Podsumowanie pierwszych meczów ćwierćfinałowych EHF CL

Piłka ręczna

Za nami pierwsze spotkania ćwierćfinałowe Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych. Najbliżej turnieju finałowego w Kolonii są zawodnicy HSV Hamburg, którzy wracają z Flensburga z 6-bramkową przewagę. Cenną wiktorię z terenu nieprzyjaciela wywieźli też Mistrzowie Polski Vive Targi Kielce, które są już tylko jeden krok od największego sukcesu w polskiej piłce ręcznej klubowej od przeszło ćwierćwiecza, czyli awansu do grona czterech najlepszych drużyn na Starym Kontynencie.

Atletico Madryt – FC Barcelona

Po 10 minutach szczypiorniakowego El Clasico na tablicy świetlnej madryckiej hali widniał remis 4:4. Potem zaczęły dziać się rzeczy co najmniej dziwne. 3 bramki z rzędu zdobyli gospodarze, by chwilę potem stracić aż 4 nie zdobywając żadnej. Chwilę po tym sytuacja znowu się odwróciła – to Atletico było w natarciu i także popisało się serią 4:0, co dało prowadzenie 11:8 po 27 minutach gry. Tym razem odpowiedzią była zaledwie 2-bramkowa seria gości, którzy dzięki temu zeszli do szatni przegrywając 10:11. Bohaterami pierwszych 30 minut byli bramkarze – Jose Hombrados z Atletico odbił 9 piłek (45%), a jego kolega po fachu z Barcelony, Arpad Sterbik, 11 (46%). Początek drugiej części gry to lepsza postawa gospodarzy, którzy po 9 minutach prowadzili już 16:12. Barca doprowadziła wprawdzie do stan 17:16, jednak w kolejnych minutach Atletico wykonało decydujący szturm odjeżdżając na 23:17 i spokojnie dowożąc przewagę do ostatniego gwizdka. Atletcio-Barcelona 25:20.

Najlepsi strzelcy zdobyli po 6 bramek – Lazarov i Canellas dla gospodarzy i Rutenka dla gości. Jose Hombrados zakończył mecz z 42-procentową skutecznością obron. Mariusz Jurkiewicz zdobył dla zwycięzców jedną bramkę.

Rewanż w Barcelonie w sobotę o 18:00. Mimo 5-bramkowej różnicy trudno wskazać faworyta. W grudniu, w finale pucharu ligi Asobal Katalończycy pokonali, na neutralnym terenie, madrytczyków 32:24. Także w grudniu, w meczu ligowym, Blaugrana wygrała na wyjeździe 25:22. Te wyniki jasno pokazują, że zespół Xaviera Pascuala stać na wyeliminowanie podopiecznych legendarnego Tałanta Dujszebajewa. Jednak wskazywanie faworyta przed rewanżem jest wyzwaniem nader trudnym.

Metalurg Skopje – Vive Targi Kielce

Przez większość pierwszej połowy minimalnie lepiej prezentowali się gospodarze. Ani na chwilę nie pozwolili wyjść kielczanom na prowadzenie, zaś sami kilkukrotnie osiągali 3-bramkową przewagę. Mistrzowie Polski, poza indywidualnymi akcjami Urosa Zormana i rzutami dystansowymi Krzysztofa Lijewskiego, nie odnajdywali recepty na tradycyjnie twardą macedońską defensywę. Dopiero w ostatnich minutach przed syreną Mistrzowie Polski zerwali się i dzięki dwóm bramkom z rzędu Mateusza Jachlewskiego osiągnęli do przerwy rezultat 13:13 – był to pierwszy remis od stanu 0:0. Niemniej ważnym niż wynik wydarzeniem pierwszej połowy był uraz fenomenalnego serbskiego bramkarza Metalurga, Darko Stanicia. Zawodnik ten, po przyjęciu na korpus rzutu Rosińskiego, bardzo mocno uskarżał się na ból w okolicach żeber. Wrócił na boisko, jednak nie prezentował się najlepiej. Początek drugiej połowy był lustrzanym odbiciem pierwszej części gry. Tym razem to zespół Bogdana Wenty odskoczył minimalnie i nie pozwalał rywalom na dogonienie się. Bardzo dobrą zmianą za Lijewskiego dał Denis Buntić prezentując kilka skutecznych akcji, do gry ofensywnej włączył się także Michał Jurecki. Kluczowa była jednak postawa w obronie – kielczanie bardzo mocno zagęścili środek, który był jedyną strefą, w której gospodarze stwarzali zagrożenie. Wobec tego rzucali oni z bardzo trudnych pozycji, bądź tracili piłkę. W 55. minucie Mistrzowie Polski osiągnęli rezultat 25:20 i zdobycie gorącej Hali Borisa Trajkovskiego było już niemal pewne. W końcówce w szeregach żółto-biało-niebieskich nastąpiło niestety pewne rozprężenie, co w połączeniu z kilkoma kontrowersyjnymi decyzjami arbitrów, pozwoliło gospodarzom zmniejszyć rozmiary porażki. Metalurg – Vive 25:27.

