Podsumowanie rewanżów 1/8 finału EHF LM

Piłka ręczna

Z szesnastu drużyn zostało osiem. A wśród nich Mistrz Polski – Vive Targi Kielce pokonały węgierski Pick Szeged 32:27 i osiągnęły najlepszy rezultat w historii swoich startów w Lidze Mistrzów. Pierwszy awans do tej fazy zdobyli także zawodnicy Metalurga Skopje. Zupełnie inaczej prezentuje się w tym towarzystwie Barcelona, która po raz trzynasty w 20-letniej historii Ligi Mistrzów znalazła się w najlepszej ósemce. Nie ma to jednak większego znaczenia – przed kolejną fazą wszystkie drużyny mają takie same szanse na końcowe zwycięstwo.

HSV Hamburg – Celje Pivovarna Lasko

Emocje meczów rewanżowych 1/8 finału zaczęły w czwartek w Hamburgu. HSV wygrało wygrało pierwszy mecz dziewięcioma bramkami, w związku z czym mogło czuć się dość pewnie przed tym spotkaniem. A także w jego trakcie. Jednak o ile awans był niezagrożony, to do dobrego stylu trochę zabrakło. Hamburczycy chcieli chyba tylko dograć 1/8 finału. Podobnie myśleli kibice, którzy zapełnili tylko nieco ponad połowę miejsc w hali. Słoweńcy zaś postanowili walczyć. Przez nieco ponad 40 minut wynik był na styku, zaś końcówka należała do Słoweńców, którzy jednak nie zbliżyli się do przewagi pozwalającej myśleć o awansie. Celje wygrało 30:27. 7 bramek dla gospodarzy zdobył Domagoj Duvnjak, wśród gości najskuteczniejszy był Borut Mackovsek – także 7 oczek. Marcin Lijewski zdobył jedną bramkę, raz został ukarany wykluczeniem.

Wynik dwumeczu: HSV Hamburg 66:60 Celje Pivovarna Lasko

MKB Veszprem – Reale Ademar Leon

W pierwszej połowie zawodnicy na boisku zafundowali kibicom w Veszprem i przed telewizorami niezły zawrót głowy. Gospodarze prowadzili 8:3, by zaraz dopuścić do stanu 8:6. Po ponownym zbudowaniu przewagi do 15:10 goście z Leon zdobyli cztery bramki z rzędu zamykając pierwszą połowę rezultatem 15:14. Ciągle prowadzili jednak Węgrzy, którzy z Hiszpanii wywieźli trzy bramki przewagi i wciąż mieli pewien margines błędu. Błędów jednak już nie było. W 43 minucie Veszprem prowadził 25:19, zaś trener gości miał już wykorzystane wszystkie przerwy na żądanie. Cały mecz zakończył się rezultatem 33:25. 7 bramek (w 7 rzutach!) dla Mistrzów Węgier zdobył Cristian Ugalde. Aż 8 razy dla Ademaru punktował Carlos Ruesga, aczkolwiek tylko dwa z tych trafień miały miejsce po przerwie.

