Piękno i skandal w jeden weekend

Debiut przebudowanej skoczni w Vikersund można uznać za częściowo udany. Wspaniałe, długie loty w piątkowych kwalifikacjach i sobotnim konkursie przyćmił konkurs niedzielny, gdzie obniżono belkę startową w I serii na pozycję 0. Zawodnicy z najlepszej 15 PŚ nie mogli uzyskać odpowiedniej odległości i kilku z nich nie weszło nawet do trzydziestki!

Przyznam szczerze, że nie liczyłem na to, że padnie rekord świata. Wszystko przez nowe przepisy, które pozwalają na zmianę belki startowej w trakcie konkursu. Jak się potem okazało, Johan Remen Evensen umiał latać fenomenalnie z każdej platformy. Jego próba oddana w piątek strasznie uczuliła sędziów na zawody w sobotę i niedzielę…

W sobotę odżyły moje wspomnienia z 2005 roku z Planicy. Pamiętam Bogdana Chruścickiego na antenie Eurosportu: „Bjoern Einar Romoeren. Czy odbierze rekord? (…) Bjoern Einar Romoereeeeeeeeeeeeeen! Odebrał! Odebrał! Rekord!”. To było wspaniałe miejsce, przy dużej publiczności na skoczni, w takiej atmosferze… Podczas pierwszego konkursu w Vikersund, widzów również przybyło dużo, ale chyba nie aż tylu, co bywa na Letalnicy. Mimo wszystko, te dalekie loty, nawet po 215-220 metrów, jeśli są częstsze, to dają dużo radości z oglądania ich.

Ale Schlierenzauer i Evensen dali mi jeszcze większe powody do radości. Oni „zgasili” jury z Walterem Hoferem na czele! Nawet z niższego rozbiegu skakali fenomenalnie i FIS nie miał już prawie żadnego pola manewru! Szkoda tylko, że było takich skoczków tylko dwóch (i zasłużenie razem wygrali w sobotę), a nie np. dziesięciu. Wówczas, jury byłoby jeszcze bardziej „ugotowane”…

Jak dla mnie, zaskakująco słabo zaprezentowali się w sobotę Martin Koch i Thomas Morgenstern. Podejrzewam, że „Królowi mamutów” niezbyt spodobał się obiekt w Vikersund. A co do Morgiego… ciężko mi powiedzieć. Być może nie chciał się forsować przed MŚ, a Puchar Świata i tak już sobie zapewnił. W niedzielę miał niezłe warunki podczas swoich skoków, więc nie wypadało ich nie wykorzystać. On jest zdecydowanie najlepszy w tym sezonie. Choć gdyby nie kontuzja Schilerenzauera, to prawdopodobnie nie wywalczyłby kryształowej kuli PŚ. Na pocieszenie dla Gregora, zostały mu jeszcze Mistrzostwa Świata. Po tym, co pokazał po powrocie do skoków, jest dla mnie największym faworytem do wygranej co najmniej jednego konkursu indywiduwalnego.

Niezły (choć nie fantastyczny) występ zanotowali Polacy. Piotrowi Żyle zabrakło w pierwszych zawodach 0.6 pkt, czyli teoretycznie pół metra, by wszedł do najlepszej 30. W niedzielę, dzięki kontorwesyjnej decyzji sędziów był nawet 21. Adam Małysz w sobotę dał z siebie tyle, ile mógł, a nazajutrz, jak zapowiadał rano, pobił jednoczeście swój rekord życiowy i rekord Polski. Kamil Stoch, który według mnie nie jest dobrym lotnikiem, skakał nieźle, jak na siebie. Póki co, chcemy, żeby został w czołowej 10. Na loty, mam nadzieję, jeszcze przyjdzie czas.

To teraz o Norwegach. Gospodarze kolejny raz (po Lillehammer) na skoczni w ojczyźnie udowodnili, że na „swoich” obiektach są groźni. Wileu ze startujących zapunktowało. Hilde i Jacobsen załapali się do szóstki w sobotę, a dzień później było już trochę gorzej. Jednak, jeśli chodzi o podopiecznych Miki Kojonkoskiego, to Johan Remen Evensen był zdecydowanie najlepszym jego skoczkiem tego weekendu. Czuje się na Vikersundbakken fenomenalnie! Pokochał tę skocznię! Ciekawe, co pokaże na koniec sezonu, na mamucie w Planicy?

Jeszcze o obniżeniu belki pod koniec niedzielnej I serii. Przecież to kompromitacja jury! Poziom konkursu spadł, a skoczkowie tacy, jak Ito, Neumayer czy Koudelka nie byli w stanie „odlecieć” i nie zdobyli nawet punktów. „To się nazywa psucie zawodów! (…) Pogratulować inteligencji jury.” „Żądam powtórzenia tej serii! Wiatr 0,2m/s i takie jaja…” To cytaty z relacji na żywo pisanej przez Damiana Ślusarczyka. W pełni zgadzam się z jego słowami… Niestety, na Mistrzostwach Świata w Oslo ten system punktowy także będzie obowiązywał. Katastrofa.

Ale jeśli jest ktoś w znakomitej formie, to w każdych warunkach będzie skakał wspaniale. Dlatego za głównych faworytów do indywidualnych wygranych (bo drużynówki wygrają Austriacy) na dużej skoczni uważam Schieriego, Morgiego, Kofiego, Małysza i Stocha. Ewentualnie do walki mogą włączyć się Freund, Hilde i może Evensen. Będę zaskoczony, jeśli na podium wskoczy ktoś inny niż ci, których wymieniłem. W Oslo odbędą się także zawody na średniej skoczni. Tu może być różnie, dlatego nie wykluczam niespodzianek. Jednak na K120 nie spodziewam się jakichś niespodziewanych rezultatów.

Tak więc Puchar Świata w skokach narciarskich trafia do Thomasa Morgensterna. Choć do wręczenia jeszcze przeszło miesiąc, to już pewną niewiadomą mamy wyjaśnioną. Nie oznacza to jednak braku emocji, bo przed nami najważniejsza impreza sezonu. Tam walka będzie wyjątkowo zażarta. Tylko zacierać ręce i oczekiwać na MŚ. Można śledzić newsy z Oslo na specjalnym serwisie Pubsport. Zapraszam serdecznie.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl