Piłka ręczna mężczyzn: podsumowanie grup, zapowiedź ćwierćfinałów

Piłka ręczna

Islandczycy i Chorwaci zdominowali fazę grupową turnieju szczypiornistów i z kompletem zwycięstw awansowali do ćwierćfinału. W tej fazie zobaczymy także pięć innych drużyn ze Starego Kontynentu oraz Tunezję. I jedynie przedstawicieli Afryki Północnej można odsunąć na dalszy plan w poszukiwaniach medalistów turnieju. Każda z pozostałych ekip już nie jednokrotnie udowadniała, że wszyscy muszą się z nią liczyć.

W grupie A sytuacja po losowaniu wydawała się klarowna. Islandczycy, Francuzi i Szwedzi walczą o pierwsze trzy miejsca, Tunezyjczycy z Argentyńczykami grają o czwartą lokatę, zaś Brytyjczycy przypominają coubertainowską maksymę, że najważniejszy jest udział. Scenariusz sprawdził się w stu procentach. Najlespi okazali się zawodnicy z wyspy lodu i ognia, których zespół piłki ręcznej stanowi połowę całej olimpijskiej kadry tego kraju na tych igrzyskach. W niezwykle emocjonujących spotkaniach pokonali oni Szwedów 33:32 i Francuzów 30:29. Pozostałe mecze były się formalnością.

Zwycięstwo w meczu o drugie miejsce w grupie, który był ostatnim spotkaniem pierwszej fazy całego turnieju, padło łupem mistrzów świata – Trójkolorowi zwyciężyli 29:26. Także w ostatniej kolejce rozstrzygnęła się sprawa między Tunezją i Argentyną. 25:23 zwyciężyli gospodarze mundialu z 2005 roku. Był to bardzo ciężki bój okraszony dwiema czerwonymi kartkami, przy czym dla Tunezyjczyka Taoutiego dyskwalifikacja byłz jedynym, obok jednego niecelnego rzutu ze skrzydła, osiągnięciem w statystykach. Gospodarze, zgodnie z przewydywaniami, byli chłopcami do bicia, którzy zdobywali średnio 19,2 bramki na mecz tracąc dokładnie dwa razy więcej.

Zestawienie w grupie B było dużo ciekawsze. Pięć drużyn z Europy: Hiszpania, Dania, Chorwacja, Węgry i Serbia, oraz największa nieeuropejska marka szczypiorniakowa, czyli Korea Południowa. Niestety okazało się, że marka to za mało – Koreańczycy nie uciułali nawet punktu, choć niektórych rywali całkiem mocno postraszyli. Największe problemy mieli z nimi Duńczycy, którzy wygrali z Azjatami zaledwie dwiema bramkami. Ale taki już styl zespołu Ulrika Wilbeka na tym turnieju. Taką samą różnicą bramek pokonali Węgrów, zaś w meczach z Serbami i Hiszpanami o wiktorii decydowało jedno oczko. W połączeniu z porażką 21:32 z Chorwatami dało to drugie miejsce w grupie ze stosunkiem bramek -5.

Pierwsze miejsce w grupie zawodników spod znaku białoczerwonej szachownicy było bezsprzeczne. Każdy mecz wygrali różnicą minimum pięciu bramek. Także bez większych problemów trzecie miejsce zajęli Hiszpanie. Ostatnią premiowaną ćwierćfinałem lokatę wywalczyli Madziarzy pokonując w ostatniej kolejne naszych pogromców z turnieju kwalifikacyjnego Serbów 26:23, którzy tym samym pożegnali się z turniejem olimpijskim.

Najlepszym strzelcem fazy grupowej został Islandczyk Gudjon Valur Sigurdsson z dorobkiem 36 bramek. Kolejne miejsca zajęli Szwed Niklas Ekberg (34) oraz Chorwat Ivan Cupic (33), którego od jesieni będziemy mogli podziwiać na parkietach PGNiG Superligi. Warto dodać, że Sigurdsson wszystkie bramki zdobył z gry, zaś pozostała dwójka po 13 razy skutecznie wykonywała rzuty karne.

Bycie w grupie A dawało duże ułatwienie dla europejskich zespołów na awans do następnej fazy. Ale prawdziwym zwycięzcą takiego losowania został najlepszy zespół grupy B – Chorwaci. Wygrali oni autostradę do półfinału, jaką jest ćwierćfinałowe spotkanie z Tunezją. Styl, w jakim zespół Slavko Goluzy przebrnął przez pierwszą fazę stawia ich w roli faworytów całego turnieju. Nie zmienia to faktu, że mecz 1/4 finału jest spotkaniem niesamowicie trudnym. O ile rywal jest na poziomie choć trochę zbliżonym. Chorwaci, przy zachowaniu elementarnej czujności, powinni bez najmniejszego problemu wysłać Tunezyjczyków do domu. Spotkanie zwycięzców grupy B z mistrzami Afryki, tak jak wszystkie inne mecze tej fazy, w środę. Pierwszy gwizdek o 22:30.

Zwycięstwo w grupie A takiego komfortu już nie daje. Tym bardziej, gdy jest ono podparte jednobramkowimy zwycięstwami nad najgroźniejszymy rywalami. Przeciwnikiem zawodników Islanczyków będą Węgrzy, a więc zespół, który wie co to walka. Do tej pory nadzwyczaj słobo spisuje się fenomenalny bramkarz Madziarów Nandor Fazekas. Być może ćwierćfinał będzie tym momentem, gdy ten zawodnik w końcu zaskoczy. A mało co tak podbudowuje zespół jak świetne interwencje bramkarza. Aczkolwiek Hreidar Gudmunsson może się pochwalić w fazie grupowej 44-procentową skutecznością interwencji, co też robi wrażenie. Które zmniejsza się, gdy przypomni się kto rzucał w kierunku bramki islandzkiego golkipera. Faworytem wydają się być vice-mistrzowie z Pekinu. Właściwie należy im się to z urzędu w meczu pierwszej z czwartą drużyną fazy grupowej. Spotkanie może być jednak niezwykle emocjonujące. Start o 12:00.

Francuzi mają coś do udowodnienia po nieudanych Mistrzostwach Europy. Jednobramkową porażkę z Islandią można uznać za wybaczalną wpadkę, albo kolejny znak schyłku tej drużyny. Ćwierćfinał może tu być swoistym meczem prawdy. W obronie drugiej z tych tez staną Hiszpanie, którzy w Pekinie zdobyli brąz. Dziś, chcąc budować pozytywną atmosferę przed Mistrzostwami Świata, których gospodarzem będą już w styczniu, mają zapewne zamiar conajmniej powtórzyć ten wynik. Francuzów zaś może podbudować chęć zemsty za porażkę 26:29 na początku tegorocznych ME, która to rozpoczęła fatalny występ Trójkolorowych na tym turnieju. Rozpoczęcie spotkania o 15:30.

Duńczycy to aktualni Mistrzowie Europy i vice-mistrzowie świata. Szwedzi na tych turniejach zajęli odpowiednio 12. i 4. miejsce, przy czym drugi z tych turniejów organizowali. Tak samo jak kwalifikacje do IO, dzięki którym są dziś w Londynie. Duńczycy do tej pory wszystkie mecze wygrywali minimalnie. Szwedzi mecze z poważnym rywalami minimalnie przegrywali. Niewykluczone, że znów dojdzie do zaciętej końcówki. I że znów wygra zespół Wilbeka. Trzy Korony to bardzo solidna firma. I tyle. A teraz niech zrobią wszystko by tej opinii zaprzeczyć. I to nie poprzez negację solidności. Początek o 19:00.

Faworytem całych rozgrywek jest w tej chwili Chorwacja. Ale czemu nie mieliby wygrać Francuzi, którzy wygrywali przez tyle lat? Islandczycy, którzy po srebrze cztery lata temu mają chrapkę na pierwszy w historii sportu w swoim kraju złoty medal olimpijski? Duńczycy, którzy kilka miesięcy temu wygrali najtrudniejszy turniej w kalendarzu, czyli Mistrzostwa Europy? Budujący drużynę na Mistrzostwa Świata Hiszpanie? Do końca olimpijskich zmagań pozostało osiem spotkań i jest niemal pewne, że siedem z nich to będzie piłka ręczna na najwyższym światowym poziomie.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk

Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl.
Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.

http://pawelkazimierczyk.natemat.pl