Podsumowanie ATP 2010: Rafael Nadal

W tenisie krótki sezon ogórkowy, nadszedł więc czas podsumowań. Na początek ATP i odrodzenie giganta z Majorki. Dla Rafy Nadala dwa ostatnie sezony były pełne zawirowań. Upadek mistrza w jego świątyni w Roland Garros 2009 po porażce w 1/8 finału z Robinem Söderlingiem. Potem walka z kontuzjami, mozolne odbudowywanie i wreszcie nieprawdopodobny wystrzał. Rafa ma za sobą najlepszy sezon w karierze.

Wielu ekspertów i byłych tenisistów (m.in. Andre Agassi) biło na alarm, gdy wymęczony przez kontuzje Rafa doznał szokującej porażki w 1/8 finału Roland Garros 2009. Ale Hiszpan nie przejmował się tymi opiniami, opuścił Wimbledon, a potem powoli do siebie dochodził. Po fatalnym występie w londyńskich Finałach ATP World Tour (przegrał trzy grupowe spotkania nie wygrywając nawet seta) to już nie było bicie na alarm, ale obwieszczanie upadku giganta z Majorki. Ten wydawać by się mogło niezniszczalny, sprawiający wrażenie robota leworęczny tenisista na szczęście okazał się być człowiekiem, który ma prawo być przemęczony. W styczniu 2010 roku osiągnął finał w Dausze przegrywając z fenomenalnie dysponowanym Nikołajem Dawidienką. Chwilę później musiał poddać ćwierćfinał Australian Open z Andym Murrayem w trakcie III seta. Styczeń, luty, marzec – minęły kolejne miesiące bez turniejowej zdobyczy (Hiszpan nie wygrał żadnego turnieju od maja 2009).

W końcu nadszedł kwiecień 2010 i w kolejnych miesiącach byliśmy świadkami nieprawdopodobnego odrodzenia. Do końca roku Rafa zdobył siedem tytułów. Nadal znowu stał się przybyszem z innej galaktyki, ale tym razem rozsądniejszym, ograniczył liczbę startów. Mimo nacisków sponsorów nie pojechał do Barcelony. Chyba mało kto spodziewał się, że hiszpański matador położy momentalnie wszystkich na łopatki. Bił rekord za rekordem. Pierwszy, który w jednym sezonie wygrał wszystkie trzy turnieje rangi Masters 1000 (Monte Carlo, Rzym, Madryt) i Roland Garros. Pierwszy, który wygrał trzy imprezy z cyklu Masters 1000 z rzędu. Po raz drugi przez Międzynarodowe Mistrzostwa Francji przeszedł bez straty seta (wcześniej w 2008). Pierwszy tenisista, który w Paryżu wywalczył pięć tytułów w ciągu sześciu lat. Rekordzista pod względem liczby triumfów w imprezach Masters 1000 (18 tytułów, Andre Agassi zdobył ich 17). Najmłodszy w historii, który wygrał 200 spotkań na kortach ziemnych (odniósł je nad Thomazem Belluccim w 1/8 finału Roland Garros). 22 wygrane spotkania i dwa stracone sety – takim imponującym bilansem zamknął sezon na kortach ziemnych gigant z Majorki. Hiszpan na 39 rozegranych spotkań na paryskiej mączce wygrał 38 ani razu nie musząc rozgrywać pięciosetówki (w sumie stracił siedem setów).

Potem po raz drugi wygrał Wimbledon i po raz pierwszy US Open zostając siódmym tenisistą, który skompletował personalnego Wielkiego Szlema. Stał się pierwszym od czasu Roda Lavera (1969 roku), który w jednym sezonie wygrał trzy wielkoszlemowe turnieje z rzędu. I kolejne historyczne osiągnięcia. Pierwszy leworęczny finalista US Open od czasu Grega Rusedskiego (1997) i pierwszy triumfator od czasu Johna McEnroe (1984). Drugi zdobywca Złotego Wielkiego Szlema (po Andre Agassim). Trzeci Hiszpan, który wygrał US Open (Manuel Santana – 1965, Manuel Orantes – 1975). Drugi tenisista, który co najmniej dwukrotnie wygrał wielkoszlemowe turnieje na trzech różnych nawierzchniach (Mats Wilander). Mając 24 lata i trzy miesiące, rozgrywając 26. wielkoszlemowy turniej został drugim najmłodszym tenisistą, który wywalczył dziewięć wielkoszlemowych tytułów (Björn Borg zwyciężając w Roland Garros 1980 miał 24 lata i dwa miesiące).