Wynik dwumeczu: MKB Veszprem 56:45 Reale Ademar Leon

SG Flensburg-Handewitt – Gornje Velenje

Przez większość pierwszej połowy minimalnie prowadzili goście z Velenje. Minimalnie, bo świetnie w bramce Flensburga spisywał się Mathias Anderson odbijając ponad 40% celnych rzutów gości w pierwszej części gry. Receptę na niego znalazł tylko Klemen Cehte, który 5-krotnie znajdował drogę do bramki gospodarzy. Koledzy z pola nie potrafili jednak wykorzystać świetnej dyspozycji Szweda i powiększyć trzybramkowej przewagi zdobytej na gorącym słoweńskim terenie. Ale nie pozwalali także na zniwelowanie jej przez gości. 30 sekund przed końcem pierwszej połowy na tablicy widniał remis po 12 i o czas poprosił trener gości. Marzył on pewnie o zdobyciu prowadzenia. To się dokonało, ale Flensburg natychmiast odpowiedział. Równie trzeźwo zachowali się goście, którzy mając kilka sekund w zapasie także zdobyli błyskawiczną bramkę i wyszli na prowadzenie 14:13. Po kilku minutach drugiej części gry Flensburg wyszedł na prowadzenie 17:16, ale potem stracił trzy bramki z rzędu i przez długie minuty wynik majaczył się w granicach remisu i dwubramkowej przewagi Velenje. Słabiej spisywał się Andersson, ale za to w charakterystycznym sobie stylu bombardować bramkę rywali zaczął Holger Glandorf. W odpowiedzi przebudził się Cehte, ale w 50. minucie wyleciał z boiska za uderzenie rywala, który faulował go chwilę wcześniej. Rolę strzelca przejął jednak Jure Dolenec i Velenje wciąż się liczyło, choć ani razu nie osiągnęło trzybramkowej różnicy. 3 minuty przed końcem prowadzenie odzyskali za to flensburżanie i sytuacja się wyjaśniła. Goście nie mieli już siły, i chyba także motywacji, żeby walczyć. Flensburg wygrał 27:25. Najskuteczniejszymi zawodnikami byli Glandorf (9 goli) po stronie gospodarzy i Cehte(8) po stronie gości.

Wynik dwumeczu: SG Flensburg-Handewitt 55:50 Gorenje Velenje

Metalurg Skopje – Dynamo Mińsk

Mińszczan czekało bardzo trudne zadanie. Hala w Skopje i trzy bramki do odrobienia, to jest duże wyzwania dla prawie każdego, a może i dosłownie każdego zespołu w Europie. Mistrzowie Białorusi potrafili jednak odnaleźć się w piekiełku macedońskiej publiczności i grać jak równy z równym, a nawet, w końcówce pierwszej połowy, uciec na dwie bramki. Ostatnie słowo przed przerwą należało jednak do gospodarzy i przegrywali oni po 30 minutach tylko 11:12. W drugiej połowie Metalurg przejął inicjatywę. Podopieczni słynnego chorwackiego szkoleniowca Lino Cervara w pięć minut doprowadzili do stanu 16:14, a następnie pielęgnowali przewagę nad gośćmi, których trzymał przy życiu rosyjski rozgrywający Pavel Atman. W 49 minucie gospodarze prowadzili już 22:18 i sprawa dwumeczu była praktycznie rozstrzygnięta. Wiedzieli to już kibice – chwilę później na trybunach pojawiła szeroka na całą długość trybun wzdłuż linii bocznej flaga Macedonii. Mińszczanie zawalczyli jeszcze o honor, ale dojście gospodarzy na  jedną bramkę (22:23) było szczytem ich możliwości. Skopianie wygrali 24:22 i zapewnili sobie pierwszy w historii awans do najlepszej ósemki drużyn klubowych Starego Kontynentu. Po 7 bramek dla swoich zespołów zdobyli Renato Vugrinec i Atman, który po raz ostatni wystąpił w Lidze Mistrzów w barwach Dynama – w przyszłym sezonie zobaczymy go w fioletowej koszulce Czechowskich Niedźwiedzi.

