„Pasy” pany

Dotychczas byłem na trzech meczach derbowych.. Pierwszy – Koszarawy Żywiec z Czarnymi-Góral był dość ‚ciepły”. Bardziej niż sparingowy mecz Rekordu z Podbeskidziem Bielsko-Biała i rezerw Podbeskidzia z Rekordem. Ale derby Krakowa… Sami wiecie, większego meczu chyba w Polsce nie ma. Byłem, widziałem i mogę potwierdzić – jest gorąco. Czy najgoręcej? Muszę jeszcze zaliczyć Wielkie Derby Śląska.

Wydarzenie

W 36. minucie Saidi Ntibazonkiza wrzucił piłkę z rzutu wolnego, a głową do siatki skierował ją Koen van der Biezen. Trzeba przyznać, że Holender idealnie wybrał sobie moment na strzelenie pierwszego gola w Polsce. Dotychczas był pokraczny, nieskuteczny, pasował do tej ogólnej żałości Cracovii. Dzisiaj nie dość, że strzelił, to grał bardzo dobrze. Podobnie „Pasy” w dobrym momencie się przełamały, bo to było dla nich pierwsze zwycięstwo na własnym boisku w tym sezonie. Musi smakować niezwykle…

Bohater

Cały ofensywny tercet „Pasów”. Saidi z Alexandru Suvorovem napędzali kolejne ataki gospodarzy, zawodnik z Burundi zaliczył asystę. A o van der Biezenie już było. Warto też wyróżnić Sławomira Szeligę, za to, jak w drugiej połowie wybił, stojąc na linii, piłkę lecącą do bramki. Bez niego tej derbowej wygranej by nie było.

Rozczarowanie

Trener Robert Maaskant w przerwie wpuścił Tsvetana Genkova jako drugiego napastnika za Łukasza Gargułę. Zadaniem Bułgara było uratowanie pozycji holenderskiego trenera w Krakowie, czyli sprawienie, by Wisła nie przegrała derbów. I Genkov w drugiej połowie miał idealną okazję do wyrównania. Z pięciu metrów huknął jednak z woleja w Aleję Focha. Nie musicie wiedzieć, gdzie to jest. Ważne, że daleko od bramki

Co ciekawego

Spiker nie wymienił nazwy „Wisła” ani razu. Mówił „nasi rywale”, „dzisiejsi goście” itp. Ze szczególną satysfakcją wymienił wyniki Wisły z Podbeskidziem Bielsko-Biała (0-1) i z Fulham (1-4), podkreślając, że „Biała Gwiazda” praktycznie straciła szanse na awans.

– W 41. minucie Łukasz Garguła wykonywał rzut wolny. Wszyscy spodziewali się wrzutki. Gervasio Nunez również, więc Argentyńczyka totalnie zaskoczyło, gdy piłka leciała mocno wprost na niego (do ustawionego za nim zawodnika). Przewrócił się więc,  by nie zablokować podania, ku uciesze całego stadionu.

– Gdy ultrasi gospodarzy zaintonowali „Kto nie skacze jest za Wisłą”, podskakiwał nawet sektor VIP.

– „Walczyć jak Sparta, Cracovia jest tego warta” – przyśpiewka gospodarzy jest pomysłowa, udana, oryginalna i działa, bo piłkarze rzeczywiście tak dziś walczyli.

– Alexandru Suvorov dostał od chłopca do podawania piłek dwie piłki (30′). Tę niepotrzebną mocno wykopał z woleja w sektor gości. To było głupie, bo po pierwsze mógł dostać zwrotne uderzenie w najlepszym wypadku tą samą piłką. A po drugie piłkarze nie powinni prowokować. Fani Wisły jednak niespecjalnie zareagowali.

– Kibice zaprzestali dzisiaj „doradzania” swoim piłkarzom. Nie krzyczeli, kto ma jak podać, nie krytykowali po złych zagraniach. Zwycięstwo w „świętej wojnie” wymagało pełnego wsparcia.

– Kibice mistrzów Polski jednak zaśpiewali nieśmiertelne „Zawsze nad wami, pier*******  Żydami”. To, że najlepsi piłkarze ich drużyny są Żydami nie miało tym razem specjalnego znaczenia.

