Pierwsze (trudne) kroki Peszki

W dniu dzisiejszym Sławomir Peszko zadebiutował w barwach 1.FC Koeln  na boiskach Bundesligi. Jednocześnie zobaczył i przywitał się z tym co czeka go od tej pory juz co tydzień.

Były skrzydłowy poznańskiego Lecha, mimo że co dopiero zaciągnął w płuca niemieckiego powietrza, już uchodzi wśród kibiców z Kolonii za kandydata na największą gwiazdę zespołu obok Łukasza Podolskiego.  Tak więc poprzeczkę już od samego początku  postawiono mu dosyć wysoko, a dodatkowo ciąży na nim presja jeśli chodzi o pozycję swojego nowego klubu, który lada chwila może po raz kolejny spaść z Bundesligi. Michał Trela napisał niedawno artykuł o klubach dla których nie ma ligi, które non stop spadają i awansują i Kolonia bez wątpienia jest jednym z takich właśnie klubów.

Dzisiejszy mecz z Kaiserslautern pokazał, że ani Peszko, ani w ogóle Kolonia, nie będą mieli łatwo. Mecz skończył się remisem 1-1,  sam Peszko nie pokazał niczego szczególnego, ale na tle kolegów wypadł bardziej dobrze niż źle i sam nie wiem czy sie z tego cieszyć czy nie. Jak na debiut, polski pomocnik zagrał  nienajgorzej, choć w jego grze widać było, że jeszcze nie rozumie się z kolegami, a oni z kolei nie za bardzo mu jeszcze ufają. Nie chcę tutaj robić streszczenia z meczu, bo nie o to chodzi, mam nadzieję, ze jak najwięcej z was go widziało, ale powiem tyle, że po tym co zobaczyłem w wykonaniu ekipy Franka Schaefera, jeśli Kolonia chce się utrzymać w niemieckiej elicie musi jak najszybciej zaufać Peszce, a Peszko musi przebyć przyspieszoną aklimatyzację.

Polski skrzydłowy, mimo iż dopiero zaczyna przygodę z piłką na europejskim regularnym, cotygodniowym  poziomie, i mimo iż dopiero zaczyna poznawać niemieckie realia, już był jednym z wyróżniających się piłkarzy. Trzeba jednak przyznać, że w grze Kolonii nie było ładu ani składu i Peszko wszystko co zrobił dobrze, zrobił w znakomicie znanym polskim kibicom stylu na „wariata”. Przynajmniej tyle, bo zespołowi, który walczy o utrzymanie  może brakować wszystkiego, ale nie agresji, zawziętości i chartu ducha, a tego brakuje wszystkim graczom Kozłów oprócz Peszki właśnie.

Trudno mi było uwierzyć (bo przyznaję otwarcie i chyba mnie za to nie zlinczujecie, że nie oglądałem regularnie dokonań nowego pracodawcy Peszki, a jedynie przyswajałem wyniki), że drużyna która dziś stanęła naprzeciw Kaiserslautern to ekipa z Bundesligi, bo w takiej,  jakby to nazwać „kulturze gry”, przypominała Reprezentacje Polski Franciszka Smudy i to tę ze swoich nienajlepszych meczów. Zawiodła mnie postawa Adama Matuszczyka, który zagrał tak jakoś bez wyrazu, dopóki miał obok siebie Petita, dopóty druga linia Kolonii jeszcze istniała, ale gdy Portugalczyk opuścił boisko zaczął się festiwal błędów i wielbłądów w którym kilkoma zagraniami wziął udział także wyedukowany piłkarsko w Niemczech Polak. Kolonii nic remis z Kaiserslautern nie daje, bo wszyscy „najpoważniejsi” rywale w walce o utrzymanie swoje mecze wygrali. Tyle tylko, że (i tu znowu nie wiem czy się cieszyć czy smucić) zawodnikom FC Koeln dopisało szczęście bo nie zasługiwali nawet na ten jeden punkt. Bramkę zdobyli po megaklopsie obrońcy Rodneia, od mniej więcej  30-tej minuty grali w przewadze, a i tak stracili prowadzenie, a co więcej dali się zdominować rywalom w drugiej połowie.

Trudno tu o jakieś podsumowanie. Chciałem się skupić na roli Peszki, ale trudno tutaj powiedzieć cokolwiek o jego grze, bo zespół Schaefera przypomina jedenastu przeciętnych indywidualistów, z których żaden nie współpracuje z innym, bo nie ma u nich choćby cieniutkiej nici zrozumienia i taktyki. Jeśli dalej tak pójdzie, to wiosną kandydujący do miana drugiego po Borussii „polskiego” klubu w Bundeslidze, znajdzie się poza niemiecką elitą.


pubsport.pl
Krystian Nowak

Mam 16 lat. Miłością do piłki zaraziłem się podczas EURO 2004, które nauczyło mnie futbolu. Piłkarzem już raczej nie zostanę, choć szansa na to przez moment była. Chciałbym w przyszłości być dziennikarzem sportowym, bo wydaje mi się , że na sporcie, a szczególnie na piłce, znam się bardzo dobrze. Ponadto byłaby to chyba jedyna praca, którą wykonywałbym z przyjemnością. Od lipca 2010 roku swoimi spostrzeżeniami na temat piłkarskiego świata dziele się na moim blogu, gdzie serdecznie zapraszam:
http://prideoflondon.blox.pl/html

http://prideoflondon.blox.pl/html