Petrowa za mocna. Nici z powtórki

A. Radwańska

W finale turnieju WTA w Tokio Agnieszka Rawdwańska przegrała z Nadią Petrową 0:6 6:1 3:6.

Oglądając pierwszego seta należało żałować, że obudziło się wcześniej byle obejrzeć ten mecz. Radwańska popełniała wszystkie możliwe błędy. Największym było zagrywanie piłki w środek kortu. Polka z uporem maniaczki wystawiała Petrowej piłkę do ataku, jakby licząc na jej błędy. W zamian otrzymywała jednak całe serie potężnych kończących uderzeń, po których mina Polki zdawała się pytać jak Kuba Sienkiewicz w piosence z „Kilera”: „co ja tutaj robię?”. Petrowa wygrała seta 6:0 i nadzieje na obronę tytułu spadły niemal do zera.

Trener Wiktorowski w jednej z przerw powiedział do Radwańskiej:

Nie może być tak, żeby słabsza cię ustawiała.(…) Ona nie bije tak mocno (…) zawodniczka, która średnio biega nie może dostawać cały czas piłek w środek kortu.

Kazanie poskutkowało znakomicie, bo w drugiej partii nastąpiła nieoczekiwana zmiana ról. Bezbłędna rywalka zaczęła nagle psuć piłki, których nie zepsuł by nawet Cezary Pazura jako Jurek Kiler w meczu z sobowtórem prezydenta Kwaśniewskiego. Isia natomiast poczuła się bardzo pewnie, pojawił się u niej serwis, którym demolowała rywalkę. W ostatnim gemie, przy stanie 5:1 wygrała do zera, nie pozwalając przeciwniczce ani razu skutecznie odebrać zagrywki.

Można powiedzieć, że obie zawodniczki spotkały się na korcie dopiero w decydującym secie. We wcześniejszych grała tylko jedna, druga statystowała. W przerwie tylko zamieniły się rolami. W trzecim wreszcie obie zagrały na przyzwoitym poziomie. Do stanu 4:3 dla Rosjanki, sumiennie wygrywały własne gemy serwisowe, wiedząc jaka jest stawka tej batalii. Wówczas Agnieszka przy wyniku 40:40 popełniła podwójny błąd serwisowy (trzeci w meczu i drugi pod rząd), czym założyła sobie pętle na szyję. Petrowa akcję potem dokonała przełamania, a w decydującym gemie pewnie wykorzystała atut własnego serwisu.

Dla Rosjanki do 12 tytuł WTA w karierze oraz drugi w sezonie. Radwańska nie zdołała powtórzyć sukcesu sprzed roku, kiedy wygrała Pan Pacific Open w stolicy Japonii.

Teraz turniej w Pekinie, czyli jeszcze więcej meczów, jeszcze większy prestiż i jeszcze więcej pieniędzy do zarobienia.

Drabinka turnieju WTA Pekin 2012 ->


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/