Pierwsza piątka mistrzostw

Ogromnymi susami zbliżają się do nas mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym Oslo 2011. W stolicy Norwegii wszystko dopięte już niemal na ostatni guzik – jeszcze tylko konserwator na skoczni wkręci żarówkę w wieży sędziowskiej, a hydraulik naprawi cieknący kran w szatniach dla biegaczy i można zaczynać.

W środę o 18.00 ceremonia otwarcia mistrzostw, potem jedenaście dni rywalizacji, w której do wzięcia jest 21 kompletów medali. Dyscypliny – tradycyjnie trzy, choć ja dla potrzeb tego tekstu wyróżniam pięć. Dlaczego?

Postanowiłem – pod wpływem ponownej fascynacji ligą NBA, wytypować  „pierwszą piątkę mistrzostw” zawodników, którzy moim zdaniem odegrają na skoczniach i trasach Holmenkollen główne role. Mój skład będzie „koedukacyjny”, bo do tak obmyślonej ekipy powołam dwie panie – po jednej z biegów i skoków, oraz trzech panów – biegacza, skoczka i kombinatora. Zanim nastąpi prezentacja, to czas na ostrzeżenie – tekst jest tylko zbiorem moich luźnych przewidywań, a w trakcie mistrzostw moja drużyna pewnie i tak da mi przysłowiowego kosza i nie nazbiera za dużo punktów.

Panie i panowie! Z numerem pierwszym, na pozycji rozgrywającego, reprezentująca Stany Zjednoczone – wicemistrzyni świata z Liberca, trzykrotna zwyciężczyni pucharów świata – Kikkan Randall. Amerykankę umieszczam w tym zestawieniu, bo uważam, że jej start w sprincie – pierwszym finale tegorocznych mistrzostw, będzie swoistym rozdaniem kart. Wszystkie wspomniane przeze mnie sukcesy Kikkan miały miejsce w sprincie techniką dowolną, a właśnie taka konkurencja odbędzie się w Oslo. Randall jest w świetnej formie, wczoraj z uśmiechem na ustach wygrała w Drammen, jest w stanie powtórzyć ten wynik w czwartek. Wygrana na finiszu z Bjoergen może mieć niebagatelne znaczenie dla dalszych losów biegowej rywalizacji podczas światowego czempionatu. Sto tysięcy ludzi odejdzie ze wzgórz Holmenkollen zawiedzionych porażką swojej chorej na astmę faworytki. Ta, zazwyczaj pewna siebie, zacznie mieć wątpliwości co do swojej wspaniałej dyspozycji, w kolejnych dniach wykorzystają inne uczestniczki, na czele z… dobra -nakreśliłem fajną akcję, mam nadzieję, że moja rozgrywająca będzie w stanie skutecznie przenieść ją z ,,trenerskiej tabliczki” do rzeczywistości.

Na „piątce” zagra u mnie Peter Northug, Wystawiam go jako centra, bo to na niego oczy całej Norwegii, w tym te najważniejsze -królewskie będą spoglądały z utęsknieniem po każdym niepowodzeniu Maritt. Odpowiedzialność za samopoczucie rodaków będzie spora. Peter już teraz jest w centrum uwagi, gazety rozpisują się o jego treningach, chorobie jaką przeszedł przed mistrzostwami, a także o perypetiach jego młodziutkiej dziewczyny, która marzyła by pracować w Holmenkollen jako reporterka telewizyjna. Złym ludziom pomysł się nie spodobał i z pracy nici, ale Peter, jak na centra przystało nie schodzi z pierwszych stron gazet. Tak też będzie w trakcie zawodów. Na zawodnikach występujących na tej pozycji spoczywa ciężar twardej walki na tablicach o zbiórki i niezbędne punkty. Peter wywiąże się z zadania w pełni, no i w niedzielę 6 marca w maratonie zaliczy decydujące trafienie równo z końcową syreną.

„Dwójka” (rzucający obrońca) to w moim składzie kombinator Jason Lamy Chappuis. Francuz stanie na podium dwa razy indywidualnie – zatem punktów ,,narzuca” całkiem sporo. Skąd skojarzenie z obroną? To proste, Jason będzie bronił, jako zdobywca PŚ, miana najlepszego zawodnika kombinacji norweskiej w galaktyce, ale czy będzie w stanie zagrać jak Michael Jordan w ,,Kosmicznym meczu”?

SF (niski skrzydłowy) to miejsce, w którym obsadzę drugą kobietę. Panie dostaną szansę pokazania się na skoczni szerszej publiczności – głownie ze Szwecji (przez pomyłkę wykupili podobno sporo biletów dla swoich gości na skoki pań zamiast na biegi) po raz drugi. W Libercu wygrała amerykanka Lindsey Van (nie mylić z Von). W normalnych okolicznościach faworytką byłaby pewnie pionierka tej konkurencji – Daniela Iraschko, ale zmaga się z kontuzją, dlatego ja postawię na Japonkę Sarę Takanashi, która w ostatnich czterech zawodach PK wygrała dwa razy  i dwa razy była druga. No i byłbym zapomniał wspomnieć o warunkach fizycznych reprezentantek tej dyscypliny. Taka Iraschko ma 164 cm wzrostu i poleciała kiedyś 200m na mamucie w Kulm… niska skrzydłowa jak się patrzy.

Ostatnia pozycja do obsadzenia to ,,czwórka” – silny skrzydłowy, a tutaj oczywiście skoczek narciarski: as przestworzy, dominator, deklasator, fajter jakich mało, ze stajni ,,czerwonego byka? rzecz jasna… Gregor Schlierenzauer. Ten sezon był dla niego nieco dziwny, a zarazem trudny, kontuzja pokrzyżowała mu plany przygotowawcze, wyeliminowała z walki w Turnieju Czterech Skoczni, ale teraz jest już dobrze. Schlieri wrócił do formy, z dużym prawdopodobieństwem powiem, że przywiezie z Oslo cztery krążki, w tym dwa złote? oba w drużynie, bo te indywidualne są zarezerwowane dla innych skoczków ze wspomnianej byczej stajni.

Zapraszam do śledzenia poczynań mojej „pierwszej piątki”. MŚ Oslo 2011 już od czwartku – kibicuj razem z Pubsport.pl


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk

29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć „coś” ciekawego w każdej dyscyplinie sportu.
Obserwuj mnie na Twitterze

http://www.pubsport.pl/