Pod dyktando faworytów – podsumowanie 2. kolejki EHF LM

Wydaje się, że wszystko wróciło do normy. Osiem spotkań i brak niespodzianek – triumfowali ci, którym dwa punkty przypisywano już przed pierwszym gwizdkiem arbitrów. Wygrane jednych rodziły się w bólach, inni zaś zmasakrowali swoich rywali. Najciekawiej było w Veszprem, podsumowanie drugiej kolejki EHF Ligi Mistrzów zaczynamy więc od Match of the Week… 

Drugą kolejkę Velux Champions League zapowiadałem jako kolejkę rewanżów. Nawet jeśli nie wziętych na tych samych rywalach, to jednak rewanżów psychicznych. W poprzedniej rundzie byliśmy świadkami pogromu potęg, których duma została urażona. Jak widać zimny prysznic przydał się co po niektórym drużynom, bowiem ich gra wyglądała o niebo lepiej niż przed tygodniem. Giganci dostrzegli, że w tym roku o każde punkty będzie niesamowicie trudno, a zbieranie ich należy zacząć niemalże od zaraz.

Grupa A

Zdecydowanie największe emocje dostarczyli nam gracze w Veszprem Arenie. Warto zauważyć, że w tym roku ehf.tv bardzo trafnie dobiera spotkania sygnowane wyróżnieniem meczu kolejki.

Będący na fali po wygranej z Vardarem Flensburg, wybrał się w podróż na najgorętszy z możliwych terenów – Veszprem. Madziarzy po remisie w Płocku mieli nadzieje na powetowanie słabszego wyniku sprzed tygodnia. Ponadto, do starcia z Wikingami Węgrzy przystąpili z nowym kapitanem za pokładzie –  Xavierem Sabate. Już na długo przed rozpoczęciem meczu atmosfera stworzona przez morze czerwonych koszul była obłędna.

Spotkanie od samego początku toczyło się w szaleńczym tempie. Widzowie zostali zasypani ogromem bramek. W początkowych fragmentach gry zespoły zamiennie pokonywały bramkarzy rywali ze średnią ponad gol na minutę. Po okresie kanonady nastała chwila spokoju, a gospodarze wypracowali nieznaczną przewagę. Taki stan gry utrzymywał się przez blisko 50. minut. Obie ekipy trzymały się we wzajemnym „szachu”. Wikingowie raz zostawali na kilka bramek z tyłu, aby powrócić niczym bumerang i znów oscylować w granicach remisu. Na jedenaście minut przed końcową syreną na tablicy świetlnej widniał wynik 22:21 na korzyść gospodarzy. Momentem przełomowym było pojawienie się w bramce Węgrów, Chorwata – Mirko Alilovica. Od tej w chwili, w mgnieniu oka, Madziarzy włączyli piąty bieg i z gracją nieosiągalną dla Niemców zaczęli swój festiwal. Dla Wikingów było to zdecydowanie za wiele. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 28:24. Dziewięć bramek zdobył niezawodny Momir Ilić. Niestety, po meczu okazało się, że poważnej kontuzji nabawił się gwiazdor Madziarów i ulubieniec kibiców – Laszlo Nagy. Węgra czekają przynajmniej dwumiesięczne ferie bez piłki.

W najbardziej interesującym nas spotkaniu grupy „A” płocczanie zmierzyli się w Paryżu z miejscowym P$G. Francuzi posiadają w składzie kwiat reprezentacji Trójkolorowych oraz największe światowe tuzy. Gwiazdozbiór z Mikkelem Hansenem oraz Nikolą Karabaticem w rolach głównych, stawiany był w roli murowanego faworyta mimo uprzedniej klęski z Flensburgiem. Wisła po remisie z Veszprem, po cichu, liczyła zaś na kolejną niespodziankę.

Świetne otwarcie ze strony paryżan zwiastowało nieciekawy rozwój wypadków dla Nafciarzy. Na szczęście, Francuzi po wypracowaniu kilku bramek przewagi (5:1) nieco zwolnili tempo. Wisła ocknęła się dopiero po kwadransie i dzięki twardej defensywie zaczęła mozolnie odrabiać straty. Kiedy płocczanie byli blisko celu miejsce miała bezprecedensowa sytuacja. W odstępie kilkudziesięciu sekund na przymusowy odpoczynek powędrowało trzech(!) Nafciarzy. P$G, naturalnie, skrzętnie wykorzystało sytuację i do szatni szczypiorniści schodzili przy wyniku 16:13. Tak niski wymiar kary Wiślacy zawdzięczali tylko i wyłącznie świetnym interwencjom Rodrigo Corralesa. W drugiej połowie gra była niezwykle wyrównana – na parkiecie nie widać było ponad sześciokrotnie większego budżetu Francuzów. Płocczanie walczyli jak równy z równym. Kiedy Wisła miała szanse nawet na objęcie prowadzenia, sprawy w swoje ręce wziął Nikola Karabatic. Francuz „pozamiatał” i laur zwycięstwa został nad Sekwaną. Jeden człowiek, a punkty dwa…

Po 60. minutach gry końcowy wynik brzmiał 29:24, a po spotkaniu w dobrym tonie o swojej drużynie wypowiadał się szkoleniowiec Nafciarzy. „To było dobre spotkanie, które długo toczyło się na styku” – mówił Cadenas. „Rywale byli od nas lepsi na początku i pod koniec meczu. Popełniliśmy w tym okresie za dużo błędów. To one zrobiły różnicę„.

By zwycięstwo nad Wisłą było bardziej efektowne ogłoszono, że Uwe Gensheimer nie przedłuży kontraktu z RNL. Kierunek był znany już od dawna… Bonjour Paris, Uwe!

W pozostałych spotkaniach „płockiej” grupy, w dramatycznych okolicznościach, dzięki obronie Filipa Ivica, w ostatnich sekundach, PPD Zagrzeb pokonało Celje (20:21), a THW Kiel pokazał się z dobrej strony dewastując Besiktas (32:21). Sensacyjnym liderem pozostaje młody zespół rodem z serca Hrvatskiej, za ich plecami uplasowało się Veszprem. Wisła z dorobkiem jednego punktu zajmuje przedostatnie, siódme miejsce. Za tydzień Nafciarze udadzą się do Celje, w „Derbach Północy” Zebry zmierzą się z Wikingami, Besiktas ugości P$G, a do stolicy Chorwacji udadzą się Madziarzy. Jedynie wygrana paryżan wydaje się być oczywista, na innych parkietach zdarzyć się może wszystko…

Grupa B

Po nieudanej inauguracji Ligi Mistrzów, nikt w stolicy Gór Świętokrzyskich nie wyobrażał sobie innego obrotu spraw niż zwycięstwo nad przyjezdną drużyną z malowniczego Montpellier. Francuzi ze świeżym wspomnieniem zwycięstwa odniesionego przed rokiem w Kielcach, liczyli na powtórkę z rozrywki i ponowne pokonanie faworytów.

Vive do serca wzięło sobie błędy z Segedynu i już od pierwszych minut spotkania gra kielczan w defensywie przypominała budowanie muru. Gracze Montpellier odbijali się jak od ściany od obrony żółto-biało-niebieskich co zaowocowało prowadzeniem 7:2. Szybko zareagował jednak opiekun Francuzów –  Patrice Canayer, którego uwagi poskutkowały znacznym zniwelowaniem przewagi Kielczan. Wśród graczy znad Sekwany błyszczał Baptiste Bonnefond, czego nie można było powiedzieć o żadnym z graczy Mistrzów Polski. Chaotyczna gra w ataku mimo fantastycznej postawy Marina Sego przyniosła zaledwie jednobramkowe prowadzenie do przerwy – 12:11.

W drugiej połowie przebudził się Karol Bielecki, wciąż formą imponował Sego. Gra Kielczan wyglądała bardzo solidnie, słabli natomiast Francuzi. Gdy Vive osiągnęło siedmiobramkową przewagę na ostatni zryw stać było Montpellier. Zredukowali straty do czterech bramek, lecz żółto-biało-niebiescy nie pozwolili na więcej. Znów przyśpieszyli grę i pozbawili szans rywali. Summa summarum kielczanie wygrali 30:23. Najlepszym strzelcem spotkania został „Kola” z siedmioma trafieniami na koncie.

Po meczu o atmosferę, przebieg gry i o kolejne spotkanie zapytałem dwóch Słoweńców –  przesympatycznego Boruta Mackovseka oraz Urosa Zormana.

***

Na innych parkietach grupy „B” Lwy zdruzgotały, zmasakrowały, zniszczyły, po prostu zmiotły z powierzchni ziemi KIF Kolding. Duńczycy godnie trzymali się przez pierwszy kwadrans, a to co stało się później nie będzie dobrze wspominane w szatni KIF’u. 18:30, wynik mówi wszystko… Po raz kolejny z bardzo pozytywnej strony pokazał się młodziutki zespół IFK Kristianstad. Po zaciętym meczu w Palau Blaugrana Szwedzi nieznacznie ulegli wielkiej Barcelonie, która po raz kolejny udowodniła, że już taka wielka nie jest… Absolutną gwiazdą i rewelacją zarówno meczu w stolicy Katalonii, jak i całej edycji VCL jest Kristian Bjornsen. Norweski skrzydłowy w dwóch meczach „załadował” dwadzieścia bramek i jest liderem w klasyfikacji strzelców. W strciu na szczycie zmierzyły się zaś drużyny Szegedu oraz Vardaru Skopje. Po zaciętym meczu i fantastycznej grze Ivana Karacica (autor 5. trafień) Macedończycy wygrali 27:23.

Grupowej tabeli z dorobkiem kompletu, czterech oczek współliderują Lwy oraz macedoński Vardar. Następnie grupka drużyn z dwoma punktami na koncie (m.in Vive Tauron Kielce). Już we środę, w SAP Arenie, Rhein-Neckar Loewen ugości mistrzów Polski. W weekend Kristianstad podejmie Vardar, Barcelona uda się do Segedynu, zaś Francuzi przyjmą imigrantów przyjezdnych z Kopenhagi w meczu drużyn z „jajkiem” na koncie. Kto okaże się wygranym, kto zasmakuje smaku porażki? Vive podbije arenę w Mannheim, gdzie przed dwoma laty pogrzebali swoje szanse na ćwierćfinał LM? Gospodarze podejmują względnych faworytów, więc publiczność odegra kluczową rolę…

W grupach „C”, „D” karty rozdają Mieszkov Brześć oraz Skjern. Obie ekipy z kompletem punktów i wybornym bilansem bramkowym. Na drugim biegunie Tatran oraz Kadetten Schaffhausen.

Druga kolejka za nami, emocji będzie z pewnością przybywać. Najmocniejsze drużyny powoli się rozpędzają, a formę szykują dopiero na wiosnę. Aby jednak do niej dotrwać już teraz trzeba pokazać kawałek dobrego szczypiorniaka. Kolejny przystanek – widzimy się w SAP Arenie!

TERMINARZ I TABELE LM >>

Więcej moich prac również na portalu mim24.pl!


pubsport.pl