Najwięcej bramek dla gospodarzy zdobyli Naumce Mojsovski – 6 trafień – i Renato Vugrinec – 5. U kielczan nie było wyraźnych liderów strzeleckich. Po 4 razy skutecznie rzucali Jachlewski, Zorman i Rosiński, po 3 bramki zdobyli Jurecki i Lijewski. Na uwagę zasługuje także statystyka kar – Mistrzowie Polski byli wykluczani 5-krotnie, gospodarzy dwuminutowa kara dosięgła tylko raz.

Rewanż w kieleckiej Hali Legionów w najbliższą niedzielę o 17:oo. Wygrana w jaskini lwa stawia kielczan w roli faworytów. Zespół Bogdana Wenty nie przegrał na własnym terenie do 16 listopada 2011 roku, kiedy to w fazie grupowej Ligi Mistrzów uległ Atletico Madryt 29:37. Jeśli Mistrzowie Polski uniosą psychicznie ciężar gatunkowy spotkania, to wynik dwumeczu może być tylko jeden.

THW Kiel – MKB Veszprem

Pierwsza połowa przyniosła wiele wspaniałych akcji, dobrych interwencji i twardej walki, jednak nie powiedziała praktycznie nic o tym, która z drużyn jest bliżej półfinału. Przez większość pierwszej połowy o krok do przodu byli goście i zakończyli oni tę część gry prowadzeniem 16:15, jednak absolutnie nic nie było jeszcze przesądzone. Po przerwie sytuacja zaczęła się klarować. 4 bramki z rzędu zdobyli Mistrzowie Węgier i, głównie dzięki skuteczności Laszlo Nagy’a, skutecznie utrzymywali przewagę, która w 47. minucie wynosiła już sześć oczek. Jednak następne siedem minut to popis gospodarzy, którzy odrobili całą stratę doprowadzając do remisu 28:28. I była szansa na wyjście na prowadzenie, jednak dwukrotnie świetnie bronił Marko Alilović, po czym tyleż samo razy jego koledzy zdobyli bramkę. Popularne Zebry ponownie pokazały, że wiedzą co to walka i na kilkadziesiąt sekund przed końcem ponownie doprowadzili do remisu – 30:30. Po kolejnej udanej akcji w defensywie, gospodarzom zostało 8 sekund i o przerwę poprosił szkoleniowiec Kiel. Po niej z własnej połowy wznowił grę Thierry Omeyer podaniem do swojego rodaka Daniela Narcisse’a, który natychmiast wyszedł do rzutu z 11 metra i umieścił piłkę tuż przy słupku bramki zaskoczonego, tak jak jego koledzy, tak szybkim rzutem Alilovicia. Pozostałe do końca 5 sekund gry nie wystarczyło na wyrównanie stanu meczu. Kiel – Veszprem 31:30.

Dla gospodarzy 8 goli zdobył Marko Vujin, dla gości aż 11 razy trafiał Laszlo Nagy. Podobnie jak w przypadku meczu Metalurga z Kielcami, warta odnotowania jest dysproporcja w karach. Gospodarze zanotowali tylko jedno wykluczenie, zaś goście byli karani aż 7 razy.

Rewanż w Veszprem w sobotę o 16:00. Ta rywalizacja zapowiada się chyba najciekawiej spośród wszystkich rewanżów w tej fazie. Faworyta wskazać po prostu się nie da. Emocje do ostatnich sekund wydają się być gwarantowane.

SG Flensburg-Handewitt – HSV Hamburg

Derby Niemiec zapowiadały się wspaniale. Oba tegoroczne spotkania tych drużyn w Bundeslidze zakończyły się remisem, co wieszczyło ogromne emocje. Pierwsze minuty należały do gospodarzy, którzy szybko odskoczyli na 8:4. Przez pewien czas przewaga utrzymywała się na tym poziomie, lecz końcówka pierwszej połowy należała do hamburczyków, którzy tuż przed syreną wyszli na prowadzenie i zakończyli pierwszą część gry wynikiem 15:14. Początek drugiej części gry to znowu lepsza gra gospodarzy (21:18 w 43. minucie), ale goście ponownie przejęli inicjatywę i nie mieli litości dla flensburżan. W 51. minucie, dzięki wysokiej skuteczności rzutowej, żelaznej defensywie i dobrym interwencjom Johannes Bittera, prowadzili już 27:22. Końcowy rezultat: 32:26.

6 trafień dla gospodarzy zaliczył Petar Đorđić, który od przyszłego sezonu będzie reprezentował barwy HSV. Wśród jego przyszłych kolegów najskuteczniejsi byli Domagoj Duvnjak, Pascal Hens oraz Blazenko Lacković – także 6 goli. 3 razy bramkarza rywali pokonał Marcin Lijewski.

Rewanż w niedzielę o 18:30. Flensburg jest drużyną nieprzewidywalną, jednak odrobienie 6-bramkowej straty w hali w Hamburgu będzie niesamowicie trudnym zadaniem.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk
Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl. Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.
http://pawelkazimierczyk.natemat.pl