Podsumowanie sezonu zasadniczego NBA

Playoffy za pasem. Sezon zasadniczy to już historia. Mistrzowie z Dallas swoje starania o obronę tytułu zakończą najprawdopodobniej już w pierwszej rundzie rozgrywek posezonowych. Jaki był ten sezon i co jeszcze przyniesie? Niemal dwa tygodnie temu zakończyła się faza zasadnicza kolejnego sezonu najlepszej koszykarskiej ligi świata. Dziś wiele ekip jest już jedną nogą w drugiej rundzie Playoffów. Maverics nie sięgną drugi raz z rzędu po mistrzowskie pierścienie. Ponownie nie zobaczymy Polaka w PO. Zacznijmy jednak od początku, zobaczmy co ciekawego działo się na parkietach NBA w ciągu ostatnich 4-5 miesięcy. Wiele istotnych wydarzeń zostanie w tym podsumowaniu pominiętych, bo przecież każdy sezon, zwłaszcza tak intensywny, niesie ze sobą treści mogące zająć całe dziesiątki stron. Postaram się jednak zawrzeć wszystko to co najważniejsze.

Jak pewnie wszystkim wiadomo, sezon został skrócony o 26 spotkań, ze względu na przedłużający się  jesienny lockout. Rozgrywki rozpoczęły się dopiero w Boże Narodzenie, a nie jak zwykle ma to miejsce, pod koniec października. Niezwykle napięty terminarz niekorzystnie wpłynął na zdrowie wielu zawodników. Wiele ekip cierpiało bez swoich liderów. Intensywność rozgrywek nie spowodowała jednak jakichś specjalnych niespodzianek. Charlotte Bobcats zanotowali najgorszy bilans w historii ligi – zaledwie 7 zwycięstw. Na finiszu rozgrywek ekipą z najlepszym bilansem okazały się być ponownie Chicago Bulls, tym razem wspólnie z San Antonio Spurs (oba zespoły zanotowały bilans 50-16), a królem strzelców został Kevin Durant. Wszystko w normie, można rzec.

Tym razem Byki z Wietrznego Miasta w aż 27 spotkaniach musiały radzić sobie bez swojej największej gwiazdy – Derricka Rose’a. Problemy z kostką, kolanem i plecami co i rusz nękały MVP poprzedniego sezonu. Zły los nie zamierzał jednak odpuścić młodemu Amerykaninowi – w pierwszym meczu PO Rose zerwał więzadło krzyżowe w kolanie. Nie zobaczymy go już na parkiecie w tym sezonie, opuści także Igrzyska Olimpijskie.

Długo byliśmy świadkami transferowej telenoweli z Dwightem Howardem w roli głównej. Ostatecznie postanowił on pozostać w Orlando i nadal reprezentować Magic. Przyplątała mu się jednak kontuzja pleców w wyniku której będzie musiał poddać się operacji i czeka go przerwa w grze podobna do tej wspomnianego wyżej Rose’a.

Na wschodzie tabela za plecami Bulls uplasowały się zespoły Miami, Indiany oraz Bostonu. Heat wreszcie znaleźli odpowiedni rytm gry. Lebron James rozegrał najlepszy sezon w karierze i najprawdopodobniej sięgnie po nagrodę MVP. Notował bowiem w tym sezonie niesamowite statystyki – 27,1 punktów, 7,9 zbiórki oraz 6,2 asysty na mecz. Ponadto był jednym z najskuteczniejszych graczy w całej lidze trafiając ponad 53% swoich rzutów z gry. W walce o jak najwyższą pozycję Miami przed Playoffami wspierał go dzielnie Dwayne Wade, który także opuścił niemało spotkań z powodu urazów. Wielką Trójką uzupełnia Chris Bosh, który ponownie we florydzkim gwiazdozbiorze okazał się najsłabszym ogniwem, chociaż przebłyski geniuszu zdarzyły mu się nieraz. Świetnymi ruchami menadżera Heat okazało się ściągnięcie z Memphis Shane’a Battiera oraz wybór w drafcie Norrisa Cole’a. Obaj świetnie wpasowali się w układankę Erika Spoelstry.

Indiana i Celtics to ekipy oparte przede wszystkim na grze zespołowej. W wielu spotkaniach obu ekip aż czterech lub więcej graczy zdobywało podwójne zdobycze punktowe. Dla Celtów to ostatnia szansa na osiągnięcie jakiegoś sukcesu w tym składzie. Kevin Garnett, Ray Allen i Paul Pierce to zawodnicy mocno wiekowi i ich czas powoli dobiega końca, choć w obecnym sezonie nadal udowadniają, że wciąż wiedzą jak grać na najwyższym poziomie. Doskonale ich poczynaniami kieruje Rajon Rondo, król asyst właśnie zakończonych rozgrywek. Z kolejnych miejsc na Wschodzie do fazy PO zakwalifikowały się drużyny: Atlanta Hawks, Orlando Magic, New York Knicks oraz Philadelphia 76ers.

