Piątek w lidze: Lyczmański daje i zabiera

Niewątpliwą gwiazdą piątkowych meczów w ekstraklasie był Adam Łyczmański, sędzia który podyktował dla Pogoni kontrowersyjny rzut karny i uznał bramkę ze spalonego. Wisła przegrała drugi raz z rzędu. Bez wygranej pozostaje za to Podbeskidzie, które zremisowało 1:1 ze Śląskiem.

Pierwsza połowa w Bielsku była taka jak większość w lidze – nudna. Ozdobą była akcja Soboty z 7. minuty kiedy to minął pięciu rywali i pokonał Richarda Zajaca. Oczywiście, jak to przy takich golach bywa – przynajmniej 3 z 5 tych miniętych mogło, a nawet powinno graczowi Śląska wybić piłkę spod nóg a z głowy marzenia o byciu Maradoną.

Wydawało się, że Śląsk kontrolował mecz, ale i tak stracił gola. Zdobył go sekundy po wejściu na boisko Kamil Adamek. Jak na razie to wyrasta on na miano odkrycia tej rundy. Trzeci mecz i trzeci raz dobrze się pokazał. A przecież grał przeciw Wiśle, Legii i Śląskowi.

Podopieczni Stanisława Levego przez ostatnie 10 minut grali z przewagą dwóch zawodników, ale nie zdołali tego wykorzystać. Nowy trener mistrzów Polski nawet w takiej sytuacji nie zaryzykował wprowadzenia dodatkowego napastnika, a jak wiadomo kto nie ryzykuje ten nie zyskuje. No i nie zyskał.

Levy szybko okazał się wymagającym trenerem – chyba zabronił swoim piłkarzom strzelać z odległości bliższej niż 30 metrów. Efekt to masa kiepskich i przeciętnych uderzeń z daleka. Jeden Sobota okazał się niesubordynowany. Chyba kadra zawróciła mu w głowie.

Co do czerwonych kartek (obie pokazane za dwie żółte) to w zasadzie nie ma dyskusji, chociaż nieco usprawiedliwić można Pawelę. Pierwsze żółtko obejrzał za machanie rękami, co jest głupotą, ale w sytuacji w której miał rację, bo Grodzickiego nie faulował.

Dużo więcej zastrzeżeń, a właściwie pretensji trzeba mieć do Adama Lyczmańskiego – arbitra meczu Pogoń – Wisła. Wygrana gospodarzy jakąś sensacją nie jest. Portowcy w zasadzie grali nieźle i mogli te 3 punty zdobyć, ale… No właśnie – nie zdobyli „normalnego” gola. Oba podarował im Lyczmański. Zdecydowanie jeden z najgorszych sędziów w Polsce. Pan Adam chyba bardzo lubi Roberta Kolendowicza, bo najpierw nabrał się na jego pad w polu karnym (jedenastkę pewnie wykonał Edi), a potem uznał mu gola po metrowym spalonym.

Jak to mówią, w przyrodzie nic nie ginie – w tamtym sezonie Lyczmański w skandalicznych okolicznościach dał Wiśle 3 punkty w meczu z Jagiellonią (3:1), dziś odebrał szansę na wygraną. Biorąc pod uwagę, że rzadko zdarza mu się nie przekręcić jakiejś drużyny, to trzeba się zastanowić co ten gość jeszcze robi w tej lidze. Z drugiej strony – 2 tygodnie temu inny sędzia ograbił Pogoń w Gliwicach, dziś to zostało oddane. Błędne koło się zamyka.

Jeżeli prawdą jest co mówiono przed tą kolekją – że Probierz gra w Szczecinie o posadę, to trzeba przyznać, że robotę w Krakowie przegrał. Zostawiając z boku fatalne sędziowanie, to Wisła trzeci raz z rzędu była słabsza od swego rywala.

Kontakty Świra za mecz Pogoń – Wisła:

2 ** Kontakty:

Adam Lyczmański – miał udział przy obu golach, wypracował karnego dla Pogoni i razem z liniowym zaliczył asystę przy drugiej bramce. Niemal idealny występ…

Prawdziwe Kontakty Świra za piątkowe mecze podamy w późniejszym terminie. Może jutro, a może w poniedziałek. Bywajcie.


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk

29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć „coś” ciekawego w każdej dyscyplinie sportu.
Obserwuj mnie na Twitterze

http://www.pubsport.pl/