Podsumowanie ekstraklasowej jesieni – cz. I

Siedemnaście kolejek w naszej ekstraklasie minęło i pora odpocząć na jakiś czas od polskiego futbolu w wydaniu ligowym. Najwyższy czas by podsumować to, co działo się jesienią na polskich boiskach.

Podsumowanie to postanowiłem podzielić na dwie części. Dzisiaj zrobię krótki wstęp i opiszę postawę  podczas rundy jesiennej sześciu drużyn naszej ekstraklasy.

Była to jesień, w której powstała moda na młodych grajków. Wcześniej narzekaliśmy, że obcokrajowców w naszej lidze  mnóstwo, a żeby znaleźć jakiegoś młodego, zdolnego Polaka trzeba naprawdę bardzo intensywnie pomyśleć. Teraz kluby zaczęły stawiać na młodszych i to jest na pewno pozytywne. Kilku młodych kopaczy pokazało się z dobrej strony. Może nie mieliśmy tu objawienia nowego Messiego czy Ronaldo, ale paru graczy naprawdę pokazało solidność. Niektórzy momentami potrafili pokazać futbol nawet ponadprzeciętny.

Ale poziom ligi szczególnie się nie podniósł. Na upartego można powiedzieć, że jakiś tam niewielki progres nastąpił. Ale naprawdę nieduży. Z wielu boisk wciąż niesamowicie wieje nudą. W tych niszowych drużynach naszej ligi jest kilku zawodników, którzy technikę mają na bardzo mizernym poziomie. Bądź co bądź nie odpowiadającym wymaganiom naszej ekstraklasy. Niektórzy zawodnicy naprawdę mają problemy z tym, by wprowadzić w życie nawet te podstawowe elementy rzemiosła piłkarskiego.

Martwi również frekwencja na naszych stadionach. Często brak dopingu. Ludzie wychodzą z założenia, że jak futbol jest na niskim poziomie ( i nie mało kosztuje), to po co wydać te cztery dychy na mecz, jak można w tym samym czasie przed telewizorem obejrzeć hit Premier League czy Primera Division. I tu także kwestia ceny biletów i w tym wszystkim rola klubów. Może kluby powinny częściej organizować jakieś dni kibica, obniżyć ceny biletów.

Zagłębie Lubin rozczarowało bardzo mocno. Miało być ekipą walczącą o naprawdę wysoką lokatę. Przed sezonem były transfery, oczekiwania. Przyszli do „Miedziowych” gracze w ekstraklasie ograni. Tymczasem obecni podopieczni Pavla Hapala grali niezwykle słabo. Mizernie. Rzekłbym, że często zupełnie beznadziejnie. Z pressingiem rywali nie radzili sobie w ogóle. Często mieli problemy z wymienieniem kilku krótkich podań na połowie rywala. Lubinianie miewali przebłyski, ale nie było ich dużo. Bramek tracili bardzo, bardzo dużo. Po  Łódzkim Klubie Sportowym najwięcej, bo aż 32. Strzelać, też strzelali niewiele. I tak mierzące wysoko Zagłębie jesień zakończyło na najbardziej odległym, szesnastym miejscu

Cracovia z kolei, jesień zakończyła na miejscu numer piętnaście. To był kolejny rok, w którym „Pasy” miały bić się o górną połówkę tabeli. I to jest kolejny sezon, w którym rzeczywistość dla graczy spod Wawelu okazuje się niezwykle bolesna. Znowu przez większą część rundy ich gra wołała o pomstę do nieba. Ich postawa w defensywie to jest często najzwyczajniej w świecie tragedia. Dramat. Rzadko próbują dłużej rozegrać piłkę. Często decydują się na bezsensowne wybicia w kierunku zupełnie osamotnionego Koena Van Der Bizena. Dopiero pod koniec rundy podopieczni Pasieki zaczęli zbierać więcej punktów. Po brzydkiej grze zdołali szczęśliwie pokonać bełchatowski GKS, a następnie dwa razy wymęczyć bezbramkowe remisy z Koroną i Legią. Defensywa w tych trzech meczach zagrała lepiej i tu zapala się światełko w tunelu na lepszą wiosnę w wykonaniu tej formacji.

