Podsumowanie pierwszej połowy rozgrywek NBA. Część trzecia.

Zapraszam serdecznie na trzecią część rankingu NBA na półmetku sezonu. Tym razem ostatnie dziesięć drużyn, a jutro na rozdanie nagród indywidualnych po połowie sezonu.


21. Charlotte Bobcats (17-24)

Drużyna Michaela Jordana po fatalnym początku sezonu została wstrząśnięta zmianą trenera. Larry?ego Browna zastąpił sędziwy już Paul Silas i przynajmniej na starcie zaskoczył wygrywając z Bobcats sześć z ośmiu spotkań. Charlotte mimo tak bardzo ujemnego bilansu zajmują siódme miejsce w Konferencji Wschodniej. Największą bolączką Charlotte jest atak. Bobki są 28. zespołem pod względem średniej rzucanych punktów w meczu (92.9) i czwartą ekipą od końca w efektywności w ataku (99.4). Gorsi w tym względzie są Cavs, Bucks i Nets. Loty zdecydowanie obniżył Gerald Wallace, którego statystyki w punktach, zbiórkach, celności rzutów spadły znacząco w porównaniu z poprzednimi rozgrywkami. Duży postęp poczynił rozgrywający D.J.Augustin (14.6 pkt., 6.3ast.), który zyskał na odejściu do Knicks Raymonda Feltona. Właśnie brak obecnego gracza NYK i Tysona Chandlera daje się najbardziej we znaki. Duet środkowych Nazr Mohammed i Kwame Brown to słabiutka para. Swój poziom trzyma Boris Diaw, ale to właśnie jego i Wallace?a najbardziej chce się pozbyć MJ, a właściwie ich wysokich kontraktów. Podobać się może postawa wchodzącego z ławki Tyrusa Thomasa (11 pkt., 5.8 zb., 1.65 blk. w 22 minuty). Stephen Jackson trafia tylko 40% rzutów z gry i 33% za trzy i mimo, że wygrał dla Bobcats kilka spotkań raczej nie jest graczem, który zbawi ten zespół

MVP: Stephen Jackson

MIP: D.J Augustin

ROY: brak

Rozczarowanie: Gerald Wallace

22. Philadelphia 76ers (17-25)

Sixer nic nie grając w tym sezonie paradoksalnie dalej mają szansę na awans do Play-offs. Regres formy Iguodali jest znakiem, że Andre chciałby zmienić najwyraźniej otoczenie i bardzo możliwe jest, że stanie się to przed końcem tegorocznego transfer deadline. Drużyna Douga Collinsa po kilku przeróbkach byłaby w stanie walczyć o wyższe cele. Nie wiadomo jednak co zrobić z kontraktem Eltona Branda, którego nikt nie chce. Pozytywem jest grupa młodych wilczków z Jrue Holidayem na czele dająca 76ers powiew świeżości i niemałe umiejętności. Thaddeus Young, Lou Williams robią z roku na rok postępy i do wygrywania w końcówkach nie potrzebują już Iguodali co ponownie potwierdza, że czas tego ostatniego w Phily się skończył. Więcej spodziewano się po debiutancie Evanie Turnerze, który nie trafia nawet 40% rzutów i gra bardzo nierówno. Widać jednak w jego grze zaangażowanie i waleczność więc trudno go skreślać natychmiast po przyjściu do ligi.

MVP: Jrue Holiday

MIP: Jrue Holiday

ROY: Evan Turner

Rozczarowanie: Andre Iguodala

23. Milwaukee Bucks (15-24)

Bucks po udanych rozgrywkach 2009/10 (46-36) i wyrównanej walce z Hawks w pierwszej rundzie play-off zostali w tym roku sprowadzeni na ziemię. Kontuzje Jenningsa (i jego słabsza forma) i Boguta odbijają się niestety na wynikach. Owszem Bucks dalej mają szansę na awans do gier posezonowych i raczej pewne jest, że gdy wróci młody rozgrywający liczba zwycięstw ?Kozłów? podskoczy do góry. Obecnie Bucks mają najgorszy atak w lidze (91.5 pkt.) i mają najmniej asystowanych akcji w lidze (18 ast./mecz). Większość graczy notuje niestety obniżkę formy w porównaniu do swoich najlepszych osiągnięć. Maggette, Salmons, Ilyasova i Jennings są dalecy od optymalnej dyspozycji. Mimo wszystko trzeba zauważyć, że Milwaukee dysponuje czwartą defensywą w NBA (92.8 traconych punktów)

MVP: Andrew Bogut

MIP: brak

ROY: Larry Sanders

Rozczarowanie: Brandon Jennings

24. Detroit Pistons (15-27)

Pistons pozwalają swoim rywalom trafiać aż 48% rzutów z gry i zbierają zaledwie 38.2 piłek na mecz co daje im przedostatnie miejsce w lidze. Ciężko wyróżnić kogokolwiek poza Princem i debiutantem Monroe. Ben Gordon wiecznie niezadowolony rezerwowy pogubił się zupełnie. Rip Hamilton trafia tylko 41% rzutów i zdobywa najmniej punktów od debiutanckiego sezonu. Ostatnimi czasy już przestał nawet wychodzić na parkiet co miało związek z transferem Carmelo Anthony?ego, w którym miał uczestniczyć. Wszystko spaliło jednak na manetce i Pistons poszukują zespołu chętnego na jego usługi. Szkoda kontuzji Jonasa Jerebko, który dawał dużo energii w grze zespołu. Tracy McGrady trafia na niezłym procencie, nauczył się podawać, ale to już nie ta szybkość i lekkość co kiedyś. Niezła dyspozycja Rodneya Stuckeya może napawać optymizmem na końcówkę sezonu.

