Piekielne maszyny, piekielne warunki, piekielni ludzie – Dakar wystartował

Od mojego ostatniego wpisu w kategorii rajdy terenowe minął niemal rok. Nie ukrywam, że poza pierwszą połową stycznia rzadko wchodzę w tę materię głębiej aniżeli proponują to mass media. Ale pierwsza połowa stycznia właśnie się rozpoczęła, rozpoczęły się zatem emocje rajdu Dakar.

Pierwszy dzień przyniósł nam niestety okropną informację o śmierci na trasie argentyńskiego motocyklisty Jorge Andresa Martineza Boero. Ale silniki wciąż ryczą i ciągną ciężkie maszyny przez Ameryką Południową.

Innymi informacjami zaserwowanymi szerszej publice były drugie miejsce Hołowczyca, piąte Przygońskiego oraz dalsza lokata Małysza. Ze zdziwieniem przyjąłem cisze w temacie naszych zawodników w kategorii quady, po których należy spodziewać się świetnych wyników. Okazało się że na oficjalnej stronie rajdu także brakuje nazwisk Łaskawca i Sonika. Otóż sytuacja wygląda tak, że dla sześciu zawodników, w tym tych dwóch wyżej wymienionych, ma zostać stworzona dodatkowa kategoria ze względu na motocyklowe silniki zamontowane w ich quadach. Jednak na razie nowej kategorii nie ma, ale znalezienie wyników naszych faworytów nie wymagało więcej niż minuty. Widocznie w niektórych redakcjach nie udało się znaleźć tyle czasu. I rozgłosić na cały kraj, że (licząc tych „innych” razem ze wszystkim) Łoker na pierwszym etapie był 2., Sonik 7., zaś debiutant Albinowski (także do ów szóstki należący) 11.

To są jednak wyniki ledwo ponad 50-kilometrowego prologu. Dziś odcinek specjalny był 5 razy dłuższy. Zanim wrócę do polskich quadowców inne kategorie. Najpierw motocykle, czyli przede wszystkim Jakub Przygoński – utrzymał piątą lokatę z pierwszego etapu. Nieco słabiej spisali się nasi weterani Dakaru. Jacek Czachor jest po dzisiejszym odcinku 17. w generalce, zaś marek Dąbrowski 32. Aczkolwiek ci dwaj panowie przez ostatnią dekadę zrobili co do nich należało. Nie wymagajmy od nich. Tylko kibicujmy.

W kategorii samochodów klasę pokazuje Krzysztof Hołowczyc. Wczoraj był drugi, dziś spadł na trzecie miejsce. Oj będziemy mieli sporo emocji za sprawą Hołka. Adam Małysz? Jako swój cel określił dojechanie do mety. Kibicuję mu więc w jego realizacji i donoszę, że nasz wielokrotny Mistrz Świata ciągle jedzie.

A teraz jeszcze raz quady. Nie jest jeszcze ostateczną decyzja o wykluczeniu Sonika, Łaskawca i Albinowskiego z głównej klasyfikacji quadów i zrobieniu jakiejś pobocznej. Sprawa wygląda o tyle nieprzyjemnie, że oprócz naszej trójki można na liście „wykluczonych” znaleźć innych czołowych przedstawicieli w tej kategorii. Właściwie spośród faworytów pozostał tylko argentyński kartel. Choć na razie psikusa robi Urugwajczyk La Fuente, który prowadzi wśród „normalnych”. Bowiem najlepszym quadowcem jest w tej chwili Łukasz Łaskawiec. Rafał Sonik, choć przez większość etapu był wirtualnym vice-liderem stracił w końcówce i wylądował na czwartym miejscu. Oczywiście także wirtualnym, bo w oficjalnych podsumowaniach Polaków nie ma.

Apetyty od startu mamy ogromne, ale jeszcze większy ogrom stanowią dni i kilometry, które przed zawodnikami. Niezależnie od tego jaką (a obawiam się, że będzie godna druzgocącej krytyki) decyzję podejmą organizatorzy w klasyfikacji quadów – ciężko będzie stracić Dakar z oczu. Tę markę trudno będzie zepsuć. Bardzo trudno.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk
Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl. Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.
http://pawelkazimierczyk.natemat.pl