ŁKS znalazł się na miejscu czternastym. Nikt nie wróżył im w tym sezonie w ekstraklasie wielkich sukcesów. Więcej, wielu ten klub skazywało na spadek. W końcu Łódzki Klub Sportowy naprawdę nie ma potencjału kadrowego na nawet przyzwoitym poziomie, ciągle ciągną się za nim niemałe kłopoty finansowe. I tak jak się wielu spodziewało, kopacze z Łodzi zaczęli sezon bardzo słabo. Niemal dramatycznie. I tutaj mamy problem podobny do kłopotu przed chwilą omawianego sąsiada w tabeli, Cracovii. Otóż ŁKS ma bardzo, bardzo słabą defensywę. Więcej, jak wskazują liczby, najsłabszą w ekstraklasie. Przez większą część rundy łódzcy piłkarze grali bardzo słabo. Z wyjątkiem okresu, w którym w klubie pracował Michał Probierz. On, przez swoje osiem meczów zdołał zdobyć 2/3 punktów zdobytych przez ŁKS jesienią. Zawodnicy starali się grać ofensywniej. Widać było to piętno, które odcisnął na ekipie Probierz.

GKS Bełchatów zakończył ligę na trzynastym miejscu. Bełchatowianie nie grali piłki szczególnie ciekawej, podczas meczów nie stwarzali sobie wielu sytuacji. GKS to jest po prostu taki ligowy średniak. No może trochę gorzej niż średniak, w końcu drużyna sklasyfikowana na trzynastym miejscu bliżej jest walki o utrzymanie niż walki o  górną połówkę tabeli. Wielu przebłysków nie mieli. Ciężko tutaj wskazać jakiegoś zdecydowanego lidera tej ekipy. Jeśli spojrzeć na samą grę na takiego może wyrosnąć Dawid Nowak, który potrafi popisać się jakimś ciekawym, niekonwencjonalnym zagraniem, potrafi stworzyć przewagę, ale od napastnika wymaga się przede wszystkim bramek, a tych Nowak w tej rundzie nie zwykł zdobywać. Przez całą jesień trafił tylko jeden raz. Sądzę, że na wiosnę GKS to będzie drużyna, która jednak będzie przede wszystkim bronić się przed spadkiem. Potencjał kadrowy mają właśnie na takim poziomie.

Lechia Gdańsk to chyba największe rozczarowanie tego sezonu. Jest to ekipa, która gra na pięknym, czterdziestotysięcznym, dopiero co oddanym, nowiutkim stadionie. Tomasz Kafarski długo budował  tu drużynę, która podobno miała z sezonu na sezon zajmować coraz lepsze pozycje i w końcu po jakimś tam dłuższym okresie czasu, stać się drużyną zdolną powalczyć o mistrzostwo i Europę. I ostatnie lata w wykonaniu Lechii były naprawdę dobre. Widać było, że ta ekipa się rozwija, grała ładnie, kombinacyjnie i przy tym w miarę skutecznie w defensywie. Kafarski był bardzo chwalony. Ale w tym sezonie zaczęło to jednak dużo gorzej funkcjonować. Więź – tak ważna przecież – pomiędzy szkoleniowcem, a jego podopiecznymi, została – tak mi się wydaję  – osłabiona. A szkoda, bo Lechia dotąd – jak już wspominałem – naprawdę ładnie się rozwijała. Gra gdańskiej ekipy tej jesieni była słaba. To nie była ta Lechia, co w minionym sezonie. Mniej fajnych, ciekawych, kombinacyjnych akcji. Głowa Kafarskiego poleciała, a Ulatowski – jego zastępca – też nie zdołał nic ciekawego wymyślić i „biało ? zieloni” zakończyli rundę jesienną na odległym, dwunastym miejscu. Teraz potrzebna tam jest osoba, która na nowo wszystko w Gdańsku odpowiednio poukłada. Uporządkuje. Jest przerwa zimowa, jest czas na ciężką pracę, na pewno gracze z trójmiasta muszą ją odpowiednio wykorzystać.

Górnik Zabrze jesień zakończył na jedenastym miejscu. Jest to drużyna, w której nie ciężko o wielu młodych, zdolnych grajków. Olkowski, Milik, Szymura, Skorupski, Król to naprawdę paka bardzo ciekawych zawodników. Jedni z nich grają więcej, drudzy trochę mniej, jedni lepiej, jedni ciut gorzej, ale grają i zbierają doświadczenie. I dlatego zabrzańską ekipę można traktować jako drużynę perspektywiczną. Jedenaste miejsce nie jest aż tak złe dla tej ekipy, bo – pamiętajmy – przed sezonem z Zabrza do Warszawy uciekło trzech kluczowych zawodników.

To by było na tyle jeśli chodzi o pierwszą część podsumowania jesieni w ekstraklasie. Część druga i zarazem ostatnia najprawdopodobniej ukaże się w niedzielę lub poniedziałek.


pubsport.pl
Daniel Flak
Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html
http://daniel99.blox.pl