Podsumowanie dnia: zainaugurowali też piłkarze.

Wembley Stadium

Dzisiaj na stadionach odbyło się aż osiem meczów. O dwa więcej niż wczoraj i jak to w piłce bywa, nie obeszło się bez niespodzianek. 

W grupie A Zjednoczone Emiraty Arabskie uległy Urugwajczykom, mimo, że dość niespodziewanie po czterdziestu minutach prowadzili oni 1:0 po trafieniu Ismaila Matara. Tuż przed przerwą wyrównał Gastón Ramírez i obie drużyny schodziły na przerwę z wynikiem 1:1. Po zmianie stron na boisku pojawił się Nicolás Lodeiro i to właśnie on zapewnił Urugwajczykom trzy punkty.

W drugim spotkaniu tej grupy Senegalczycy zremisowali z Wielką Brytanią 1:1. Od początku meczu dość nieśmiało atakowali Brytyjczycy i te ataki przyniosły efekt w 20 minucie, kiedy to piłkę do bramki skierował Craig Bellamy. Po tej bramce Brytyjczycy się cofnęli, a Senegalczycy zaczęli napierać, jednak do przerwy było 1:0 dla gospodarzy. Po przerwie śmielej zaatakowali Senegalczycy i w 56 minucie mogli wyrównać, jednak cały czas formą imponował Jack Butland, który w 82 minucie musiał skapitulować. Pięknym prostopadłym podaniem popisał się Mane i Konate pozostało tylko skierować piłkę do bramki, co uczynił. Wynik już się nie zmienił i oba zespoły podzieliły się punktami.

W grupie B spotkały się ze sobą drużyny Korei Południowej i Meksyku. Nie ma co ukrywać, ale był to chyba najnudniejszy mecz pierwszej kolejki i nie zobaczyliśmy żadnej bramki, mimo, że oba zespoły kilka akcji stworzyły.

Drugie spotkanie tej grupy również zakończyło się remisem, z tą różnicą, że bramkowym. Już w 5 minucie sędzia podyktował rzut karny dla Szwajcarów, który na bramkę zamienił Admir Mehmedi. Mogłoby się wydawać, że Gabończycy załamią się szybko straconą bramką, jednak co to, to nie. Afrykańczycy spokojnie stwarzali sobie akcje i tuż przed końcem pierwszej połowy dopięli swego. Bramkę na remis strzelił Aubameyang. Bramek w drugiej połowie już nie oglądaliśmy, ale zobaczyliśmy czerwoną kartkę. Została ona pokazana Olivierowi Buffowi.

W grupie C zmierzyły się ze sobą dwa odlegle położone państwa. Mowa tu o Białorusi i Nowej Zelandii. Tak jak przewidywałem lepsi okazali się nasi sąsiedzi. Od początku to oni atakowali i to oni stwarzali większe zagrożenie. Ataki Białorusinów efekt przyniosły w doliczonym czasie pierwszej połowy, kiedy to piłka po dośrodkowaniu z rzutu rożnego trafiła na głowę Dmitrija Bagi, który skierował ją do bramki. Można by się spodziewać, że w drugiej połowie to rywale z Oceanii przystąpili do ataku, jednak tak się nie stało. Nadal przeważali Białorusini, jednak ich mankamentem była skuteczność, a raczej jej brak. Mecz ostatecznie skończył się skromnym zwycięstwem naszych sąsiadów.

Drugie spotkanie tej grupy obfitowało w większe emocje i większą liczbę bramek. Oczywiście chodzi o mecz Brazylii z Egiptem, który był bardziej wyrównany, niż można było się spodziewać. Pierwsza bramka padła w 16 minucie. Efektownym strzałem popisał się Rafael i było 1:0. 1o minut później padła kolejna efektowna bramka. Tym razem to Leandro Damiao zdobył bramkę i na tablicy wyników było już 2:0. Tylko 4 minuty musieliśmy czekać na kolejną bramkę. Bramkę głową zdobył Neymar. Na przerwę Egipt schodził z wynikiem 0:3, jednak był to łagodny wymiar kary. W drugiej odsłonie meczu widzieliśmy zupełnie innych Egipcjan. W 52 minucie bramkę na 3:1 strzelił Mohammed Aboutrika, wykorzystując brak koncentracji Brazylijczyków. Wydawało się, że była to bramka honorowa, aż do 72 minuty, kiedy to gola na 3:2 zdobył Mohamed Salah. Nadzieje Egipcjan, choćby na remis odżyły, jednak wyrównać im się nie udało i spotkanie zakończyło się wynikiem 3:2.

W grupie D mieliśmy ogromną niespodziankę. Faworyzowana Hiszpania, dość niespodziewanie uległa Japonii. Pierwsze 30 minut było bardzo wyrównanych. Obie drużyny bały się przycisnąć rywala, aby ten nie odpowiedział kontratakiem. Kolejne 3 minuty były nudne, aż w końcu Japonia wywalczyła korner. Ze świetnego dośrodkowania skorzystał Y?ki ?tsu, który głową skierował piłkę do siatki. Sytuacja dla Hiszpanów była trudna, ale jeszcze trudniejsza stała się w 41 minucie, kiedy to z boiska wyleciał Inigo Martinez. Na przerwę Hiszpanie schodzili z wynikiem 0:1 i jednym piłkarzem mniej. W drugiej połowie bardzo odważnie atakowali Japończycy, jednak nie grzeszyli oni skutecznością i spotkanie zakończyło się skromnym 1:0.

W drugim meczu tej grupy Honduras zremisował z Maroko 2:2. W pierwszej połowie częściej przy piłce byli reprezentanci Hondurasu, jednak w 39 minucie na prowadzenie wyszli Marokańczycy. Po zgraniu głową Labyada pięknym strzałem popisał się Barrada i do przerwy mieliśmy 1:0. W drugiej połowie Honduranie doprowadzili do remisu. Bramkę zdobył Bengtson. Dziewięć minut później ten sam piłkarz wykorzystał „jedenastkę” po faulu Marokańczyków i Honduras objął prowadzenie. Honduranie z prowadzenia nie cieszyli się zbyt długo. w 67 minucie bramkę sprzed pola karnego zdobył Zakaria Labyad i na tablicy wyników widniało 2:2.Kilka minut po bramce wyrównującej czerwoną kartkę ujrzał Bergdich. Mimo to Marokańczycy dalej atakowali, jednak bez efektu i spotkanie zakończyło się remisem.


pubsport.pl