Lech rozjechał Piasta, Milik strzela, Korona wygrywa

W sobotnich meczach T-Mobile Ekstraklasy nie zabrakło efektownych bramek i emocji. Zapraszamy na podsumowania. 

Korona – Zagłębie 1:0 (1:0)

Najważniejsza informacja tego dnia jest taka, że Korona wreszcie, po ponad 2o latach upokorzeń, ograła Zagłębie. Pierwszą połowę jeszcze dało się oglądać. Gospodarze dominowali w każdym miejscu na boisku, oddawali dużo strzałów i zdobyli bramkę. Co najmniej 50 procent gola Korzyma trzeba jednak zapisać Michałowi Janocie, który oddał kapitalny strzał z rzutu wolnego, Korzym tylko dobijał piłkę odbitą przez Gliwę.

Co do tej dużej ilości strzałów złocisto-krwistych, to trzeba zaznaczyć, że większość z nich była bardzo łatwa dla bramkarza Zagłębia i mimo aż 8 prób w ciągu pierwszych 25 minut, widowisko nie powalało atrakcyjnością.

Na pierwszą połowę nie ma co jednak narzekać, bo druga była duuużo nudniejsza. Zagłębie prawie do końca grało tak jakby chciało zrobić Koronie prezent w postaci trzech punktów, kielczanie szarmancko postanowili podziękować rywalom słabą grą i zrezygnowali z prób podwyższenia wyniku.

Fani Korony mogli się zagotować dopiero po 85. minucie, kiedy to ich pupile popełnili w ciągu 9 minut (4 doliczone) więcej błędów w obronie niż w całym pojedynku. Już po tym jak na zegarze pojawiła się liczba 90, fatalną pomyłkę Lisowskiego i Malarczyka mógł na gola zamienić Arkadiusz Woźniak, ale Zbyszek Małkowski sparował jego uderzenie na rzut rożny. W sumie to obrońcy Korony mają szczęście, że Małkowski musiał interweniować, bo gdyby ta piłka bez jego dotknięcia minęła bramkę, to pewnie zamiast się cieszyć dopadłby któregoś z panów odpowiedzialnych za tą sytuację. Tak był wnerwiony, a że wnerwić się potrafi to widzieliśmy tydzień temu w Lidze +.

I jeszcze jedna rzecz – mimo kiepskiego wrażenia i topornej gry kielczanie nie przegrali od trzeciej kolejki. Po fatalnym starcie, zdobyli 8 punktów w czterech kolejnych meczach, co jest statystyką całkiem niezłą.

Kontakty Świra za mecz Korona – Zagłębie:

* 1 Kontakt:

Michał Janota – jakby na to nie patrzeć – wypracował bramkę dającą trzy punkty, oprócz tego znów pokazał technikę prowadzenia piłki o jakiej pomarzyć mogą inni zawodnicy w tej lidze.

Zbigniew Małkowski – za interwencję z ostatniej minuty i mimo wszystko za cierpliwość do własnych obrońców – na jego miejscu każdy wpadłby w furię.

To by było na tyle – mecz był słabiutki. Nawet na tle wczorajszej drugiej połowy meczu Legia – Wisła. 

Podbeskidzie – Górnik 1:3 (0:1)

Czasem tak jest, że gra się nieźle ale traci się punkty, przegrywa mecze. Po kilku takich spotkaniach przychodzi moment, w którym albo odbijesz się od dna, albo zostaniesz do niego przygnieciony – narasta frustracja i oprócz wyników fatalna jest też gra. Tak stało się z Podbeskidziem – drużyną mającą sporo dobrych momentów w tym sezonie. Momentów przeliczonych przez boiskową arytmetyką na dwa punkty.

Dotychczas bielszczanie potrafili przynajmniej dobrze otworzyć mecz – prowadzili z Wisłą, z Legią, Ruchem i Jagiellonią. Dziś w starciu z rozpędzonym Górnikiem byli słabsi od początku do końca. Świetne zawody rozgrywał Arkadiusz Milik, który głośno upomina się o powołanie do kadry. Na uwagę zasługuje przede wszystkim jego pierwsze trafienie – z kategorii „klękajcie narody”. Miał nawet szansę na hat tricka, ale zamiast próbować strzelać z ostrego kąta do pustej bramki wolał szukać karnego. Teraz pytanie – co bardziej kompromituje napastnika – pudło jak to Ślusarskiego w meczu Lech – Pogoń, czy może taki pad jaki pokazał dziś Arek? Chyba jednak upadek nieprawdaż?

