie z kompletem zwycięstw i czterema punktami przewagi nad kolejnym rywalami.

W najbliższy weekend Atletico spróbuje odreagować minimalną porażkę w wyjazdowym meczu z Savenhof. Konstanta podejmie Celje, zaś do Veszprem, na starcie tytanów, pojedzie THW Kiel.

Tydzień temu Kadetten Schafhausen poległo w dramatycznych okolicznościach w Szeged. Teraz znowu były ogromne emocje, ale dwa punkty na koncie Szwajcarów tym razem się nalazły. Walka między nimi, a Croatią Zagreb w żadnym momencie gry nie miała wyraźnego faworyta. Zadecydowała ostatnia akcja, w której Christian Dissinger ekwilibrystycznym rzutem z podłoża dał prowadzenie 28:27. W pozostających kilku sekundach goście ze stolicy Chorwacji już nie zdołali odrobić straty. Leszek Starczan zdobył 3 bramki. W kolejnym spotkaniu obrońca tytułu podejmował kopciuszka z Białorusi. I przegrywał z tym kopciuszkiem już 14:20. Doświadczenie pozwoliło jednak na dogonienie Dinama i wyrwanie zwycięstwa w ostatnich sekundach. Decydującą o zwycięstwie bramkę na 25:24 zdobył Juan Garcia. W ostatnich sekundach piłka była jednak w rękach gości. W samej końcówce jeden z Białorusinów został sfaulowany. Według Mińszczan dwie sekundy przed końcem. Według obrazu telewizyjnego sygnalizacja sędziego o zatrzymaniu czasu miała miejsce 3 sekundy przed końcową syreną. Na zegarze widniał jednak czas 59:59 i stolikowi za nic w świecie nie chcieli tego skorygować. Białorusini nie mogli ryzykować podania w tak krótkim czasie, więc po wznowieniu gry poczekali do syreny końcowej z nadzieją na bramkę z rzutu wolnego z 10 metra. Piłka zatrzymała się jednak na murze.  Kolejkę zakończyło spotkanie w Szeged. Do przerwy było po 14, jednak w drugiej części spotkania goście z Berlina nie dali szans Węgrom odskakując na 7 bramek. 29:22, 7 bramek dla zwycięzców zdobył Ivan Nikcević, trzykrotnie drogę do bramki rywali odnalazł Bartłomiej Jaszka. Na czele grupy z sześcioma punktami Barcelona. A za jej plecami jest bardzo ciekawie. W tej grupie wielkie emocje możemy mieć do końcowej syreny ostatniego spotkania.

Za tydzień Fuchse podejmie Kadetten, Dinamo Szeged, zaś Croatia Barcelonę.

W siódemce kolejki miejsce na prawym rozegraniu znalazł Michał Jurecki. Także bohater rywali Vive z soboty, Fahrudin Melić, został uznany za najlepszego na swojej pozycji w ten weekend. W najlepszych interwencjach i bramkach Polaków brak. Warto jednak zwrócić uwagę na ostatnie z tych zestawień. Dwa pierwsze miejsce zajęli bramkarze. Silvio Heinwetter z Fuchse pokonał bramkarza Szegedu rzutem przez całe boisko, co dało mu drugie miejsce w klasyfikacji. Na pierwszym znalazł się 20-letni Remi Desbonnet z kipiącego młodzieńczą energią Montpellier. W momencie gdy jego zespół grał w osłabieniu włączył się do rozegrania i nie niepokojony przez zaskoczonych obrońców rywali oddał rzut z biodra z linii przerywanej. Próba została obroniona, ale Desbonnet poszedł za ciosem, zebrał piłkę i piękną przerzutką z  sześciu metrów zdobył swoją pierwszą bramkę w Lidze Mistrzów.

Na liście najlepszych strzelców pierwsze miejsce przejął Hans Lindberg z Hamburga, który w trzech spotkaniach zdobył 29 bramek. Drugi jest Anders Eggert (27 trafień), zaś trzecie miejsce zajmują ex aequo Ivan Cupić i Mathieu Grebille – po 24 gole.

Autor jest blogerem w serwisie NaTemat.pl


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk

Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl.
Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.

http://pawelkazimierczyk.natemat.pl