Wynik dwumeczu: Metalurg Skopje 5o:45 Dynamo Mińsk

Vive Targi Kielce – Pick Szeged

Pierwsze minuty mogły niepokoić kibiców Mistrzów Polski. Ponownie na dzień dobry kilka piłek fenomenalnie odbił Roland Mikler. Ponadto przytrafiło się kilka błędów, które goście zamienili na skuteczne kontrataki. Przez większość pierwszej połowy wynik był na styku, mimo że Pick, prócz parad Miklera, nie pokazywał nic ciekawego. Dopiero w końcówce pierwszej części gry udało się odskoczyć uzyskując prowadzenie 14:11. Ogromna w tym zasługa Mateusza Jachlewskiego, który świetnie spisywał się w roli wysuniętego obrońcy, a także świetnie rozgrywał kontrataki. Jedynym mankamentem była jego skuteczność. Szkoda, że swoimi ostatnimi występami nie znalazł on uznania w oczach Michaela Bieglera. Jego forma z pewnością jest co najmniej nie gorsza, aniżeli innych powołanych lewoskrzydłowych. Dobrze w obronie spisywał się też Krzysztof Lijewski, który dwukrotnie wybijał Węgrom piłkę z kozła. Druga połowa to pielęgnacja przewagi. Wzrosła ona do sześciu oczek, po czym nie spadła w ryzykowne rejony. Świetnie spisywał się Thorir Olafsson – król bezpańskich piłek w okolicach pola bramkowego rywali. Z ważnych wydarzeń trzeba wspomnieć o powrocie do gry Manuela Strleka. Chorwat zastąpił na ostatnie kilkanaście minut zmęczonego Jachlewskiego, ale jego występ zakończył się jednym nieudanym rzutem z gry i jedną niewykorzystaną siódemką. Końcowy wynik: 32:27. 8 bramek zdobył Olafsson, 6 Michał Jurecki, po 4 Krzysztof Lijewski i Rastko Stojković. Wśród rywali najskuteczniejsi byli Jonas Larholm (8 trafień) i serbski król kontrataków Rajko Prodanović (7).

Wynik dwumeczu: Vive Targi Kielce 57:53 Pick Szeged

FC Barcelona – Bjerringbro Silkeborg

6 bramek straty i rewanż w Barcelonie to dużo. Duńczycy nie wyglądali jednak na stłamszonych tą sytuacją. Wprawdzie w ósmej minucie remisowali z Siarhiejem Rutenką 4:4, a za prawą bramki jednego z kolegów Białorusina przegrywali 4:5, ale potem zdobyli 4 bramki z rzędu wprawiając w osłupienie katalońską publiczność. Zawodnicy na szczęście nie osłupieli, tylko postawili bardzo trudne warunki w obronie, dzięki czemu po 2o minutach było już 9:9. Na wypracowanie sobie przewagi sił jednak nie starczyło, co zaowocowało przegraną pierwszej połowy 12:13. Pierwsze 12 minut drugiej połowy zakończyło się wynikiem 7:2 dla Barcy i przez resztę gry goście tylko próbowali dogonić gospodarzy. Mistrzowie Hiszpanii wygrali cały mecz 26:24. 9 bramek zdobył Siarhei Rutenka, 8 trafień zaliczył Casper Mortensen.

Wynik dwumeczu: FC Barcelona 58:50 Bjerringbro Silkeborg

Fuchse Berlin – Atletico Madryt

W pierwszym meczu najbardziej elektryzującej pary 1/8 finału padł remis. Wówczas na boisku nie pojawił się Bartłomiej Jaszka. Teraz także miał nie zagrać, ale został postawiony na nogi. I od razu został rzucony na głęboką wodę – wszedł na plac gry po 10 minutach gry, które goście z Hiszpanii wygrali 6:2. Polski rozgrywający szybko dał się zauważyć zdobywając fenomenalną bramkę rzutem z podłoża. Kolejne dwie bramki zdobyli goście, ale z czasem wynik wracał do równowagi. W sporej mierze dzięki świetnej skuteczności Konstantina Igropulo, który w pierwszej połowie zdobył 5 bramek. Do przerwy 14:13 prowadzili wciąż goście, lecz zaraz po wznowieniu gry gola na remis zdobył Evgeni Pevnov, zaś chwilę później po niesamowitym podaniu ze skrzydła na skrzydło i efektownej przerzutce Ivana Nincevicia pierwszy raz w tym meczu gospodarze wyszli na prowadzenie. Szybko urosło ono do trzybramkowego, jednak równie szybko odpowiedzieli madrytczycy zdobywając 5 bramek z rzędu i osiągając w 44. minucie prowadzenie 21:19. Serię gości przerwał Jaszka zdobywając bramkę w dobrze znanej polskim kibicom akcji z wejściem zwodem na szósty metr. Bohaterem następnych akcji była natomiast Petr Stochl, który w drugiej połowie pojawił się w bramce Fuchse i popisał się kilkoma świetnymi interwencjami. Szczególną uwagę zwracają rzuty karne – wpierw sprowokował Kiryla Lazarova do przekroczenia linii siódmego metra podczas rzutu. Kilka minut później obronił rzut Macedończyka w sposób klasyczny, jednak jeden z kolegów Stochla zbyt wcześnie przekroczył linię przerywaną i karny był powtórzony. Na siódemce stanął Canellas, ale i on nie znalazł recepty na fenomenalnego Czecha. Jego kolegom zabrakło jednak skuteczności, przez co wynik cały czas skakał z korzystnego dla gospodarzy remisu do promującego gości jednobramkowego zwycięstwa tychże. Pół minuty przed końcem, Kyril Lazarov wyprowadził Ateltico na prowadzenie 27:26. Berlińskim Lisom nie udało się wykorzystać tego, że rywale grali w siedmiu w polu i wobec sprawnego powrotu Hombradosa do bramki Hiszpanów trener gospodarzy poprosił o przerwę, po której na boisku w znaczniku bramkarskim pojawił się Bartłomiej Jaszka. Polak był także osobę w której rękach znalazły się losy meczu – po jego rzucie piłka trafiła jednak w słupek, co oznaczało koniec przygody Fuchse z tegoroczną Ligą Mistrzów. Najlepszym strzelcem gospodarzy był Igropoulo (8 goli), wśród gości brylował Lazarov – 6 trafień. Jaszka zdobył 3 gole, zaś w całej tegorocznej LM rzucił 40 bramek grając w jedenastu spotkaniach. Mariusz Jurkiewicz zdobył dla Atletico trzy bramki.