Nadal ma wszystkie wielkoszlemowe laury, ma Puchar Davisa, olimpijskie złoto, ale motywacji mu nie zabraknie, bo wygrywanie nigdy nie przestanie mu sprawiać radości, on jest urodzonym zwycięzcą i będzie chciał odejść jako zwycięzcą, ale zanim to nastąpi wiele jeszcze wygra. Przed nim kolejne wyzwania: Finały ATP World Tour, w których w tym roku po raz pierwszy zagrał w meczu o tytuł. Za rok będzie walczył m.in. o szósty tytuł w Roland Garros i wyrównanie rekordu Björna Bjorga.

„Jeżeli nie chce być tenisowym emerytem w wieku 27-28 lat to będzie musiał ograniczyć swój plan sezonowych startów”pisałem przed rokiem. Rafa po zakończeniu Wimbledonu do tej pory w swojej karierze wywalczył tylko pięć tytułów. W tym sezonie dorzucił do tego trofea za zwycięstwa w US Open i w Tokio. Finał kończącego sezon Masters w najgorszych dla niego warunkach, bo w hali tez musi uznać za duży sukces. To nie tylko efekt zrewidowanego programu startów i odpuszczenia paru turniejów, ale też coraz agresywniejszej gry, głębszego wchodzenia w kort i związanego z tym skracania wymian. Oczywiście Rafa zawsze najlepiej będzie się czuł w długich wymianach z głębi kortu, ale to dzięki tym nowym dodatkom zachował siły do końca sezonu. Rafa wiedział, że by wygrać US Open musi dokonać w swoim tenisie znaczących modyfikacji. Cierpliwie pracował nad przyspieszeniem swojej gry i jego trud został nagrodzony. Teraz musi coś jeszcze wymyśleć, by wznieść do góry puchar za zwycięstwo w Finałach ATP World Tour i na pewno w 2011 roku zobaczymy kolejną transformację Rafy.

„Najważniejsze to dalej serwować tak, jak w tym turnieju. To istotna zmiana dla mojej kariery, bo serwis przynosi wiele wolnych punktów. Mogę też grać agresywniej. Z większym spokojem przy odbiorze. Mogę poprawić wszystko: wolej, pozycję na korcie. Pod tym ostatnim względem zrobiłem postępy w porównaniu z poprzednim rokiem, ale nigdy za wiele: mogę wchodzić głębiej w kort” – mówił po wygraniu US Open. Oto filozofia, jaką wyznaje Rafa Nadal. Profesjonalista w każdym calu, który nigdy nie uzna siebie samego za chodzący ideał.

Choć nam zwykłym śmiertelnikom wydaje się, że lepszy już być nie może on uważa, że tkwią w nim jeszcze olbrzymie rezerwy i chce je z siebie wydobyć. Dla niego liczy się tylko mozolna praca, doskonalenie samego siebie, przełamywanie barier, pracowanie nad sobą każdego dnia. On swoją postawą, swoim podejściem do wykonywanego zawodu chce nam coś przekazać. I zacytuję samego siebie: „[…] tenis jest jak życie, ciągle poznajemy coś nowego, ciągle się czegoś uczymy, ciągle coś poprawiamy, doskonalimy, chcemy zmierzać w możliwie najlepszym kierunku. A przynajmniej tak właśnie powinno być, jeśli chcemy pokonywać granice wydające się nie do pokonania, jeżeli nie chcemy stać w miejscu.” I on taki właśnie jest. W jego tenisie nastąpiły gigantyczne zmiany w ciągu tych wszystkich lat jego kariery. To nie jest ewolucja, to jest rewolucja w porównaniu z jego pierwszymi latami, gdy wydawało się, że będzie wyłącznie królem kortów ziemnych. Poprawił niesamowicie woleja, sposób poruszania się po korcie, serwis, nauczył się gry slajsem, który stał się jego bardzo mocnym punktem. Hiszpańscy tenisiści mówią, że Nadal jest „tak normalny, że to aż nierealne” – to dlatego Rafa jest tak uwielbiany i szanowany, tak ubóstwiany przez adeptów tenisa. On tworzy zapierające dech w piersiach widowiska, za które kibice go kochają jednocześnie pozostając normalny poza kortem. To niesłychane zjawisko we współczesnym sporcie. Rafa to unikat jedyny w swoim rodzaju.


pubsport.pl
Łukasz Iwanek
Lubartów, w 2009 roku ukończył studia na kierunku Ekonomia. Od 2009 roku pracuje w portalu SportoweFakty.pl, najczęściej cytowanym serwisie internetowym. Pisze tam o tenisie, ale interesuje się też piłką nożną i wieloma innymi dyscyplinami, jak lekkoatletyka, siatkówka, pływanie czy sporty zimowe. Od 2007 roku prowadzi bloga Sportowa Publicystyka.
http://sportowapublicystyka.blox.pl