Podsumowanie sezonu BPL: Manchester City

Jeszcze w połowie kwietnia wydawało się, że ten sezon będzie dla Manchesteru City stracony. Obywatele byli świeżo po laniu na Anfield i ciągle nie byli pewni czwartego miejsca gwarantującego start w Lidze Mistrzów, co było celem przecież nadrzędnym. Do tego odpadli już w 1/8 Ligi Europy z kijowskim Dynamem, a za kilka dni czekał ich półfinał Pucharu Anglii ze znienawidzonym United, gdzie wcale nie byli faworytem.

Jednak to właśnie derbowy mecz w krajowym pucharze okazał się przełomowy dla The Citizens. Wygrali oni 1-0 i awansowali do finału, gdzie rozprawili się ze Stoke, zdobywając pierwsze trofeum od dziesiątków lat. Do tego, od połowy kwietnia pięć zwycięstw w sześciu meczach i nie dość, że na kilka kolejek przed końcem udało się wypełnić przedsezonowy plan, czyli zajęć miejsce premiowane promocją do Champions League, to w przedostatniej serii spotkań udało się wskoczyć na pudło,

I tak jak na City of Manchester Stadium jeszcze kilka tygodni temu coraz głośniej mówiło się o pożegnaniu Manciniego, to tak teraz w temacie tym raczej słychać niewiele. Lecz trzeba uczciwie przyznać, że końcowy sukces w tym sezonie City w dużej mierze zawdzięczają swoim rywalom, bo tak jak od połowy kwietnia Manchester zdobył w lidze 15 na 18 możliwych punktów, to Liverpool 10/18, Tottenham 9/21, a Arsenal (!) 6/21.

Prawdziwego mężczyznę poznaje się jednak po tym jak kończy, więc Liga Mistrzów w nowym sezonie jak najbardziej zasłużenie po raz pierwszy zawita na City of Manchester Stadium.

Jest wynik, więc cała reszta schodzi na drugi plan. A jednak mimo pudła i pucharu w City mają o czym myśleć, gdyż podopieczni Manciniego wcale nie prezentują futbolu z najwyższej półki. Owszem, Manchester potrafi zagrać mądrze, ładnie czy niekonwencjonalnie, jednak cały czas ma duże problemy z zagraniem 2-3 dobrych spotkań z rzędu. Mancini musi znaleźć na to jakiś sposób i wydaje się, a takowym na pewno nie będą kolejne wielomilionowe transfery, tylko zgranie tych zawodników, których włoski manager posiada. Bo w Manchesterze nie brakuje umiejętności. Czasem brakuje drużyny.

Kolejny świetny sezon ma za sobą Joe Hart. Czy jest on już najlepszym bramkarzem Premier League? Osobiście myślę, że tak. Fenomenalny rok ma za sobą także Vincent Kompany, który w tym sezonie wyrósł na jednego z najlepszych fachowców na pozycji stopera na świecie. Lekko odżyli Micah Richards i Pablo Zabaleta. Prawdziwym liderem zespołu był Yaya Toure, który był ojcem sukcesu w FA Cup. Jeden z najlepszych sezonów w karierze rozegrał także Nigel De Jong, który za plecami Toure wykonywał świetną pracę. Z kolei korona króla strzelców dla Carlosa Teveza mówi sama za siebie. To głównie dzięki tym zawodnikom MC osiągnął w tym sezonie sukcesy.

Na przeciwnym biegunie jest z kolei kilku innych zawodników. Dla Joleona Lescotta, Haretha Barry?ego, Jamesa Milnera, Mario Balotellego i Edina Dżeko przyszły sezon będzie kluczowym na CoMS. Z kolei Kolo Toure, Derek Boateng, Shaun Wright-Phillips, Patrick Vieira czy Jo powinni się liczyć ze zmianą pracodawcy w nadchodzące wakacje.

Tematem numer jeden w niebieskiej części Manchesteru jest w tej chwili przyszłość Carlosa Teveza. Najlepszy napastnik i kapitan Obywateli, od długich już miesięcy wspomina o chęci opuszczenia Wysp. Teraz, gdy kampania dobiegła końca, Apacz kolejny raz mówi o przeprowadzce. Z jednej strony strata Teveza wydawać się może ogromnym osłabieniem, gdyż przecież snajper to wyborowy. Do tego (na wyrost) kapitan zespołu. Z drugiej strony jednak, atmosfera wokół osoby Argentyńczyka poprzez temat rzekomego odejścia na pewno coraz bardziej frustruje wszystkich w klubie. A może, po odejściu Teveza odblokowałby się Dżeko, a Balotelli by okrzepł? Choć jest bardziej niż pewne, że gdy Tevez jednak opuści Manchester, to na jego miejsce zostanie sprowadzony ktoś za jakieś 30 milionów funtów? I to jest właśnie problem tego klubu.


pubsport.pl
Adrian Adamus
tu piszę: http://www.angielskapilka.com/ http://futbolnanie.blox.pl/html
http://www.myspace.com/adek666a