Podsumowanie sezonu BPL: Everton

Tradycji stało się zadość. Everton Spo raz kolejny zajął miejsce tuż poza strefą pucharową. I ponownie z podobnych względów. Piłkarze Davida Moyesa wszystko zaprzepaścili w pierwszej części sezonu, zaliczając wyraźny falstart.

Na Goodison Park ten problem jest powtarzalny od kilku już sezonów. The Toffees pierwszy komplet punktów zdobyli dopiero w siódmym meczu, później notując kolejną niechlubną serię siedmiu spotkań bez zwycięstwa.

Dobra wiosna i końcówka sezonu pozwoliła jednak piłkarzom z Liverpoolu zająć siódme miejsce na koniec rozgrywek, co na pewno wstydem nie jest. I jest to chyba wynik, który jest maksimum możliwości obecnego Evertonu. David Moyes co roku dysponuje symbolicznym budżetem transferowym, co roku odchodzą mu kluczowi piłkarze, a jednak od kilku już lat Everton cały czas trzyma się blisko miejsc premiujących grą w europejskich pucharach. Szkot po prostu potrafi wydobyć z graczy maksimum ich możliwości. Gdyby tylko miał większe możliwości budżetowe i jego piłkarze lepiej wchodzili w sezon?

Fantastyczny sezon ma za sobą Leighton Baines. Lewy obrońca był zdecydowanie najlepszym zawodnikiem kampanii na swojej pozycji, choć do jedenastki sezonu nominowano Ashleya Cole?a, choć chyba tylko ?z zasady?. Sezon życia rozegrał także Sylvian Distin, który świetnie rozumiał się z Philem Jagielką na środku defensywy.

Mały problem był trochę w drugiej linii. Steven Pienaar w zimie zamienił niebieską koszulkę Evertonu na białą Tottenhamu. Często pauzował z powodu kolejnych kontuzji Jack Rodwell. Podobnie było z Mikelem Artetą. Marouane Fellaini za to na początku roku wyleciał do końca sezon. Zawiódł za to Dinijar Bilaletdinow, który wydawało się, że po odejściu Pienaara zajmie jego miejsce.

Największym plusem wśród pomocników za to dyspozycja Leona Osmana oraz Seamusa Colemana. Jeśli chodzi o tego pierwszego, to gdyby doświadczony Anglik miał kilka lat mniej, to z pewnością Fabio Capello miałby o czym myśleć. Z kolei Colemana Moyes przekwalifikował z bocznego obrońcy na skrzydłowego i był to strzał w dziesiątkę. Młody Irlandczyk, szczególnie na jesień, był jednym z najlepszych piłkarze zespołu.

Najgorzej za to było na Goodison z napastnikami. Louis Saha (7 goli) opuścił przynajmniej jedną trzecią spotkań z powodu kontuzji. Jeramine Beckford co prawda zdobył osiem bramek, jednak powinien ich mieć w dorobku przynajmniej drugie tyle. Widać, że przeskok o dwie klasy rozgrywkowe to jednak dużo. Najlepszym strzelcem The Toffees był Tim Cahill (9 goli), który w obliczu indolencji strzeleckiej nominalnych atakujących został przesunięty do napadu z drugiej linii. Cahill jednak, na styczniowym Pucharze Azji, swą skuteczność zatracił i praktycznie cały ciężar zdobywania bramek oparł się o wspomnianego Beckforda. Bo dorobek Victora Anichebe czy Magaye Gueye lepiej przemilczeć.

Co czeka Everton w kolejnym sezonie? Na wielkie zmiany odnośnie sytuacji finansowo-transferowej raczej się nie zanosi, znane nazwiska będą raczej odchodzić z Goodison, niż nań przychodzić. A w tej sytuacji, David Moyes ponownie będzie musiał wykrzesać ze swoich podopiecznych maksimum, aby przynajmniej powalczyć o puchary. Tylko pytanie, ile jeszcze Moyes będzie akceptował taką sytuację, ten jakże utalentowany szkoleniowiec ambicje ma z pewnością większe niż miejsca w drugiej połowie pierwszej dziesiątki stawki.


pubsport.pl
Adrian Adamus
tu piszę: http://www.angielskapilka.com/ http://futbolnanie.blox.pl/html
http://www.myspace.com/adek666a