MVP: Tayshaun Prince

MIP: Tracy McGrady

ROY: Greg Monroe

Rozczarowanie: Rip Hamilton

25. Toronto Raptors (13-29)

Andrea Bargniani podniósł do 21 punktów swoją średnią po odejściu z Raptors Chrisa Bosha, ale dalej ciężko jednoznacznie powierzyć mu liderowanie zespołem. W ataku owszem jest skuteczny i potrafi pociągnąć drużynę. Z drugiej strony osłabia Toronto bo mimo, że jego nominalną pozycją jest środek to zbyt często wychodzi na obwód i tym samym trafia tylko 46% rzutów. Jego defensywę najlepiej przemilczę zupełnie, a walka o zbiórki to dla Włocha abstrakcja. Przez 15 meczów te braki pod tablicami nadrabiał rewelacyjny Reggie Evans, który zbierał 12 piłek w meczu. Kontuzja stopy unieruchomiła go jednak i obecnie postrachem pod koszami jest objawienie tego sezonu w barwach Raptors Amir Johnson. Toronto daje rywalom trafiać aż 48.3% rzutów i w tej kategorii Kanadyjczycy są na szarym końcu ligi. Fajnie rozwija się debiutant Ed Davis, który nie ma aż takiego potencjału jak Bosh, ale może dać Raptors dużo siły pod koszem.

MVP: Andrea Bargniani

MIP: DeMar DeRozan i Amir Johnson

ROY: Ed Davis

Rozczarowanie: Andrea Bargniani

26. New Jersey Nets (11-31)

Michaił Prokhorov zakupił Nets by uczynić z nich znaczącą siłę w NBA. Pierwszy poważny pojedynek przegrał kiedy niedawno nie udało się pozyskać Carmelo. Teraz zadaniem Rosjanina jest zastanowić się czy Brook Lopez i Devin Harris to dobra podstawa do budowania dobrego zespołu. Lopez zbiera niecałe sześć piłek w meczu co na gracza z jego warunkami jest zwyczajnie wynikiem kompromitującym. Harris zdobywa mnóstwo punktów po penetracjach i często ląduje na linii, ale gra zbyt nierówno. Przydatnym zadaniowcem okazuje się być kris Humphries, który rozgrywa życiowy sezon zbierając 9.3 zbiórek na mecz. Podobną rolę do niego tylko na pozycji obwodowej pełni Sasha Vujacic (12.1 pkt. w Nets). Jest to jednak tylko zaplecze. Teraz czas na pozyskanie kogoś znaczącego. Mówi się o przyjściu Kirilenki, ale to także nie jest raczej ruch w stronę wielkiej poprawy. Lepiej niż w analogicznym okresie poprzedniego sezonu, ale dalej ciężko pozytywnie myśleć o przyszłości Nets.

MVP: Devin Harris

MIP: Sasha Vujacic

ROY: Derrick Favors

Rozczarowanie: ilość zbiórek Brooka Lopeza

27. Washington Wizards (12-28)

Wizards posiadają kilku graczy o upodobaniach stricte ofensywnych, ale gra do przodu pozostawia wiele do życzenia. Washington zdobywa tylko 96.6 punktów w meczu (22. miejsce w NBA) i trafiają nieco ponad 44% rzutów. Nie ułatwia to sprawy numerowi 1. Draftu 2010 Johnowi Wallowi. Rookie rozdaje mimo to sporo asyst (9.4). Jego problemem jest jednak samodzielne zdobywanie punktów. O ile nie sprawia mu trudności penetrowanie strefy podkoszowej i mijanie rywali w pierwszym kroku to już rzut z półdystansu jest kłopotem. Przy 4.2 rzutach spod kosza trafia 57% z nich, jednak im dalej od kosza skuteczność spada. Na 5-6 metrze to już tylko 30% i tutaj właśnie leżą duże rezerwy w jego grze. Dużo roboty mają przy nim także lekarze Wizards ponieważ w tym sezonie Wall jest bardzo często kontuzjowany co po części jest efektem jego agresywnego stylu gry. Po odejściu do Orlando Arenasa liderem strzeleckim drużyny został Nick Young posiadający dużą łatwość zdobywania punktów. Zdążył już zaliczył 43-punktowy występ. Obecnie zdobywa 16.8 pkt. (o osiem więcej niż w poprzednim sezonie) i trafia aż 46.6% rzutów. Ciekawie rozwija się JaVale McGee, który podwoił swoją średnią zbiórek w stosunku do poprzedniego sezonu, ale i zaczął lepiej punktować i blokować.

MVP: Nick Young

MIP: Nick Young

ROY: John Wall

Rozczarowanie: Yi Jianlian

28. Minnesota Timberwolves (10-33)

Myślisz Wolves mówisz Kevin Love tak jest przynajmniej w tym sezonie. Skrzydłowy ?Wilków? notuje genialny sezon zdobywając 21.3pkt., 15.6 zb.(lider NBA), 44% rzutów za trzy. Bije wszelkie rekordy w ilości double-doubles, a w jednym z meczów zaliczył 30/30 jako pierwszy zawodnik od czasów Mosesa Malone?a. Nie było tak dobrze zbierającego gracza w lidze od czasów Dennisa Rodmana. David Kahn przed sezonem postanowił wbrew wszystkim dać czteroletni kontrakt Darko Milicicowi (9.4 pkt., 5.4 zb., 2.4 blk.). Serb notuje najlepszy sezon w karierze, ale nie zmienia to faktu, że dalej jest powolnym i unikającym walki o zbiórkę centrem. Fantastycznie sezon rozpoczął Michael Beasley wygrywając razem z Love kilka meczów dla Wolves. Ostatnio gdzieś zagubił formę, ale jego postawa i tak jest zaskoczeniem na plus. Minnesota głównie dzięki postawie Kevina Love są liderami NBA pod względem zbiórek (44.8), ale niestety tracą przy tym aż 108.4 punktów co jest drugim najgorszym wynikiem.

MVP: Kevin Love

MIP: Kevin Love

ROY: Wesley Johnson

Rozczarowanie: Jonny Flynn

29. Sacramento Kings (9-31)

Poprzedni sezon momentami dawał prawo do przemyśleń, że Kings niebawem osiągną poziom przynajmniej drużyn goniących czołówkę. Po tym jak doszedł DeMarcus Cousins wydawało się kwestią czasu kiedy to się stanie. Tymczasem przyszło wielkie rozczarowanie. Cousins owszem gra zgodnie z oczekiwaniami będąc czołowym rookie w tym sezonie i stając się powoli podkoszową bestią. Najważniejszym ogniwem w zespole z Kalifornii jest Tyreke Evans. ROY z poprzednich rozgrywek zdecydowanie obniżył loty i tylko częściowo można to usprawiedliwić kontuzjami. Nie widać u niego poprawy w skuteczności rzutów z 5-6 metra, a i rywale lepiej bronią jego penetracje. Bardzo dobre momenty miewa Beno Udrih, ale zazwyczaj pod nieobecność Evansa. Zespół posiadający duże możliwości ofensywne jest dopiero na 21. miejscu w lidze pod względem zdobywanych punktów (96.9 pkt./mecz), tracąc przy tym aż 102.6 punkty (22. w lidze). Kings nadspodziewanie dobrze jednak zbierają głównie dzięki pojawieniu się Cousinsa i Dalemberta (43.4 zb./mecz ? 7. lokata w NBA)

MVP: DeMarcus Cousins

MIP: Beno Udrih

ROY: DeMarcus Cousins

Rozczarowanie: Tyreke Evans

30. Cleveland Cavaliers (8-33)

Po odejściu LeBrona Cavs dołują w sportowej rywalizacji. Jest jednak dziedzina, w której w Cleveland dalej są w czołówce. To frekwencja na trybunach podczas meczów domowych. W NBA tylko na mecze Bulls (21,566) przychodzi średnio więcej osób niż do hali Cavs (20,562). Jest to prawdopodobnie efekt zjednoczenia się kibiców w nienawiści do ?zdrajcy? Jamesa. Cavaliers zajmują końcowe lokaty zarówno w statystykach ofensywnych (93.5 pkt./mecz ? 27. miejsce) jak i defensywnych (104.9 pkt. tracone ? 26. miejsce). Zespół mimo fatalnych wyników ostatnio doświadczany jest dodatkowo przez plagę kontuzji (Varejao, Parker, Mo Williams, Leon Powe, Joey Graham). Daje to możliwość pokazania się zawodnikom dotychczas anonimowym w lidze. Oczywiście powoduje to znaczne obniżenie poziomu. Obecność w pierwszej piątce takich tuzów jak Samardo Samuels czy Manny Harris wywołuje u wielu uśmiech. Dobre mecze notują Daniel Gibson i Ramon Session, ale są zbyt chimeryczni i nieprzewidywalni. Antawn Jamison jest liderem zespołu, ale to już jego ostatnie podrygi na zawodowych parkietach. Nie rozwija się tak jak tego od niego oczekiwano JJ Hickson. Cavs prawdopodobnie będą pierwszym w historii NBA zespołem, który po zanotowaniu w jednym sezonie najlepszego bilansu (61-21) w kolejny zakończą na samym końcu.

MVP: Antawn Jamison

MIP: Daniel Gibson

ROY: Manny Harris

Rozczarowanie: JJ Hickson

enbijejowo.blox.pl


pubsport.pl
gladysh
Student AWF Wrocław, trener piłki nożnej i jej fan. Miłośnik NBA. Prowadzę bloga enbijejowo.blox.pl
http://enbijejowo.blox.pl/html