Pierwsze koty za płoty

Za nami pierwsza kolejka rywalizacji w fazie grupowej Mistrzostw Europy w piłce nożnej odbywających się w Polsce i na Ukrainie. Powoli zaczyna do mnie docierać fakt, że ta impreza ma miejsce właśnie u nas! Oto moje myśli, opinie i komentarze po inauguracji wszystkich reprezentacji.

Przede wszystkim należy zauważyć, że główni faworyci rozkręcają się wolno. Jednakże nie wnioskowałbym po tym zbyt wiele, gdyż Mistrza Europy poznaje się nie po tym, jak zaczyna, a jak kończy. Tak więc słabsze występy Holendrów, Hiszpanów, a także Niemców (chyba spodziewaliśmy się po nich więcej niż wymęczone 1:0) jeszcze o niczym nie świadczą. Najbliższy przykład to MŚ sprzed dwóch lat i przegrany mecz Hiszpanii ze Szwajcarią…

Od mocnego uderzenia turniej rozpoczęli za to Rosjanie i Chorwaci. Tutaj rodzą się pytania o to, na jak długo wystarczy im sił, aby utrzymać poziom z pierwszego meczu. Może to być jednorazowy wyskok albo zapowiedź wysokich aspiracji tych reprezentacji.

Generalnie mecze zapowiadane jako wielkie hity okazały się niewypałami i odwrotnie. Paradoksalnie, jednym z najbardziej atrakcyjnych spektakli był spychany przez wielu do cienia bój Irlandczyków z Chorwatami. Najmniej zawiodło chyba spotkanie Francja – Anglia, które nazwałem w poniedziałek „stałą pozycją” Mistrzostw Europy.

Po pierwszym meczu nie opadł optymizm wśród polskich kibiców na dobry wynik naszej reprezentacji. Pomimo remisu z Grekami, wciąż duża część z nas wierzy w wyjście z grupy. Uświadomiłem sobie słuchając wczoraj Dariusza Dziekanowskiego w Polskim Radiu. Dla mnie będzie to uwarunkowane przez dwie rzeczy – korzystne wyniki w meczach rywali oraz poprawa kondycji naszego zespołu. Nie jest to niemożliwe, ale nasi piłkarze muszą dać z siebie 110%.

Zarzuty do sędziów można mieć jedynie w sprawie meczu Holandia – Dania, gdzie arbiter nie zauważył dwóch zagrań ręką duńskich zawodników. Spotkania Polska – Grecja się nie czepiam, bo tam Carlos Velasco Carballo był konsekwentny – przyjął sobie kryterium oceny spalonych oraz fauli i konsekwentnie się tego trzymał. UEFA narzuciła, aby zwracać uwagę na wszelkie spięcia pomiędzy zawodnikami, zwłaszcza w polach karnych i dobrze, bo na boisku walka ma mieć charakter wyłącznie sportowy.

Smuci, a jednocześnie denerwuje mnie to, że na polskie stadiony jest kilka razy więcej chętnych niż miejsc, a na Ukrainie zostają wolne krzesełka (z wyjątkiem spotkania gospodarzy). Jak donosi Maciej Iwański, na mecz Francja – Anglia w Doniecku przyszło 47400 sympatyków futbolu, a miejsc jest o 1600 więcej? Taka pula biletów w naszym kraju rozeszłaby się w maksymalnie 15 minut! Wszystko przez to, że nasi wschodni sąsiedzi oszaleli z cenami noclegów. Za dobę płaci się znacznie więcej niż za wejście na stadion. Obudza to w każdym taką czerwoną lampkę.

Euro 2012 rozkręciło się. Dosłownie wszędzie, zwłaszcza podczas meczów Polaków mówi się o tej imprezie. Mecze ogląda średnio 7-8 milionów osób, a boje Biało-Czerwonych dwa razy więcej. W tym momencie nieważne jest to, jak dużo wiemy o futbolu, ale to, że jesteśmy razem, zjednoczeni w jedym celu. Uwielbiam takie chwile! To jest takie małe spełnienie moich oczekiwań budowanych przez wiele długich miesięcy. O ile ja o sporcie nadaję często i regularnie, o tyle przez te kilkanaście dni zdecydowanie więcej ludzi – nazwijmy to ładnie – wykazuje zainteresowanie imprezą.

Choć szaleństwo związane z Euro udziela mi się od dłuższego czasu, jeszcze nie poczułem tak w pełni tej imprezy, mam nadzieję, że wszystko przede mną. Liczę, że najlepsze mecze i największe emocje są przed nami. Pewnie najbardziej poczuję klimat Mistrzostw kiedy pojadę na Stadion Narodowy na mecz z Rosją. Cieszę się niezmiernie, to będzie spełnienie jednego z moich największych marzeń. Czekałem na to nieoficjalnie od urodzenia, a oficjalnie od 5 lat! Zamierzam przezyć to wydarzenie w pełni!

Spieszmy się czuć Euro, bo tak szybko przemija… korzystajmy z niego ile się da!


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl