Po Pokljuce

Kolejny weekend zmagań biatlonowych za nami. Tym razem światowa czołówka spotkała się w słoweńskiej Pokljuce, jak już mamy w zwyczaju – relacjonowaliśmy te zawody na żywo w naszych relacjach tekstowych. Teraz czas na podsumowanie czterech dni rywalizacji.

Drugi raz w sezonie zawody rozpoczynał bieg indywidualny,oprócz tego rozegrano jeszcze sprinty i sztafetę mieszaną.

Wśród panów nic już nie jest takie jak na początku. Ci, którzy liczyli, po pierwszym weekendzie, że Svendsen i Bjoerndalen nie dopuszczą nikogo do czołowych miejsc po raz kolejny srogo się zawiedli. Był to pierwszy tydzień, bez norweskiego zwycięstwa w PŚ mężczyzn. Przy słabiej dysponowanych faworytach coraz jaśniej błyszczy gwiazda młodego Tarje Boe. Zajął kolejno 12. i 2, miejsce i w nagrodę za regularność – owe 12 miejsce to jego najsłabszy start w sezonie, jest teraz liderem PŚ. Hegle Emil i Ole Einar pokazali się w Pokljuce przeciętnie by nie powiedzieć źle, a główny wpływ na to miały kłopoty na strzelnicy. Okres świąteczno-noworoczny spędzą pewnie z karabinem u boku, na szczęście na poprawienie błędów i powrót na szczyt mają trochę czasu – następne zawody odbędą się już w 2011 roku. Svendsen w 30 próbach w tym tygodniu pudłował 6 razy, ,,biatlonowy cesarz” mylił się aż dziewięciokrotnie. Nawet przy szybkości jaką obaj prezentują czołowe lokaty były więc poza zasięgiem. W moich podsumowaniach staram się zawsze wyłowić kogoś kto pozytywnie zaskoczył. Tym razem był to Michael Greis, Niemiec, startujący do tej pory przyzwoicie lecz bez błysku, zanotował pierwsze w sezonie podium – 3. lokata w sprincie.  Zaskoczeń było jeszcze więcej, szczególnie obfitował w nie czwartkowy bieg indywidualny. Dość powiedzieć, że podium wyglądało następująco: Mesotitsch, Weger, Sednev, z zawodników których można podejrzewać o dobre starty częściej niż parę razy w sezonie,  najwyżej byli Sikora i Sumann. Były to lokaty 8 i 9.  Dwa dni później w czołówce nastąpił przewrót i jedynym, który dwa razy w tym tygodniu meldował się w dziesiątce był Ukrainiec Sendnev. Jest to ciekawy zawodnik, nieco niezauważony, w tym sezonie już dwa razy stał na podium i rzadko wypada z 10. Przekłada się to na klasyfikację generalną, Sednenv jest już czwarty, przegrywa tylko z trzema Norwegami.

Ogólnie były to dziwne zawody, Mesotitsch w sprincie zajął 62. miejsce, wygrał Szed Ferry, który bieg indywidualny odpuścił. Po raz kolejny swoją siłę udowodnił młody Włoch Hofer, po fatalnym starcie w czwartek, sobotę finiszował jako szósty. W tym roku jego miejsca zawierają się w przedziale 6-11, oczywiście jeżeli odliczymy bieg długi, w którym to dwa razy nie zmieścił się w 60. Humoru raczej nie popsuje mu też słabszy występ na ostatniej zmianie sztafety mieszanej, gdzie pogrzebał na strzelnicy szansę nawet na wygraną. Tomasz Sikora wciąż dobry na strzelnicy słabszy w biegu. Liczymy, że już po świętach uda mu się wreszcie nieco przyspieszyć i wjechać na podium, bo jest tego naprawdę blisko. Z dziennikarskiego obowiązku odnotujmy, że w sprincie pan Tomasz był 21.

Podsumowując, trzeba stwierdzić, że norwescy faworyci póki co, są bardzo nierówni, korzystają na tym rywale, ale obawiam się, że w decydujących momentach sezonu walkę stoczą właśnie Svendsen i Bjoerndalen. Trzecim do zabawy będzie być może Boe. Pomimo tego, że w tym tygodniu Norwegowie nie wygrali żadnego startu, to i tak moim zdaniem trwa norweski sezon w biatlonie.

Zapis relacji tekstowych z męskich konkurencji w Pokljuce: SPRINT, BIEG INDYWIDUALNY

Na podsumowanie startów pań zapraszam w najbliższym czasie.


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/