Podsumowanie sezonu BPL: Aston Villa

To nie był dobry rok na Villa Park. Ale taki być nie mógł. Trudno przecież odnieść jakikolwiek sukces, gdy podczas dziesięciu miesięcy aż cztery różne osoby zasiadały na ławce rezerwowych jako trener. Przez to właśnie The Villans, zamiast walczyć o przepustkę na europejskie salony stali się ligowym średniakiem.

Do kampanii 2010/2011 drużynę przygotowywał Martin O?Neill. Irlandczyk w końcu nie wytrzymał, powtarzającej się przez lata sytuacji, iż w każde wakacje właściciele sprzedają któregoś z kluczowych dla trenera graczy, skąpiąc przy tym funta na załatanie po nich dziur.

O?Neill pożegnał się z Villą na kilka dni przed startem rozgrywek, a kilkanaście dni później tradycji stało się zadość i szefostwo AV sprzedało za grubą gotówkę najlepszego piłkarza klubu ? Jamesa Milnera.

Rozbitą drużynę awaryjnie przejął Kevin MacDonald, a po kilku tygodniach z kolei Randy Lerner postawił na Gerarda Houlliera jako pełnoprawnego opiekuna zespołu. Tym samym Francuz po kilku latach pracy w swojej ojczyźnie wrócił na Wyspy, na których odnosił przecież największe swoje trenerskie sukcesy.

Houllier nie poradził sobie jednak ze skierowaniem drużyny na właściwe tory. Na koniec 2010 roku The Villans zajmowali ledwie piętnaste miejsce. Drużyna grała nierówno i chimerycznie. Stąd też przez znaczną większość sezonu pałętała się między dziesiątym miejscem, a ?granicą przyzwoitości? jaką dla AV było ?bezpieczne? miejsce.

Dopiero ?rzutem na taśmę? klub z Birmingham wdarł się do pierwszej dziesiątki, nie przegrywając siedmiu ostatnich spotkań. A w pięciu z nich trenerem drużyny był asystent Houlliera ? Gary McAllister ? gdyż Francuza dopadły problemy zdrowotne i musiał trochę czasu spędzić w szpitalu.

Koniec końców przygoda Houlliera w Birmingham nie trwała długo ? kilka dni temu ogłoszono rozstanie z doświadczonym managerem. Jego następcy jeszcze poznać nie zdążyliśmy.

W zimie, za grube miliony (!), sprowadzono na Villa Park Darrena Benta, który miał być rozwiązaniem największej tegorocznej bolączki drużyny ? nieskuteczności napastników. Gabby Agbonlahor, Emilie Heskey i Nathan Delfouneso przez cały sezon zdobyli ledwie sześć bramek. Bent potrzebował jedynie szesnastu wiosennych spotkań, aby dziewięciokrotnie wpisać się na listę strzelców. Pytanie tylko, czy za kwotę jaką wydano na Anglika (18-24?), widząc problemy w zespole, nie można było kupić 2-3 niekoniecznie gorszych, lecz tańszych zawodników.

Drużynę przez cały sezon ciągnęła dwójka skrzydłowych: Ashley Young i Stewart Downing. Ten drugi, po paśmie kontuzji, wrócił na właściwy poziom, co zaowocowało siedmioma ligowymi bramkami oraz ? udanym ? powrotem do angielskiej reprezentacji. Young z kolei już na dobre wskoczył ? używając nomenklatury ?naszego? Don Leo ? na ?international level?.

Obu jednak już niedługo może w zdobywcy Pucharu Europy z 1982 roku nie być. Young jedną nową jest już gdzie indziej, a o zainteresowaniu Downingiem przez możniejszych także spekuluje się już od kilku tygodni.

Odkryciem sezonu w The Villans można śmiało nazwać Marca Albrightona. Prawoskrzydłowy co prawda zaliczył słabszą wiosnę, ale jesień za to miał nader obiecującą. Ogólnie rzecz biorąc, przy indolencji i kontuzjach doświadczonych zawodników, w kilku przypadkach, młodzież z Villa Park zaprezentowała się nienajgorzej. Co prawda wspomniany Delfouneso, czy Eric Lichaj raczej niczym nie zaimponowali, ale Ciaran Clark czy Barry Bannan mogli się podobać.

W ekipie Lwów z Birmingham nastały ciężkie czasy. Znowu będzie nowy trener, znowu odejdzie gwiazda, kolejny sezon znowu będzie wielką niewiadomą. A na domiar złego już z Villa Park zdążył uciec jeden z pewniejszych punktów drużyny minionego sezonu Brad Friedel.


pubsport.pl
Adrian Adamus

tu piszę:
http://www.angielskapilka.com/
http://futbolnanie.blox.pl/html

http://www.myspace.com/adek666a