Niesamowity mecz w Warszawie, Legia gromi, Vrodljak postraszył Martina Palermo

Ivica Vrdoljak

Legia Warszawa wygrała z Celtikiem Glasgow 4:1 w pierwszym meczu 3. rundy eliminacji Ligi Mistrzów, Legioniści kompletnie zdominowali drugą połowę spotkania, kiedy strzelili dwa gole i zmarnowali dwa rzuty karne. 

Pierwsza połowa pokazała, że Celtic to drużyna w której wielka jest tylko nazwa. Obecna kadra drużyny z Glasgow jest jednak na podobnym poziomie, co kadra mistrzów Polski i to potwierdziło się na boisku, gdzie przez wiele minut trwała walka dwóch równorzędnych rywali. Wielka dominacja Legii, która była tego dnia zespołem lepszym, a przede wszystkim bardziej ambitnym, nastąpiła po czerwonej kartce dla jednego zrywali.

Jako pierwsi cios zadali goście – już w 7. minucie McGregor strzałem zza pola karnego pokonał Kuciaka. Paradoksalnie, być może to sprawiło, że Legia zagrała w tym meczu lepiej. Gospodrze już od początku zostali bowiem zmuszeni do odważniejszej gry. Przyniosła ona efekty już w 10. minucie, gdy Radović wykorzystał dobre podanie Michała Żyry i doprowadził do remisu. 

Na boisku od tego momentu było sporo ostrej walki, a w środkowej strefie boiska roiło się od przechwytów i strat – raz w jedną, raz w drugą stronę. Lepiej w takich okolicznościach odnaleźli się gracze Henninga Berga, ale przyjezdni także potrafili się odgryźć. Kluczowy dla losów meczu okazał się ostatni kwadarans przed przerwą. W 36. minucie gola na 2:1 zdobył niezawodny Radovic, a w 44. minucie zyskała przewagę jednego gracza. Po odbiorze piłki w środku boiska Legia szybko wyprowadziła atak, który zakończył się faulem Efe Ambrose na wychodzącym na czystą pozycję Kucharczyku. Decyzja arbitra mogła być tylko jedna – czerwona kartka dla Nigeryjczyka.

Po wzowieniu gry w drugiej połowie Legia zdecydowanie przeważała, chcąc zbudować pokaźną zaliczkę przed rewanżem. Niestety mistrzom kraju brakowało skuteczności. Legioniści w ciągu piętnastu minut zmarnowali dwie stuprocentowe okazje – najpierw Żyro z bliskiej odległości trafił w bramkarza, a w 59. minucie Vrdoljak strzelił obok słupka z rzutu karnego. 

To wydarzenie na dobry kwadrans ostudziło bramkowe zapędy Legii. Wyraźnie spadło wówczas tempo oraz częstotliwość ataków. By ponownie ożywić swoją drużynę Berg zdecydował się na wprowadzenie Jakuba Koseckiego. Od tej chwili akcje ofensywne znów zaczęły się bardziej zazębiać. W jednej z nich stołecznej ekipie należał się prawdopodobnie kolejny rzut karny, ale sędzia nie odgwizdał zagrania ręką w obrębie "szesnastki".

Napór mistrzów Polski przyniósł efekty dopiero w 85. minucie, gdy z boczneg osektora świetnie dośrodkował na głowę Michała Żyry, a ten wreszcie posłał piłkę do bramki. Na tym nie skończyły się emocje tego wieczoru. Kilkadziesiąt sekund później, po pięknym rajdzie Koseckiego i wątpliwym faulu na tym zawodniku arbiter znów wskazał na jedenasty metr. Piłkę ponownie ustawił Vrdoljak i niestety kolejny raz zmarnował karnego. Tym razem zatrzymał go Forster. 

Legioniście nie zamierzali jednak rezygnować ze zdobywania kolejnych goli – w 90. minucie Jakub Kosecki ustalił wynik na 4:1, dający spore nadzieje na awans do kolejnej rundy kwalifikacji. Spotkanie rewanżowe odbędzie się 6 sierpnia o 20:45 w Edynburgu, gdyż Celtic chwilowo nie może korzystać ze swojego stadionu zajętego przez Igrzyska Wspólnoty Brytyjskiej. 

***

Dwa zmarnowane rzuty karne przez Vrdoljaka w jednym meczu to niesamowite osiągnięcie, ale nie historyczne. To należy do Argentyńczyka Martina Palermo, który w 1999 roku podczas Copa America w meczu grupowym z Kolumbią pomylił się z jedenastu metrów aż trzykrotnie. Chorwat mocno postraszył dziś słynnego "el Loco", a gdyby sędzia odgwizdał wspomnianą rękę – być może miałby szansę na doścignięcie jego rekurdu.


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/