Podsumowanie ATP 2010: Tomáš Berdych

Tomáš Berdych w lipcu został pierwszym czeskim finalistą Wimbledonu od czasu Ivana Lendla (1983). A to nie był jednorazowy wyskok, bo wcześniej był przecież półfinał Roland Garros. Czy Berdych może zdobyć dla Czech wielkoszlemowy tytuł?

Czech sześć lat temu w Palermo zdobył swój pierwszy tytuł. W 2005 roku triumfował w prestiżowym turneju w Paryżu-Bercy. Jednak przez długie lata pojawiał się i znikał nie potrafiąc ustabilizować formy w dłuższej perspektywie czasowej i tak było do tego sezonu. Rok 2010 Tomáš rozpoczął od półfinału w Brisbane i do końca sezonu jeszcze w 10 turniejach doszedł co najmniej do ćwierćfinału, w tym do wspomnianych półfinału Roland Garros i finału Wimbledonu. W marcu zaliczył też finał w cyklu Masters 1000 w Miami po drodze eliminując samego Rogera Federera po obronie piłki meczowej (zwyciężył 6:4, 6:7, 7:6 po dwóch godzinach i 51 minutach walki). W Roland Garros odprawił Andyego Murraya i Michaiła Jużnego,a przegrał w pięciu setach z Robinem Söderlingiem. W Wimbledonie jeszcze raz pokonał Federera, a także Novaka Đokovicia i przegrał jedynie z Rafaelem Nadalem. Końcówkę sezonu miał znacznie słabszą, ale zdołał się zakwalifikować do Finałów ATP World Tour, w których wygrał jeden mecz (z Andym Roddickiem).

Berdych po Roland Garros został pierwszym czeskim półfinalistą Wielkiego Szlema od czasu Jiříego Nováka (Australian Open 2002), a po Wimbledonie pierwszym finalistą od czasu Petra Kordy (Australian Open 1998). Nasi południowi sąsiedzi na finał Wimbledonu z udziałem własnego tenisisty czekali 23 lata (Ivan Lendl 1987). Poza nimi półfinał Wimbledonu osiągnęli jeszcze tylko dwa tenisiści czeskiego pochodzenia: Jaroslav Drobný (triumfator 1954) i Jan Kodeš (triumfator 1973).

Czy Berdych ma szansę zostać pierwszym czeskim triumfatorem Wielkiego Szlema od czasu Petra Kordy (Australian Open 1998)? Mając tak świetny serwis i potężny forhend stać go na wiele. Bardzo ważne jest też to, że Tomáš nabrał wiary we własne umiejętności i w możliwość przebicia się do ścisłej światowej czołówki, a to pierwszy krok na drodze do raju zwanego Wielki Szlem. „Wierzę, że to da mi dużo pewności i wyjątkową moc do bycia silniejszym przy następnej okazji i kto wie co się wydarzy w ciągu kilku kolejnych lat” – mówił po wspaniałym występnie w Wimbledonie. Ale jest też druga strona medalu. Czy dla 25-letniego tenisisty mającego w swoim dorobku raptem pięć tytułów sezon 2010 będzie przełomem? Czy jak wielu przed nim dołączy do licznego grona jednorazowych finalistów Wielkiego Szlema, którzy nie byli w stanie udźwignąć ciężaru oczekiwań?

Oddaj swój głos na Sportową Publicystykę w konkursie Blog Roku 2010. Termin głosowania SMS 11.01.2011 godz. 15:00 – 20.01.2011 godz. 12:00


pubsport.pl
Łukasz Iwanek
Lubartów, w 2009 roku ukończył studia na kierunku Ekonomia. Od 2009 roku pracuje w portalu SportoweFakty.pl, najczęściej cytowanym serwisie internetowym. Pisze tam o tenisie, ale interesuje się też piłką nożną i wieloma innymi dyscyplinami, jak lekkoatletyka, siatkówka, pływanie czy sporty zimowe. Od 2007 roku prowadzi bloga Sportowa Publicystyka.
http://sportowapublicystyka.blox.pl