Na Zachodzie walka o najwyższe pozycje była równie zacięta. Tym razem starość i doświadczenie zdominowały młodość i energię. San Antonio Spurs pod wodzą Grega Popovicha, trenera roku, wyprzedzili na finiszu rozgrywek faworyzowanych graczy Oklohamy City Thunder, którym liderował król strzelców – Kevin Durant. Mówiąc o Grzmotach nie można jednak pominąć ogromnego udziału Russella Westbrooka, Jamesa Hardena oraz Serge’a Ibaki w sukcesie ich drużyny. Walka o trzecią pozycję konferencji zachodniej toczyła się do ostatniej kolejki. Zwycięsko wyszli z niej koszykarze LA Lakers, pozycję za ich plecami zajął zespół Memphis Grizzlies, a dopiero piątym miejscem musieli się zadowolić rywale zza miedzy Bryanta i spółki – LA Clippers. Oprócz nich do Playoffów awansowały także drużyny z  Denver, Dallas oraz Utah, którzy serią pięciu zwycięstw na zakończenie sezonu wyrwali miejsce w PO Phoenix Suns Marcina Gortata.

Czyj to był sezon? Odpowiedź podam w mocno skróconej formie – cztery piątki najlepszych „ogólnie” zawodników, dwie najlepszych defensorów, dwie debiutantów, jedną graczy spoza USA i jedną zawodników, którzy w tym sezonie najbardziej mnie urzekli. Komentarz do tych zestawień zająłby wiele linijek do przeczytania, a przy takiej pogodzie szkoda siedzieć przez komputerem. Kto śledził właśnie zakończony sezon będzie wiedział za co te wyróżnienia. Dla mających wątpliwości, służę dopowiedzeniami w komentarzach.

1. najlepsza piątka – Tony Parker, Kobe Bryant, Lebron James, Kevin Love, Andrew Bynum

2. najlepsza piątka – Chris Paul, Dwayne Wade, Kevin Durant, Blake Griffin, Dwight Howard

3. najlepsza piątka – Rajon Rondo, Monta Ellis, Carmelo Anthony, Josh Smith, Al Jefferson

4. najlepsza piątka – Russell Westbrook, Joe Johnson, Paul Pierce, David Lee, Marc Gasol

1. defensywna piątka – Mike Conley, Dwayne Wade, Josh Smith, Serge Ibaka, Tyson Chandler

2. defensywna piątka – Chris Paul, Tony Allen, Andre Iguodala, Lebron James, Dwight Howard

1. piątka debiutantów – Kyrie Irving, MarShon Brooks, Kawhi Leonard, Kenneth Faried, Tristian Thompson

2. piątka debiutantów – Ricky Rubio, Klay Thompson, Chandler Parsons, Markieff Morris, Bismack Biyombo

1. piątka international – Tony Parker, Luol Deng, Danilo Gallinari, Serge Ibaka, Pau Gasol

Moja „osobista” piątka – Rajon Rondo, Kobe Bryant, Josh Smith, Serge Ibaka, Andrew Bynum

Od dobrych paru dni kibiców rozgrzewa rywalizacja w Playoffach.

Sytuacja w nich kształtuje się następująco:

Wschód

Chicago Bulls – Philadelphia 76ers 1-1

Miami Heat – New York Knicks 3-0

Indiana Pacers – Orlando Magic 2-1

Boston Celtics – Atlanta Hawks 1-1

Zachód

San Antonio Spurs – Utaz Jazz 2-0

Oklohama City Thunder – Dallas Maverics 3-0

LA Lakers – Denver Nuggets 2-0

Memphis Grizzlies – LA Clippers 1-1

Warto wspomnieć, że żadna drużyna w historii NBA nie awansowała do kolejnej rundy, przegrywając w serii 0-3 (rywalizacja trwa do 4 zwycięstw).

Moje typy? Miami są w gazie, mogą się w tym sezonie już nie zatrzymać. W świetnej dyspozycji znajdują się obecnie także ekipy z San Antonio i Oklohoma City. I to właśnie w tej trójce upatruję faworytów. Do ich grona zaliczałbym także Chicago Bulls, ale w Playoffach nie dadzą sobie rady bez swojego lidera, mimo że bez niego w sezonie zasadniczym mieli bilans 18-9. Po cichutku liczę na niespodzianki ze strony weteranów – Celtics i Lakers. Większych szans nie daje Clippers, czy Indianie. Brak im odpowiedniego doświadczenia, może za rok lub dwa. Jak jednak będzie, ciężko przewidzieć. Ale czyż nie właśnie dlatego tak kochamy sport?


pubsport.pl
Adam Śmietański
Sport, muzyka i gry - trzy pasje nadające sens mojemu życiu. Niestety nie było mi dane spróbować swych sił w zawodowym sporcie, lecz jedynie pchnęło mnie to ku dziennikarskim wyzwaniom. Koszykówka, piłka nożna, kolarstwo - moi faworyci wśród walczących o uwagę kibiców.