Podbeskidzie ma jednak sporo szczęścia – wobec porażek GKS-u i Zagłębia wciąż ma towarzystwo w strefie zagrożonej spadkiem. Tylko, że jeden z wymienionych zespołów, potencjałem zdecydowanie nie pasuje do tej grupki, zatem naturalnych kandydatów do degradacji jest dwóch.

Kontakty Świra za mecz:

** 2 Kontakty:

Arkadiusz Milik – za dwa piękne gole, za świetną postawę. Tylko 2 Kontakty, bo nie lubimy rozpieszczać piłkarzy i dajemy szansę do poprawy. Na przykład na dwa gole z groźniejszym rywalem.

* 1 Kontakt:

Prejuce Nakoulma – zdobył gola, wykorzystując swoją szybkość. Prezes znów jest skuteczny.
Richard Zajac – mimo porażki i puszczonych bramek, parę strzałów zatrzymał.

To tak wstępnie – oczywiście zastrzegamy sobie prawo do poszerzenia listy. 

Lech – Piast 4:0 (0:0)

 Każdy głupek podobno trafia w słupek. Skoro tak to piłkarze Piasta Gliwice są najgłupsi w lidze – z Wisłą 3 razy uderzali w poprzeczkę, w Poznaniu – dwa razy w słupek. Z drugiej strony jednak, skoro oni są głupkami, to co powiedzieć o lidze, w której tenże Piast utrzymuje się w samej czołówce?

Gliwicka ekipa znów pokazała dziś kawałek dobrej piłki, przez pierwsze 45 minut była równorzędnym partnerem dla Lecha. Trzeba nawet powiedzieć, że to goście byli bliżej zdobycia pierwszego gola. Stało się inaczej, bo krótko po przerwie ładnym strzałem po długim słupku do bramki trafił Ceesay. Na 2:0 podwyższył Ślusarski, chwilę potem Tonew strzelił trzeciego gola  i z wyrównanego meczu zrobiło się znęcanie nad bezbronnymi. Mimo ambicji gliwiczan – seria wygranych spotkań została brutalnie przerwana.

Warto zwrócić uwagę na tempo tego meczu, bo nie zdarza się często w ekstraklasie, by piłkarze tak szybko biegali. Przyjemnie się to oglądało i życzylibyśmy sobie, by każdy mecz stał na zbliżonym poziomie. Przecież mówimy nie o technice, taktyce, czy umiejętnościach czysto piłkarskich, a tylko i wyłącznie o szybszym bieganiu i większym zaangażowaniu. Tak niewiele trzeba, by ta liga wyglądała lepiej. Jest więcej miejsca, więcej błędów, więcej akcji, więcej emocji.

Kontakty Świra za mecz:

** 1 Kontakt:

Łukasz Trałka – kolejny solidny występ, sporo odbiorów i zainicjowanych ataków. Miał też swoją szansę na gola, ale wybili jego strzał tuż przed linią bramkową.
Rafał Murawski – dość aktywny i widoczny. Często był pod tak zwaną grą.
Bartosz Ślusarski – uznawany za „drewniaka”, nie przestaje zadziwiać. Strzelił i to tym razem nogą
Marcin Kamiński – miał sporo roboty w defensywie, ale dał sobie radę z ambitnymi atakującymi Piasta

Bardzo byśmy chcieli wyróżnić któregoś piłkarza Piasta, zagrali fajnie otwarcie, ale jednak dostali po głowach. Podgórski był bardzo aktywny w ofensywie, ale zawalił pierwszego gola. Obroną dobrze dowodził Klepczyński, ale jednak stracili cztery gole. Przykłady można by mnożyć. Bierzemy jeszcze pod uwagę wyróżnienie kogoś z Lecha. Jak się wygrywa 4:0 to jednak się zasługuje. Ostateczne decyzje zapadną we wtorek.


pubsport.pl
Pubsport.pl

Pubsport.pl – wiadomości sportowe i publicystyka. Zapowiedzi i podsumowania meczów piłki nożnej, tenisa, sportów zespołowych oraz zimowych. Relacje na żywo! Wpadnij pogadać o sporcie!

http://www.pubsport.pl/