– Fani Cracovii przed meczem śpiewali razem z Shakirą „Loca, loca, loca”. Trochę kłóci mi się to z ich pozostałymi zaśpiewami.

– Podoba mi się, że oba kluby zaakceptowały ksywki, które pierwotnie miały być pejoratywne. Cracovia („Żydy”) ma fanę „Naród wybrany – Cracovia pany”, a Wisła  („Psy”) skanduje „To my, to my, wściekłe psy”.

– Zdziwiło mnie, że fani Wisły byli ubrani na czarno (ciemno), a nie w barwach swojego klubu.

– Szczególnie wybrzmiał dzisiaj hymn „Pasów” wykonywany przez Macieja Maleńczuka i kończące go wersy: „Pamiętam te święte słowa: Nigdy nie zejdę na psy”. W tym momencie cały stadion nachylił się do sektora Wisły. A ten nachylił się w stronę reszty stadionu i ryknął „To my, to my, wściekłe psy”.

O ile przed normalnymi meczami ligowymi w Krakowie jest dość spokojnie, teraz czuło się narastającą gorącą atmosferę. W tle było słychać kibiców Wisły śpiewających „To my, to my, wściekłe psy”. Z kolei ci wspierający Cracovię wspomagani przez zgodę z Sandecji Nowy Sącz krążyli złowrogo wokół Błoń, wołając „Każdy to powie, Cracovia rządzi w Krakowie”.

– Do pierwszych przepychanek doszło już na 32 minuty przed rozpoczęciem meczu. Kibice Cracovii próbowali przedostać się do sektora gości, jednak powstrzymała ich ściana ochroniarzy wyposażonych w jakiś gaz.

– Spotkanie prowadził Dawid Piasecki ze Słupska, który jest specjalistą od derbów. Nie dlatego, że tak dobrze mu idzie, ale dlatego, że jest do nich ciągle wyznaczany. W tym roku prowadził już derby Łodzi, a półtora roku temu był arbitrem derbów Krakowa rozgrywanych na Suchych Stawach, kiedy Mariusz Jop, pamiętnym samobójem, dał Cracovii utrzymanie, a Wiśle odebrał mistrzostwo Polski na korzyść Lecha – zgody „Pasów”.

– W 80. minucie piłkarze obu drużyn się pobili. Trzeba przyznać, że zrobili to w najgorszym miejscu, jakie mogli wybrać, bo w narożniku między kibicami Wisły i Cracovii. W stronę leżących piłkarzy „Pasów’ natychmiast zaczęły lecieć różne przedmioty, przyjezdni odpalili jakieś petardy i wzajemna niechęć – delikatnie mówiąc – się nasiliła.

– Trener Robert Maaskant podobno pokłócił się w szatni po meczu z Fulham z Michaelem Lameyem. Poskutkowało to rozbiciem fantastycznie spisującego się duetu Holendrów – Lameya  z Kew Jaliensem, który szczególnie błysnął w pucharowym spotkaniu w Londynie.

– Żal mi było Dudu Bitona. Umiejętnościami przewyższał absolutnie wszystkich na boisku. W 7. minucie Wojciech Kaczmarek wybronił mu strzał głową z bliska, a w 24. uderzenie z wola z dalszej odległości. Chciało mu się też zdecydowanie bardziej niż większości Wiślaków (oprócz Cezarego Wilka). A do zagranicznych piłkarzy Cracovii chyba bardziej trafiło przesłanie, przekazane im na treningu przez kibiców – „Walczyć, trenować, Cracovia musi panować.” No i panuje…

– W ciągu tygodnia Wisła straciła pięć goli ze stałych fragmentów gry. Jednego z Podbeskidziem, trzy z Fulham i jednego z Cracovią. Na konferencję prasową dopiero idę, ale już obstawiam, że to będzie dla Maaskanta argument za tym, że Wisła nie zasłużyła na porażkę. Wszak gola straciła ze stałego fragmentu. A – przepraszam – to się nie liczy?


pubsport.pl
Michał Trela
Kronika Beskidzka, Gazeta Wyborcza, SportSlaski.pl
http://trelik.blox.pl