Wynik dwumeczu: Fuchse Berlin 55:56 Ateltico Madryt

THW Kiel – Czechowskie Niedźwiedzie

Gospodarze mieli za zadanie odrobić dwubramkową stratę wywiezioną z Rosji. I nie zamierzali odwlekać tej sprawy. Od pierwszych minut, w sporej mierze dzięki świetnym interwencjom Thierry’ego Omeyera, odskoczyli od Niedźwiedzi i wyszli na prowadzenie 9:5. Wówczas trafił się przestój i trzy bramki z rzędu zdobyli Mistrzowie Rosji, ale Kiel szybko odwdzięczyło się tym samym i kontynuowało rozbijanie przyjezdnych. Do przerwy 17:10, a chwilę po niej 23:13. Bardzo duża przewaga trochę uśpiła gospodarzy, dzięki czemu przebudzić się musieli fani. Niedźwiedzie doprowadziły do wyniku 28:24, ale na tym skończyło się odrabianie strat. THW dociągnęło czterobramkową przewagę do końcowej syreny i rezultatem 30:26 zapewniło sobie miejsce w najlepszej ósemce Velux EHF Ligi Mistrzów. 6 bramek dla gospodarzy zdobył Christian Springer, tyle samo trafień dla gości zaliczył Sergiej Szelmenko.

Wynik dwumeczu: THW Kiel 65:63 Czechowskie Niedźwiedzie

Tylko jednej z niżej rozstawionych drużyn, madryckiemu Atletico, udało się przebrnąć przez 1/8 finału. Miejmy nadzieję, że tak mały odsiew nie nasunie nawet na myśl włodarzom europejskiego szczypiorniaka rezygnację z tej fazy rozgrywek. Z resztą fakt, iż wszystkie dwumecze rozstrzygnęły się jednocyfrową różnicą pokazuje, że w każdej parze było choć trochę emocji. Dzięki sukcesowi ekipy Jurkiewicza „zaledwie” trzech przedstawicieli w ćwierćfinałach ma niemiecka Bundesliga. Dwie ekipy reprezentują hiszpańską Asobal, po jednej drużynie mają ligi z Polski, Węgier oraz Macedonii. Losowanie ćwierćfinałów już we wtorek. Rozstawione będą zespoły HSV, Veszprem, Vive oraz Barcelony. Potencjalnymi rywalami Mistrzów Polski są więc Atletico, Metalurg, Kiel oraz Flensburg. Ta wyliczanka jasno pokazuje, że nie ma już słabych drużyn. Pierwsze mecze ćwierćfinałowe odbędą się w dniach 17-21 kwietnia, rewanże 24-28 kwietnia.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk
Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl. Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.
http://pawelkazimierczyk.natemat.pl