Podsumowanie turnieju finałowego Ligi Światowej

Polscy siatkarze zajęli czwarte miejsce w tegorocznej edycji Ligi Światowej. Wprawdzie zabrakło medalu i na pewno możemy czuć niedosyt, ale wynik nie jest fatalny, a turniej był tylko przystawką przed Pucharem Świata, który może zapewnić nam udział w Igrzyskach Olimpijskich.

Jeśli oceniamy występ Polaków w całej edycji Ligi Światowej, musimy przyznać, że był co najmniej dobry. Wyszliśmy z mocnej grupy czterokrotnie ogrywając Rosję (mniejsza o to, że Sborna była w fatalnej formie). Poza tym pokonaliśmy Iran, chyba na najtrudniejszym terenie w świecie siatkówki. W tym kotle tworzonym przez fanatycznych kibiców potrafili wygrać wcześniej jedynie Brazylijczycy. Nieco gorzej wygląda ocena samego turnieju finałowego. Do Rio de Janeiro jechaliśmy z nadziejami na medal. Niestety nie udało się po niego sięgnąć, ale osobiście nie oceniam tego występu aż tak słabo. Awansowaliśmy do półfinału pokonując reprezentację Włoch. Niestety w kolejnych meczach nie było tak radośnie. Wszystkie trzy okazały się przegrane. Serbia, dzięki zwycięstwu nad „Biało-czerwonymi”, którzy przepustkę do półfinału mieli zapewnioną po spotkaniu z Italią, awansowała do najlepszej czwórki. Najbardziej jednak żal porażki w półfinale z Francją. Nasi siatkarze zdołali się podnieść po przegraniu dwóch pierwszych setów, ale w tym decydującym lepsi byli „Trójkolorowi”. Emocji nie zabrakło także w drugim półfinałowym starciu (patrząc chronologicznie to w pierwszym). Faworyzowani Amerykanie, tak świetnie grający w fazie zasadniczej, również po pięciosetowym boju przegrali z Serbią.

W meczu o 3. miejsce w głowach Polaków chyba wciąż siedziała porażka w półfinale, czego nie można powiedzieć o reprezentantach Stanów Zjednoczonych. Nasi zawodnicy przegrali w trzech setach, a najbardziej boli przegrana w trzeciej partii, mimo prowadzenie 23:19. Składu finałowego meczu nie przewidział chyba nikt. Francja przebiła się do Final Six z drugiej dywizji, którą wygrała w pięknym stylu. Serbów raczej też mało kto widział przed turniejem w meczu o złoto. „Trójkolorowi” okazali się zdecydowanie lepsi zwyciężając 3:0. To pierwszy złoty medal dużej imprezy w historii francuskiej siatkówki. Wcześniej siatkarze z tego kraju zdobywali medale Mistrzostw Świata, Mistrzostw Europy, a raz także Ligi Światowej, ale nigdy dotąd nie cieszyli się z najcenniejszego krążka. Srebro jest jednak wielkim sukcesem dla Serbów, a przede wszystkim dla trenera. Nikola Grbić jeszcze niedawno pokazywał klasę jako zawodnik, a teraz ma szansę na piękną karierę trenerską.

Najlepszym siatkarzem turnieju finałowego w Brazylii został wybrany Earvin N?Gapeth. Występujący we włoskiej Modenie Francuz to fantastyczny siatkarz (choć na odśpiewanie Marsylianki mógł  wyjść  bez nakrycia głowy). Wyróżnieni zostali także Polacy. Jednym z dwóch najlepszych rozgrywających został wybrany Michał Kubiak, zaś Paweł Zatorski cieszył się z tytułu najlepszego libero. Wielką niespodzianką turnieju był brak awansu do półfinału Brazylijczyków. Gospodarze polegli w walce o wyjście z grupy, ponieważ przegrali z rywalami różnicą małych punktów.

Podsumowując występ Polaków w tegorocznej Lidze Światowej należy dobrze ocenić grę w fazie zasadniczej, natomiast po turnieju finałowym można mieć lekki niedosyt. Jednak należy pamiętać, że najważniejszy będzie Puchar Świata. To głównie od tego turnieju zależeć będzie, czy polscy siatkarze wrócą do Rio de Janeiro w przyszłym roku, by walczyć o medale olimpijskie.


pubsport.pl